Witam, Mam problem, mam 22 lata nigdy wcześniej...
L
LionKing32 pkt
495 wyświetleń
nie byłem zakochany do teraz. Zakochałem się w koleżance z którą utrzymywałem kontakt co prawda z przerwami . Przez nieśmiałość nie miałem odwagi powiedzieć jej tego co czuję, zbierałem się cholernie długo . Kiedyś zaproponowałem jej spotkanie i po pewnym czasie kolejne na którym powiedziałem sobie, że muszę jej powiedzieć że już od bardzo długiego czasu chciałem jej powiedzieć , że jej charakter działa na mnie lepiej niż wszystko inne a jej uroda jest nieziemska i strasznie mi się podoba. Myślałem, że zbyt szybkie wyznanie uczuć z mojej strony spowoduje całkowity brak kontaktu, lecz odebrała to bardzo miło, rumieniąc się i wyginając na wszystkie strony, po czym powiedziała, że nie widzi przeszkód byśmy mogli spróbować małymi kroczkami czegoś więcej. Moje serducho zaczęło wtedy bić jak szalone porozmawiałem z nią wtedy jeszcze chwilkę i kończąc spotkanie , nie wiedziałem co zrobić by nie spaprać tego, zakończyło się to całowaniem . Ustaliliśmy kolejne spotkanie, na które kupiłem różę. Po podarowaniu jej kwiatka pojawił się ten zapierający dech w piersiach uśmiech na Jej twarzy, rozmawialiśmy długo. Po jakimś czasie zauważyłem, że coś jest nie tak bałem się że zrobiłem coś źle . Zapytałem czy przypadkiem nie narzucam się i nie popycham jej , odpowiedziała że nic z tych rzeczy lecz chyba lepiej jak narazie będziemy przyjaciółmi bo musi odetchnąć . Zrozumiałem to doskonale, starałem się być kolegą mówiąc czasem komplementy szczerze, od czasu do czasu kupiłem bukiecik bez okazji by sprawić jej przyjemność, co prawda był okres ,w którym wcale się nie odzywała. Nie wiedziałem o co może chodzić , pytałem lecz nie odpowiadała, myśli cały czas miałem pozytywne. Już 4 miesiące mijają , cały czas staram się jak mogę choć nie mam w tym doświadczenia i jakiekokolwiek pojęcia co robić by było ok. Pisałem na początek dnia "Miłego dnia" lub jakiś wierszyk, i to samo na dobranoc , lecz nie codziennie bo to też może zniechęcić , czasem również odpisywała, nawet sama pisała co było bardzo miłe . Nie chciałem jej gnębić uczuciami, bo gdy coś na ten temat wspomniałem pogarszało się , ale to jest za silne. Naprawdę nie chcę stracić tej Koleżanki i chcę by to mogło być coś więcej, cały czas staram się pokazywać że ma we mnie oparcie lecz milczy i nie wiem jak to odbierać, inne Kobiety mnie nie interesują . Czuję, że to Ona właśnie jest Tą Kobietą , skradła moje serce . Tylko nie wiem co Ona czuje , mówi że nie wie co powiedzieć a to co mówię jest bardzo miłe . Czy to zabawa uczuciami ? Proszę Was pomóżcie mi , co mógłbym zrobić by przekonać ją do siebie , zdobyć jej zaufanie , którego nitkę trzymam lecz to tylko nić . Otworzyłem się przed Nią Ona zarówno przede mną lecz nie w takim stopniu jak ja . Czy sądzicie, że to co powiedziała na początku było tylko dla tego bo nie chciała mi sprawić przykrości ? Wydaje mi się być bardzo porządną Kobietą , znam ją na tyle że śmiało mogę to powiedzieć i nie chce mi się wierzyć by mogła bawić się uczuciami, ale bardzo dużo znajomych mi to mówi, którzy również ją znają .
Z góry dziękuję Wam za odpowiedzi ! Życzę Wesołych Świąt ! i jednocześnie przepraszam za zawracanie Wam głowy swoim problemem
Z góry dziękuję Wam za odpowiedzi ! Życzę Wesołych Świąt ! i jednocześnie przepraszam za zawracanie Wam głowy swoim problemem