Witam. Chciałbym się trochę pożalić, może i...
N
neon1400142 pkt
626 wyświetleń
nawet uzyskać jakąś poradę. Mam 17 lat, 2 miesiące temu zerwała ze mną dziewczyna, w którą byłem zapatrzony od pierwszego wejrzenia. Przez dosyć krótki czas, w którym byliśmy razem, byłem bardzo szczęśliwy, w końcu gruby nerd znalazł kogoś, dla kogo jest ważny i kochany. To, jak dotąd, były najlepsze chwile w moim życiu. To uczucie - radość, chęć życia, dlatego, że będziesz mógł zobaczyć tą osobę. Niestety... Po pewnym czasie, wszystko zaczęło się sypać, nie czułem już tego, że jestem dla Niej ważny, kochany... Zerwała ze mną, mówiąc mi wprost, że nic do mnie nie czuje i mówi mi to dlatego, że nie chce wodzić mnie za nos. Nasz kontakt/relacja między Nami zachwiała się, ale jedynie na chwilę. Następnego dnia było już wszystko "okej". Oczywiście nie byliśmy już parą. Czułem się trochę przy niej obco... I dziwnie, bo z drugiej strony wciąż byłem tak samo ważną osobą w jej życiu, wciąż mnie bardzo lubiła, wciąż przytulaliśmy się na powitanie i pożegnanie, wciąż pisaliśmy tyle samo ze sobą... Albo i nawet więcej. Przez te 2 miesiące od zerwania bardzo się do siebie zbliżyliśmy... Można powiedzieć, że jesteśmy bliżej, niż byliśmy przed zerwaniem. Pojechaliśmy razem na koncert na drugi koniec Polski, spaliśmy razem, a nie polegało to na zwykłym dzieleniu łóżka i kołdry... Całe noce spędziliśmy wtuleni w siebie... W sumie, oboje to bardzo lubimy. Darzy mnie olbrzymim zaufaniem, ja Ją z resztą też. Nie potrafimy sobie wyobrazić życia bez tej drugiej osoby. Nie chcemy siebie stracić...
Niby fajnie, że się dogadujemy... Ale problem zaczyna się u mnie. W tym co ja czuję. Przez te 2 miesiące nieraz po prostu nie miałem już siły, to wszystko mnie przerastało. Codzienna walka z emocjami, które targają Tobą na prawo i lewo, gdy tylko o Niej pomyślisz... Nieraz po prostu zaczynałem ryczeć. Chciałem zapomnieć, przestać, ale nie umiem. Nie wyobrażam sobie innej kobiety niż Ona. Moje uczucie do Niej ani na chwilę nie osłabło. Wciąż ją kocham... Tak, jestem pewien, że ją kocham. To nie byle zauroczenie. Jestem w stanie rzucić się za Nią w ogień...
Chciałem jedynie być ważny i kochany... Przez kogoś innego niż rodziców. A wyszło to co wyszło.
Proszę, powiedzcie mi... Co mam począć? :/
Niby fajnie, że się dogadujemy... Ale problem zaczyna się u mnie. W tym co ja czuję. Przez te 2 miesiące nieraz po prostu nie miałem już siły, to wszystko mnie przerastało. Codzienna walka z emocjami, które targają Tobą na prawo i lewo, gdy tylko o Niej pomyślisz... Nieraz po prostu zaczynałem ryczeć. Chciałem zapomnieć, przestać, ale nie umiem. Nie wyobrażam sobie innej kobiety niż Ona. Moje uczucie do Niej ani na chwilę nie osłabło. Wciąż ją kocham... Tak, jestem pewien, że ją kocham. To nie byle zauroczenie. Jestem w stanie rzucić się za Nią w ogień...
Chciałem jedynie być ważny i kochany... Przez kogoś innego niż rodziców. A wyszło to co wyszło.
Proszę, powiedzcie mi... Co mam począć? :/