Witajcie… wybaczcie moją... długą nieobecność al...
S
SmutnyVery199423 pkt
718 wyświetleń
e było parę spraw które musiałem pozałatwiać związanych ze studiami itp. poza tym myślałem że dam sobie jakoś radę bez użalania się i wylewania żalów na cały świat niczym „Człowiek Sk***iel” ale nie dałem rady… tak jak napisałem w tytule moja depresja osiągnęła chyba apogeum już sam sobie z tym rady nie daję… długo by wymieniać dlaczego tak jest ale mam trochę czasu więc postaram się wam przybliżyć przyczyny mojego fatalnego stanu psychicznego. Jednym z powodów jest ogólna frustracja, przede wszystkim jeśli chodzi o dziewczyny. Kompletnie nie potrafię sobie żadnej znaleźć… i denerwują mnie te puste słowa „przyjdzie na Ciebie czas, nie bądź dzieckiem który się zachowuje jakby nie dostał zabaweczki”, a jeden z nich który to mówi wyrwał swój ideał kobiety na imprezie po swoim koncercie NIE ROBIĄC ABSOLUTNIE NIC !!! A ja na osiemnastce kumpla dzień wcześniej miałem ogromny problem by zagadać do dziewczyn, nie dość że byla to taka swoista impreza dla par, to jeszcze nie tańczyłem i piłem mnóstwo wódki… strasznie dołujące. Jeszcze bardziej dołujące jest to, że codziennie muszę patrzeć jak ludzie się obnoszą z tą swoją pieprzoną miłością… I po co? Kogo to obchodzi? Chyba robią to tylko po to, by mnie zdołować. Jestem w tak fatalnym stanie, że nawet nie potrafię normalnie TV oglądać. Gdy tylko widzę że się całują czy coś w tym rodzaju momentalnie przełączam na inny kanał. Do tego mam z 3 kolegów zespół rockowy razem z autorskimi kawałkami – Maer. Nawet fajnie nam wychodzi a jeden nasz kawałek podobno ma potencjał na hiciora… tylko co z tego skoro zawsze gdy gramy publika jest sztywna jak drewno, a bycie wokalistą i gitarzystą rytmicznym wcale mi nie pomaga… perkusista wyrywa laski, basista ma dziewczynę, gitarzysta prowadzący też sobie nieźle z nimi radzi a ja… widok mnie razem z dziewczyną jest tak abstrakcyjny jak gra Cristiano Ronaldo w FC Barcelonie. Mam 19 lat a nigdy się nie przytulałem nie całowałem o jakimkolwiek stosunku seksualnym w ogóle nie wspominając. Poza tym przez złe wspomnienia z dzieciństwa o których wspominałem w pierwszym moim wpisie, nie potrafię nic normalnie zrobić, nie umiem tak po prostu podejść do ludzi i z nimi rozmawiać, nawet głupie wyjście na zakupy sprawia mi problem. Czuję się jak ptak zamknięty w klatce, do której ktoś dawno wyrzucił klucz.
Chciałem popełnić samobójstwo 3 razy, raz było blisko ale widać Bóg ma co do mnie jakieś plany - ale ja już kompletnie nie wiem co robić... żyć się odechciewa
pozdrawiam
Kamil
P.S
Przepraszam że znów tak zamulam po prostu już nie wyrabiam z tym wszystkim
P.S 2
Jeśli jest tutaj jakiś dobry psycholog albo psychiatra prosiłbym o kontakt, sam już sobie nie daję rady i uprzedzam u nas jest krucho z kasą więc bardzo by mi zależało o darmową pomoc choć wiem że to niemożliwe ;( i nie mam pkt na psychologa z dojrzewamy.pl :(
Chciałem popełnić samobójstwo 3 razy, raz było blisko ale widać Bóg ma co do mnie jakieś plany - ale ja już kompletnie nie wiem co robić... żyć się odechciewa
pozdrawiam
Kamil
P.S
Przepraszam że znów tak zamulam po prostu już nie wyrabiam z tym wszystkim
P.S 2
Jeśli jest tutaj jakiś dobry psycholog albo psychiatra prosiłbym o kontakt, sam już sobie nie daję rady i uprzedzam u nas jest krucho z kasą więc bardzo by mi zależało o darmową pomoc choć wiem że to niemożliwe ;( i nie mam pkt na psychologa z dojrzewamy.pl :(