Witajcie. Mam pewien problem. Mianowicie jestem z...
A
Attacer3k pkt
678 wyświetleń
dziewczyną już prawie 2 lata. Raz było gorzej raz było źle, ale od pewnego czasu jest coraz gorzej. Wcześniej miałem dla niej bardzo dużo czasu. Byłem u niej bardzo często i czasami na psyryknięcie palcem, choć nie mieszkamy od siebie blisko. Jakiś czas temu zacząłem studia i zaczęła się sesja i wtedy tego czasu zacząłem mieć mniej. Oczywiście nie raz była o to kłótnia i podejrzenia, że albo jej nie kocham, albo już nic do niej nie czuję, bo rzadziej się widzimy. Ma czasami dziwne humory. Czasami jak nie zrobię nie po jej myśli od razu jest jej przykro i płacze albo ma focha i już jest tak od pewnego czasu. Bardzo rzadko do mnie przyjeżdża, a ja bywałem u niej bardzo często i nie wiecie ile mnie to kosztowało, ale nie zwracałem na to uwagi. Ostatnio miałem dużo egzaminów więc pomyślałem, że chociaż ją zabiorę na chwile gdzieś żebyśmy chociaż te kilka godzin spędzili czas, więc podjechałem pod jej dom i poczekałem na nią, a z jej domu wyszedł jej ojciec i pytał się dlaczego nie byłem na jego urodzinach (choć dobrze wiedział, że miałem egzaminy i nie mogłem przyjechać). Jak pojechaliśmy w jedno miejsce to oczywiście była na mnie zła za to, że chociaż do niej na herbatę nie zaszedłem, choć tak naprawdę bywałem u niej zawsze, ale chciałem też poświęcić więcej czasu nauce. Mówiłem jej to dużo razy. Jak ją przywiozłem pod dom zaczęła płakać że już ją zostawie, na niej mi nie zależy, choć zawsze jak się widzimy ją zapewniam, przytulam i nie tylko. Ale ostatnio przeszła samą siebie. Ogólnie mam problem z jednym przedmiotem więc umówiłem się ze znajomą osobą i pojechałem do niej w sprawie korków, ale nic jej nie mówiłem, bo wiedziałem, że jak jej powiem będzie znowu mega zazdrosna i będzie płacz. Oczywiście napisałem że napiszę później. Później po jakimś czasie przysłała mi esa, że koniec z nami. Dowiedziałem się, że ktoś mnie widział na mieście tam gdzie ona mieszka i wiedziała, że nie jestem sam, choć się nie domyśliła, że po prostu koleżanka dawała mi korki. Nigdy jej nie zawiodłem i nie dawałem powodów zazdrości. Tam nic się nie stało. Najpierw mi powiedziała, że ze mną zrywa i to dlatego, że już jej się znudziłem, więc dzień skończył się na jej zerwaniu przez esa. Następnego dnia zaczęła do mnie dzwonić, przepraszać i mówić jak bardzo mnie kocha, ale nie wiecie ile razy było podobnych jakichś fochów dlatego, że nie przyjechałem, a nie mogłem i innego rodzaju, ale nie z mojej winy. Ostatnio zrobiła mi awanture o to, że ja się na niej nie skupiam w 100 procentach, że nie widzi, że mi zależy choć przyjeżdżając zostawałem u niej na dłużej i robiłem wszystko żeby się nie czuła zazdrosna. Nawet się z nikim nie spotykałem. Nawet jak doszło do kłótni to wiedząc iż miałem się uczyć do ważnych egzaminów mówiła "normalny chłopak przyjechałby do swojej dziewczyny". Było mi przykro, bo jak ona miała egzaminy, naukę to ja jej dałem czas, a poza tym nawet nie wspomina, że chce do mnie przyjechać. Trochę się na jej koncie uzbierało i mam teraz duuuży dylemat, bo za każdym razem mnie przeprasza a sytuacje się powtarzają i mam już dość tego. Więc myślę o totalnym zerwaniu, bo nie chcę być tak traktowany, ale nie wiem co robić. Doradzcie mi coś...