Cytat tatuaże.net:
"Czy cena tatuażu jest taka wysoka? Czy cennik tatuaży z jakim się spotykamy w salonie jest jak u pirata na giełdzie? Czy jeśli decydujemy się na coś, co ma na nas pozostać na trochę dłużej to nie warto za to zapłacić trochę więcej i mieć pewność, ze nie będzie trzeba jak dupy tego miejsca czasem zakrywać?! Jak praktyka pokazuje, niestety logika pewnych organizmów jest zupełnie inna. Jakby kupowali ziemniaki na bazarze, byle taniej. Tutaj znowu dokonuje się następny podział. Jedno stado będzie krążyć od salonu do salonu i pytać do znudzenia o jeden wzór. Wreszcie znajdzie jakieś „upragnione” studio tatuażu i będzie szczęśliwe albo nie. Rozwiązanie na pozór słuszne, wolny rynek, jest wybór, można kombinować i szukać optymalnego rozwiązania. Oczywiście trzeba tutaj pominąć taki mało znaczący szczegół przy tatuażu jak talent jego twórcy. Z perspektywy takiego „byznesmena” zdolności i umiejętności tatuażysty są tak znaczące jak miesiączka pingwinów. 15% tego masowego tatuowania kończy się coverem. Nie jest to aż tak przerażający wynik.
Kolejna grupa to niezdecydowane marudy…Wahają się pomiędzy marnym salonem a amatorem, który od roku bawi się w tatuaż(inaczej tego nazwać nie można). Estetyka i umiejętności oczywiście pomiędzy przepisami na pomidory w cieście czyli na samym dnie kosza. Tutaj procent poprawek jest wyższy zwykle choć nie jest to jeszcze trauma.
I na sam koniec moi ulubieńcy, czyli organizmy tak skomplikowane jak pantofelek, dla których wystarczającym wysiłkiem intelektualnym jest regularne oddychanie. Taki stworek podrepcze radośnie do innego muppeta i zażyczy sobie tatuażu. Koszta na poziomie 60 zł, struna ostrzona na kamieniu i perełka bądź jakiś czeski tusz. Owy muppet ma za sobą aż trzy prace z czego dwie na sobie i pokazuje wesoło zdjęcia innych tatuażystów jako swoje.
Blizny, alergia, płacz i lament… Poprawek mnóstwo. Jest jeszcze całkowicie z kosmosu kategoria stworzeń, które uważają, że taki tatuaż jest świetny a inni się nie znają bo to powrót do korzeni tej sztuki. Chyba te korzenie dawno w gówno wrosły… cała ta sytuacja przypomina trochę Lotto, wielu gra ale wygrywa tylko parę osób.
Zatem nie lepiej zaoszczędzić kilka złotówek i od razu zrobić tatuaż u kogoś, kto ma o tym pojęcie? Przecież cover up jest zawsze droższy niż praca na czystej skórze. Do tego jest zawsze obciążony ograniczeniem, nie wszystko można zakryć bądź przerobić tak jak byśmy chcieli. Zapewnienie warunków do sterylnej pracy kosztuje, igły, farby etc. też. Do tego dochodzi nakład pracy artysty, który nie jest taki mały jak się czasem wydaje."
Tyle w temacie. Skoro planujesz robić sobie tatuaż, to z łaski swojej patrz an sprawę szerzej, a nie na cenę jako główny argument i jeszcze oczekujesz, że ci ktoś poda konkretną, jakby każdy tatuażysta-artysta miał taki sam cennik, jak cena, wspomnianych w całości cytowanego artykułu, 100 g surówek.