Piszesz że ją pocieszasz, wspaniale, ale pocieszanie nie jest rozwiązaniem problemu, skoro widzisz że sama nie potrafi rozwiązać problemu, a Ty nie jesteś w stanie jej pomóc (gdybyś był, nie pisał byś tego pytania) to jak ktoś już wspomniał - psycholog, niekoniecznie ona, możesz też po prostu jak masz jakiegoś w rodzinie/znajomego, spytać o poradę. Na internecie też powinno się coś znaleźć. Gdy ktoś jest w takim depresyjnym stanie, "pocieszanie" nie jest rozwiązaniem. Spróbuj postawić się na jej miejscu:
"On mówi że jestem ładna, ale mówi tak by mnie pocieszyć, przecież widzę się w lustrze, do tego mama coś wspomniała że za dużo jem"
"Wiem że chce dla mnie dobrze, ale nie wmówi mi że nie mam się czym martwić, skoro nie rozumie mnie, moich problemów, bo nigdy nie był w mojej sytuacji"
itd. w nieskończoność.
Z mojego punktu widzenia, jedyne co udało Ci się osiągnąć, to pokazać jej że jesteś bezradny i nie potrafisz jej pomóc, nie rozumiesz jej, więc próbujesz pocieszyć.
Przykład jak ja mam i nie tylko ja:
Opowiadam o jakimś przykrym fakcie z życia, cokolwiek - niech będzie że umarła mi matka i słyszę "Przykro mi". Szlak mnie trafia, bo jest to tak sztuczne, plastikowe... i wskrzesi to mi matkę, zmieni coś? Wolał bym przytulenie, a nie puste słowa.
Podsumowywując - zasięgnij rady kogoś starszego, jak da rady, psychologa, ewentualnie wyślij ją do jakiegoś (bądź świadom że takie coś kosztuje). Powodzenia!
HeWhoSawTheDeep
14 lat temu