Witam. Mam na imię Sebastian. Mam 17 lat i...
S
Sisa491.5k pkt
1k wyświetleń
chodzę do drugiej klasy liceum. To więc tle słowami wstępu. Mam dość dziwny problem. Pewnie 90% osób domyśla się, że chodzi o dziewczynę. I te 9/10 ma rację. Ponieważ faceci to gatunek czasami mający czasami rozkminy rodem z niejednego wykładu profesora filozofii na Uniwersytecie Jagielońskim. Jak wiadomo w poniedziałek tj. 1 września rozpoczął się nowy rok szkolny. Jak to w każdej szkole bywa pojawiły się pierwsze klasy. Teraz przypuszczam, że 100% osób wie, że wśród tych pierwszaczków była dziewczyna, która mi się podoba. Jednak oprócz nurtującego mnie ciągle pytania jak do niej zagadać. Dręczą mnie też inne. Mianowicie, rok temu zaliczyłem dość bolesną dla mnie wpadkę miłosną gdzie przez cały okres związku tj. rok byłem oszukiwany i okłamywany oraz zdradzany. Dlatego teraz zanim postanowię znowu się z kimś związać wolę to przemyśleć ze 100 razy. Chodzi głównie o to czy temu wszystkiemu podołam, bo z jednej strony druga klasa mat-fizu, która wymaga ode mnie bardzo dużo, i czy przez nią nie zaniedbywałbym tej osoby z którą bym był. Znowu pojawia się to pytanie, przecież ona jest dopiero tydzień w tej szkole, jeszcze się z nią nie oswoiła czy wypada tak na samym początku zagadywać do dziewczyny. Ja sam jestem osobą dojeżdżającą do szkoły 30 km czyli widzielibyśmy się tylko w szkole, bo niestety innej możliwości nie mam. Z kolei za rok matura i studia a ona jeszcze rok w liceum. Znowu z drugiej strony jak nie spróbuję mogę tego żałować. Z natury jestem osobą, która podchodzi do wszystkiego na spokojnie i bez zbędnych emocji (mimo, że jestem strasznym uczuciowcem z stosunku do drugiej osoby). Mam niezły mętlik w głowie. Pisze tutaj, ponieważ myślę, że to odpowiednie forum. Dziękuję z góry za odpowiedzi. Pozdrawiam.