Witam, chciałbym się z wami podzielić moją...
M
michalw1996184 pkt
1.1k wyświetleń
historią.
5 miesięcy temu poznałem dziewczynę przez internet, całkiem przypadkiem. Zaczęliśmy pisać ze sobą, coraz więcej i więcej i więcej. Po prostu ma w sobie to coś, ze sie dogaduję z nią bardzo dobrze, nie kończa nam się tematy, piszemy całymi dniami do późna, codziennie. Zawsze negatywnie podchodziłem do takiej formy znajomości, ale sam w to wpadłem, mało tego, ja ją kocham, bynajmniej tak mi sie wydaje. Ona o tym wie i też mówi ze mnie kocha, traktujemy się jak parę od 3 miesięcy. Rozmawiamy przez telefon, co prawda nie za często, ale gadamy. Duzo piszemy. Pod koniec wakacji plaowaliśmy się spotkać, ale nie wypaliło. Bo ona chciała na dłużej. Mieszka odemnie ponad 300 km. Ja nie mogłem, ze względu na swoją praktykę, ona miała do mnie przyjechać. Ale był problem z noclegiem, bo moi rodzice tego nie akceptują, w hotelu ona nie chciała bo to koszta, ja również nie chcialem zeby mieszkała przez ten czas w hotelu. I sie nie spotkaliśmy. Od tego zaczęły się nasze pierwsze sprzeczki, kłótnie. Mozna powiedzieć, ze o głupoty, ale głównym powodem było chyba to ze sie nie spotkaliśmy, odlicaliśmy dni do tego, mieliśmy jakiś cel, a tu taki zawód. Potem zaczął sie rok szkolny ona ma dużo lekcji, korki po lekcjach, dodatkowy angielski. Wiec nie mamy kiedy i jak sie spotkać bardzo. Pomimo ze ja bardzo nalegam, nawet na weekend. Ona mówi ze bardzo chce, ale twierdzi ze nie ma jak itd; Ja po prostu już nie wiem co mam robić, nigdy sie nie widzieliśmy, a coś czuję do niej, planujemy spotaknie dopiero na ferie, to dużo czasu. I pytanie czy jest sens czekać? Moi rodzice tego zbytnio nie akceptują, wgl nie wiedzią ze ją poznałem przez internet, myślą ze sie znamy osobiście, a ona wyjechała. Moim przyjaciele są przeciwni temu, teraz sie oddalili odemnie. Moja przyjaciólka sie nie odzywa do mnie, przyjaciel też, bo twierdzi ze to jest nagłubsze co może być, ze ona może jest inną osoba niż deklaruje. Ale mam wiele jej zdjęć, ma swojego photobloga, wiec jest tą osobą. Można powiedzieć, ze wybrałem miłośc, zamiast przyjaźni, zostałem sam, z nią, która mieszka ponad 300 km odemnie, bez spotkania, tylko ze znajomością wirtualną. Nie wiem czy dalej to ciągnąć, czy to ma sens. Doradźcie coś.
5 miesięcy temu poznałem dziewczynę przez internet, całkiem przypadkiem. Zaczęliśmy pisać ze sobą, coraz więcej i więcej i więcej. Po prostu ma w sobie to coś, ze sie dogaduję z nią bardzo dobrze, nie kończa nam się tematy, piszemy całymi dniami do późna, codziennie. Zawsze negatywnie podchodziłem do takiej formy znajomości, ale sam w to wpadłem, mało tego, ja ją kocham, bynajmniej tak mi sie wydaje. Ona o tym wie i też mówi ze mnie kocha, traktujemy się jak parę od 3 miesięcy. Rozmawiamy przez telefon, co prawda nie za często, ale gadamy. Duzo piszemy. Pod koniec wakacji plaowaliśmy się spotkać, ale nie wypaliło. Bo ona chciała na dłużej. Mieszka odemnie ponad 300 km. Ja nie mogłem, ze względu na swoją praktykę, ona miała do mnie przyjechać. Ale był problem z noclegiem, bo moi rodzice tego nie akceptują, w hotelu ona nie chciała bo to koszta, ja również nie chcialem zeby mieszkała przez ten czas w hotelu. I sie nie spotkaliśmy. Od tego zaczęły się nasze pierwsze sprzeczki, kłótnie. Mozna powiedzieć, ze o głupoty, ale głównym powodem było chyba to ze sie nie spotkaliśmy, odlicaliśmy dni do tego, mieliśmy jakiś cel, a tu taki zawód. Potem zaczął sie rok szkolny ona ma dużo lekcji, korki po lekcjach, dodatkowy angielski. Wiec nie mamy kiedy i jak sie spotkać bardzo. Pomimo ze ja bardzo nalegam, nawet na weekend. Ona mówi ze bardzo chce, ale twierdzi ze nie ma jak itd; Ja po prostu już nie wiem co mam robić, nigdy sie nie widzieliśmy, a coś czuję do niej, planujemy spotaknie dopiero na ferie, to dużo czasu. I pytanie czy jest sens czekać? Moi rodzice tego zbytnio nie akceptują, wgl nie wiedzią ze ją poznałem przez internet, myślą ze sie znamy osobiście, a ona wyjechała. Moim przyjaciele są przeciwni temu, teraz sie oddalili odemnie. Moja przyjaciólka sie nie odzywa do mnie, przyjaciel też, bo twierdzi ze to jest nagłubsze co może być, ze ona może jest inną osoba niż deklaruje. Ale mam wiele jej zdjęć, ma swojego photobloga, wiec jest tą osobą. Można powiedzieć, ze wybrałem miłośc, zamiast przyjaźni, zostałem sam, z nią, która mieszka ponad 300 km odemnie, bez spotkania, tylko ze znajomością wirtualną. Nie wiem czy dalej to ciągnąć, czy to ma sens. Doradźcie coś.