Witam. Mam 19 lat i jestem uczniem czwartej klasy...
K
Krzychaz3.1k pkt
862 wyświetlenia
technikum. Mam poważny problem i bardzo chciałbym prosić Was o pomoc bo to co dziewczyny wyprawiają w mojej klasie to parodia w najczystszej postaci. Konflikt tak naprawdę trwa od jesieni 2018 roku kiedy to do naszej klasy doszedł nowy chłopak który nie przeszedł do czwartej klasy. To typowy luzak z którym szybko się zaprzyjaźniłem i został moim najlepszym przyjacielem. Lubimy śmieszkować, błaznować i rozśmieszać klasę. Ale w tym miesiącu nastąpiło gwałtowne nasilenie konfliktu między mną i moim najlepszym przyjacielem a dziewczynami z klasy. Wszystko przez jedną z dziewczyn która najbardziej się rządzi, jest najbardziej skłonna do konflików, jest zarozumiała, wredna, fałszywa i wszedzie sie wtrąca. Chłopaki jej nie lubią a ja z moim najlepszym przyjacielem w szczególności. I to właśnie ona nas obu czepia się najbardziej. We wtorek tak się nas czepiała że nie wytrzymaliśmy i zaczęliśmy ją wyzywać i obrażać we własnej obronie. Śmiesznie jest to że sama zaczęła a ona poleciała na nas z jęzorem do wychowawczyni. Jeszcze śmieszniejsze jest to że wszystkie dziewczyny na nas obu doniosły że niby my je wszystkie obgadujemy, a to nieprawda. No i obaj dostaliśmy niesłuszny ochrzan od pani wychowawczyni. Obaj byliśmy rozwścieczeni tą sytuacją i od tej pory przysięgliśmy sobie że teraz będziemy szukać na nie haka. One się skarżą po kryjomu do wychowawczyni to my czemu nie możemy? Na szczęście nie musieliśmy długo czekać na powody do skargi. W środę jako ostatnie lekcje chłopaki mieli bazy danych a dziewczyny miały miec angielski ale nie bylo pani więc na zastepstwach bylo połączenie z grupa chłopaków wiec miały dziewczyny z chłopakami. My chłopaki robliliśmy próbny egzamin z programowania i tworzenia stron internetowych a dziewczyny sie obijały. W pewnym momencie dziewczynom dosłownie odwaliło i zaczęły mnie i mojego najlepszego przyjaciela obgadywać, smiać się z nas i dokuczać nam o wszystko. Nieźle musieliśmy się nasłuchać. Na szczęście byliśmy mądrzejsi i ignorowaliśmy to ale ja w środku zacząłem się po prostu gotować z nerwów i byłem czerwony jak pomidor. Tak sie obaj nasłuchaliśmy ze doszliśmy do wniosku że sprawy zaszły za daleko i następnego dnia poszliśmy na skargę do pani wychowawczyni. Ona na to że mój przyjaciel sam jest sobie winien bo on błaznuje, dziewczyny to obserwują a ja jestem tylko ofiarą. Nie oznacza to jednak że dziewczyny są bez winy. Ja rozumiem że my obaj czasem błaznujemy i zachowujemy się jak debile no ale jak można tak pastwić się nad ludźmi? Wychowawczyni kazała nam obu w tą środę przeprosić tą dziewczynę którą wyzywaliśmy. Ale jak mam przepraszać kogoś kogo szczerze nienawidzę i kogoś kto sam zaczał tą całą szopkę? I jak można kogoś niesłusznie oskarżać o obgadywanie?! My obaj zaproponowaliśmy że nie będzie przeprosin, że dziewczyny nie będą się do nas odzywać a my obaj nie będziemy się odzywać do dziewczyn. Wychowawczyni na to powiedziała, że milczenie jest złe, że to forma agresji i pokazywanie jak bardzo ma sie kogoś w nosie. W środe będzie godzina wychowawcza to pani wychowawczyni zaproponuje kompromis. Tak więc prawdopodobnie prawie całą klasę czeka powazna rozmowa. Przepraszam że się tak rozpisałem ale to jest po prostu kabaret! Jestem obrażony na dziewczyny z klasy bardzo sie na nich zawiodłem i ciężko mi będzie z nimi normalnie rozmawiać. Nie wiem co w środę wychowawczyni z tym zrobi ale jestem przerażony tym jak dziewczyny z klasy zachowują się wrednie i fałszywie. Ja rozumiem że może się komuś nie podobać śmieszkowanie no ale jak można tak wojować? Co myslicie o tej całej sytuacji i w jaki sposób załagodzić ten konflikt? Proszę doradźcie coś bo ciężko jest mi się uczyć w atmosferze klasowej wojny.