Witam ! ;) Chciałam zwrócic się do was po...
M
Malinkax355 pkt
847 wyświetleń
jakieś dobre rady, ponieważ ciągle głowię się z sytuacją, która zaistniała od roku i trwa do dziś.
Koleguję się z pewnym chłopakiem, nazwijmy go K. Znam go z podwórka praktycznie, ponieważ przyjaźni się z moim bratem ;)
Od jakiegoś czasu podrywa mnie, walczy o moje względy. No przyznam, ze chłopak od początku spodobał się mnie, ale minus tego jest taki, że to kompletny babiarz. Po pewnym czasie no niestety wszedł w związek z pewną dziewczyną, ale... kiedy były ferie codziennie widywał się ze mną i na jednej z tamtejszych imprez złapał mnie za rękę i poszliśmy gdzieś na bok. Zaczął mnie obejmować, całować.. Podobało mi się. Byłam świadoma tego, że jest z kimś związany, ponieważ chodzi ze mną do tej samej szkoły i jest o rok starszy. Sprawy toczyły się dalej. Mój brat przyłapał nas na flirtowaniu i pokłóciliśmy się we trzech. Po 3 tygoniach wszystko ulżyło, ale ... K stwierdził, że to nie ma sensu i nie powinniśmy nigdy tak robić. Co dalej? Oznajmiłam mu, że jeszcze przyjdzie do mnie na kolanach. I co? Błagał żebyśmy to powtarzali. Ja głupia się zgadzałam...No cóż. Ludzka głupotka nie zna granic. Podrywał mnie bezustannie, lecz w szkole udawał jakby mnie nie znał. Nawet głupiego "hej" nie powiedział. Po zajęciach od razu pisał do mnie żebyśmy się spotkali, poszli na lody czy gdzieś. Nie zawsze miałam czas więc odmawiałam. Gdy ostatnio wracałam od babci tak pod wieczór, zauważyłam, że czeka na mnie za rogiem. Odprowadził mnie kawałek i stanął nade mną jakby czegoś oczekiwał. Pocałował mnie, a następnie zaproponował czy pójdę jeszcze usiąść z nim na boisku. Poszłam... Zaciągnął mnie gdzieś dalej w jakieś ciemne krzaczory i zaczął obejmować, całować w usta i po szyi. Nagle przez naszą nieuwagę okazało się, że mamy towarzystwo. K udał, że robi siku, a ja ukucnęłam. Wyszedł, a ja za nim. Okazało się, że to byli jego znajomi, a w tym koleżanka z klasy.. Boże pewnie sobie cos pomyśleli, że do czegoś tam doszło! Na drugi dzień połowa szkoły się o tym dowiedziała i K nie chce już mieć ze mna nic wspólnego. Przecież to nie jest moja wina, że ktoś rozpowiedział takie COŚ. Jak ja mam zrozumieć tego kolesia? Najpierw podrywa, a póżniej ma gdzieś i przychodzi po krótkim czasie na kolanach. W dodatku jest taki cholernie słodki i ma na mnie straszny urok i jestem w nim na zabój zakochana ;(.
Koleguję się z pewnym chłopakiem, nazwijmy go K. Znam go z podwórka praktycznie, ponieważ przyjaźni się z moim bratem ;)
Od jakiegoś czasu podrywa mnie, walczy o moje względy. No przyznam, ze chłopak od początku spodobał się mnie, ale minus tego jest taki, że to kompletny babiarz. Po pewnym czasie no niestety wszedł w związek z pewną dziewczyną, ale... kiedy były ferie codziennie widywał się ze mną i na jednej z tamtejszych imprez złapał mnie za rękę i poszliśmy gdzieś na bok. Zaczął mnie obejmować, całować.. Podobało mi się. Byłam świadoma tego, że jest z kimś związany, ponieważ chodzi ze mną do tej samej szkoły i jest o rok starszy. Sprawy toczyły się dalej. Mój brat przyłapał nas na flirtowaniu i pokłóciliśmy się we trzech. Po 3 tygoniach wszystko ulżyło, ale ... K stwierdził, że to nie ma sensu i nie powinniśmy nigdy tak robić. Co dalej? Oznajmiłam mu, że jeszcze przyjdzie do mnie na kolanach. I co? Błagał żebyśmy to powtarzali. Ja głupia się zgadzałam...No cóż. Ludzka głupotka nie zna granic. Podrywał mnie bezustannie, lecz w szkole udawał jakby mnie nie znał. Nawet głupiego "hej" nie powiedział. Po zajęciach od razu pisał do mnie żebyśmy się spotkali, poszli na lody czy gdzieś. Nie zawsze miałam czas więc odmawiałam. Gdy ostatnio wracałam od babci tak pod wieczór, zauważyłam, że czeka na mnie za rogiem. Odprowadził mnie kawałek i stanął nade mną jakby czegoś oczekiwał. Pocałował mnie, a następnie zaproponował czy pójdę jeszcze usiąść z nim na boisku. Poszłam... Zaciągnął mnie gdzieś dalej w jakieś ciemne krzaczory i zaczął obejmować, całować w usta i po szyi. Nagle przez naszą nieuwagę okazało się, że mamy towarzystwo. K udał, że robi siku, a ja ukucnęłam. Wyszedł, a ja za nim. Okazało się, że to byli jego znajomi, a w tym koleżanka z klasy.. Boże pewnie sobie cos pomyśleli, że do czegoś tam doszło! Na drugi dzień połowa szkoły się o tym dowiedziała i K nie chce już mieć ze mna nic wspólnego. Przecież to nie jest moja wina, że ktoś rozpowiedział takie COŚ. Jak ja mam zrozumieć tego kolesia? Najpierw podrywa, a póżniej ma gdzieś i przychodzi po krótkim czasie na kolanach. W dodatku jest taki cholernie słodki i ma na mnie straszny urok i jestem w nim na zabój zakochana ;(.