Witam, Jako, że pogoda nie jest zbyt...
T
TeaGreen15.5k pkt
1.3k wyświetlenia
ciekawa, (na poprawę humorów c:) chciałabym zapytać o najśmieszniejszą rzecz, jaką widzieliście, usłyszeliście albo przeżyliście i która do dnia dzisiejszego siedzi Wam w pamięci.
Można linkować filmiki czy zdjęcia albo opowiadać. Oczywiście bez zbędnych komentarzy do czyichś wypowiedzi; to,czy podoba nam się czy nie, można wykazać w postaci + i - przy historii danej osoby.
Dla przykładu mogę rozpocząć:
Jako mała dziewczynka (5-6 lat) bawiłam się w "ganianego" z kuzynami podczas jakiegoś rodzinnego święta. Mieliśmy wtedy do dyspozycji salę, na której się zabawa odbywała oraz dosyć spory kawał ziemi wokoło. Kiedy już w końcu jeden z kuzynów miał mnie złapać, przypomniałam sobie o tym, że wszyscy mówili iż jestem tak szczupła, że "diabłu przez ruszta bym uciekła" i w przypływie chwili chciałam wymknąć się przez metalową barierkę. Oczywiście zaklinowałam się między jej szczebelkami na wysokości szyi i tak się zabawa skończyła. Żeby tego było mało, wszyscy straszyli mnie, że tak zostanę na zawsze, a ja jako małe dziecko strasznie się takiej wizji bałam. Skończyło się tym, że płakałam jak bóbr z obdrapaną z dwóch stron głową, a trzy osoby musiałby najpierw wygiąć (żeby mnie uwolnić), a później wyprostować metalowe szczebelki.
Taka może dosyć stara, wtedy niezbyt śmieszna, ale wciąż żywa w pamięci historyjka.:)
P.S. Pytanie to ma formę luźną (jakich tu od jakiegoś czasu brakuje), jak wskazuje temat - jest formą zabawy i nie trzeba do niego podchodzić zbyt poważnie. :)
Więc? Jaka historia "z życia wzięta" jest godna opowiedzenia tutaj? :)
Pozdrawiam, Tea.
Można linkować filmiki czy zdjęcia albo opowiadać. Oczywiście bez zbędnych komentarzy do czyichś wypowiedzi; to,czy podoba nam się czy nie, można wykazać w postaci + i - przy historii danej osoby.
Dla przykładu mogę rozpocząć:
Jako mała dziewczynka (5-6 lat) bawiłam się w "ganianego" z kuzynami podczas jakiegoś rodzinnego święta. Mieliśmy wtedy do dyspozycji salę, na której się zabawa odbywała oraz dosyć spory kawał ziemi wokoło. Kiedy już w końcu jeden z kuzynów miał mnie złapać, przypomniałam sobie o tym, że wszyscy mówili iż jestem tak szczupła, że "diabłu przez ruszta bym uciekła" i w przypływie chwili chciałam wymknąć się przez metalową barierkę. Oczywiście zaklinowałam się między jej szczebelkami na wysokości szyi i tak się zabawa skończyła. Żeby tego było mało, wszyscy straszyli mnie, że tak zostanę na zawsze, a ja jako małe dziecko strasznie się takiej wizji bałam. Skończyło się tym, że płakałam jak bóbr z obdrapaną z dwóch stron głową, a trzy osoby musiałby najpierw wygiąć (żeby mnie uwolnić), a później wyprostować metalowe szczebelki.
Taka może dosyć stara, wtedy niezbyt śmieszna, ale wciąż żywa w pamięci historyjka.:)
P.S. Pytanie to ma formę luźną (jakich tu od jakiegoś czasu brakuje), jak wskazuje temat - jest formą zabawy i nie trzeba do niego podchodzić zbyt poważnie. :)
Więc? Jaka historia "z życia wzięta" jest godna opowiedzenia tutaj? :)
Pozdrawiam, Tea.