Byłem typem romantyka i w sumie nadal jestem bo nadal mam jakas tam nadzieje, jednak jestem tez jak Twoj chlopak bo mialem tam pare upadkow i zawiodlem sie na wszystkich dziewczynach z ktorymi dotychczas mialem do czynienia, bo albo sie okazala falszywa, albo cos "nie wychodzilo" albo zdrada itp itd ale to niewazne, zalezy w sumie od Twojego chlopaka, ja juz nie umiem sie do nikogo zblizyc, zeby to zrobic musialbym naprawde przelamac sie tak ze szok, postawilem taka mega bariere i nie da sie jak narazie jej przekroczyc, ale mysle, ze kiedys moze sie udac, moze tez byc tak z Twoim chlopakiem, mozliwe, ze potrzebuje czasu, zebyscie powoli szli do przodu, czasami przystawali, robili kroki w tyl by sie uczyc co szlo nie tak, i dalej do przodu, moze gdy sie juz z Toba bardziej oswoi i bedzie mial Twoje zaufanie juz nie bedzie taki nieufny jak jest, tylko jesli by to tak daleko poszlo, wtedy Twoim obowiazkiem byloby to zebys go nie zawiodla, co jest jak wiadome trudne w tych czasach, z wszelakich wzgledow, glownie z tego ze jestesmy ludzmi, ale jesli nie chcesz w to wszystko sie bawic i czujesz, ze mozesz go zranic, to go po prostu zostaw i zaoszczedz mu kolejnych cierpien, ja dopoki sie nie przekonam ze istnieje milosc, nie bede w nia wierzyl, moze jesli bys go w sobie rozkochala (i Ty bys go kochala) to wtedy bys go wyleczyla z tych watpliwosci i pewnego rodzaju rannego serca :)