Witam, może moglibyście choć trochę wypowiedzieć s...
L
Luffy4E1.3k pkt
1.3k wyświetlenia
ię na mój temat, choć wiadomo, że słowami raczej nic się nie zdziała, ale warto próbować.. Mam 17 lat, jeśli chodzi o to poznanie kogoś to jednak są nikłe szanse by mogło coś wyjść od strony dziewczyny np. poprzez zagadanie itp., mam na myśli to, że mimo wszystko my chłopacy musimy wykonać ten pierwszy krok.. co nie jest takie łatwe jak większość osób myśli.. gdyby chociaż któraś dziewczyna mnie poznała, gdybym przed którąś się otworzył.. eh.. jeszcze nigdy tego nie zrobiłem więc to chyba nie dziwne, że nie mam dziewczyny, a samym wyglądem nic się nie zdziała.. może chodzi tu o to jak odbierają nas inni, może powinienem, powinniśmy zacząć się częściej uśmiechać, może ja akurat ciągle jestem zbyt ponury, zbyt zimny, może żyje ciągle w stresie, może żyję przyszłością, obawą przed tym, że mimo moich starań i tak niczego nie będę miał.. chciałbym się wyzbyć tego całego strachu, nawet jeśli wiem, że nie mam nic do stracenia, we wszystkim, to używam tego tylko jedynie w sporcie, sport traktuje jako ucieczkę od wszystkiego i jako furtkę dla mnie do lepszego życia, ale czy będzie to życie naprawdę szczęśliwe nawet jeśli mi się uda? Może też jest to czas żebym udał się do psychologa, może udałoby się jeszcze coś zmienić? Co myślicie? Przepraszam, że tak się tu rozpisuję.. ale gdzieś trzeba przelać swoje myśli.. jestem szczery, miły, dobry, humoru też czasami mi nie brak, a wygląd mam raczej nienaganny, a więc czemu, nawet jeśli nie próbuję nikogo poznać, to czemu jest to takie trudne? czemu ten strach nie może po prostu odejść.. świadomość, że kiedyś umrę powinna wyzbywać ze mnie ten przeklęty strach, a więc czemu tak się nie dzieje? czy ja nie boje się śmierci czy co? nie sądzę bym przez przypadek kogoś poznał, a nawet jeśli to może kiedy będę starym dziadkiem, wniosek z tego, że i tak powinno się próbować nawet jeśli ludzie piszą, że miłość sama przyjdzie i w ogóle.. ale wiecie, nie tylko chodzi mi o miłość, chciałbym chociaż przyjaciół, przyjaciela albo nawet przyjaciółkę. Napisałem to wszystko trochę inaczej bo miało być odpowiedzią na pytanie, ale postanowiłem zrobić z tego temat. Swoją drogą chyba jednak lepiej żebym wybrał się w przyszłym czasie do psychologa. Dodam, że nie jestem nieśmiały, jestem po prostu zamknięty w sobie, w szkole, poza domem udaję kogoś kto olewa wszystko, a to nie prawda, nie jestem sobą, udaję takiego kogoś tylko by zakryć to, że się wszystkim przejmuję, nawet jak nie mam powodu, chciałbym kiedyś stać się towarzyski.. chciałbym urodzić się jako ktoś inny, albo nie przeżyć tego co przeżyłem wcześniej, może wtedy nie byłbym taki jaki jestem dziś. Eh.. chciałbym kiedyś założyć rodzinę - zakochać się, mieć dzieci, dawać z siebie wszystko tylko dla nich i zapewniać im byt, ale czy taka wizja mogłaby się kiedyś spełnić w moim przypadku? .. ;/ Na 99% nie jeśli się nie zmienię..