Witam Nie wiem czemu to robię ani też po co...
J
Josuke68 pkt
858 wyświetleń
ale nie mam innego wyjścia. Niektórzy potraktują mnie nie poważnie inni zaś zapewne ze śmiechem Jestem spokojnym nieśmiałym chłopakiem można rzec że „zatracony marzycielem” który non stop marzy odcinając się od świata. Moje życie płynie z dnia na dzień schematycznie i monotonie. Moje usposobienie powoduje że jestem raczej w otoczeniu a mówię głównie o szkole niezauważalny, cichy pozostający z boku ale nie o to mi chodzi. Miłość ? Chyba to czuje ale co jest najgorsze nie wiem do kogo bo tj. mogę to ująć kocham dwie dziewczyny. Jedna z nich jest ode mnie o rok młodsza i chodzi do mojej szkoły, można powiedzieć „dostrzegłem” ją w ubiegłym roku gdy przyszła do gimnazjum. Nie chodzi tu o jej przepiękny wygląd bo nawet tak nie jest ona ładna ale nie budzi zainteresowania wśród chłopaków trochę. Zakochałem się w jej oczach które są piękne i ma w nich coś, nie wiem co to strach? nieśmiałość?. Jest ona nieśmiała, delikatna, spokojna podobna do mnie i chyba właśnie to spowodowało że się w niej zakochałem jednak moja nieśmiałość komplikuje mi to bo nie czuję się na siłach by cokolwiek zrobić, poznać ją, w jakiśkolwiek sposób „zadziałać” choć „próbowałem” to i tak nic z tego nie wyszło. Zauważyłem że ona w tym „gąszczu” szkolnym „zatrzymuję” się i zwraca na mnie uwagę, ukradkiem spogląda a gdy nasze spojrzenia się spotkają ucieka wzrokiem I tak mając nadzieje że ona coś do mnie może czuje nic nie zmieniałem i marzyłem sobie dalej. Jednak jakieś pół roku temu poznałem drugą z nich. Zdarzyło się to całkowicie przypadkiem przez Internet i choć dla mnie takie znajomości na odległość są czasami bezsensowne to tak taka nie była. Dziewczyna ta stała się dla mnie moją pierwsza przyjaciółką na którą mogłem polegać. Była ona ode mnie o rok starsza i była zupełnym przeciwieństwem tej pierwszej bo była śmiała, rozgadana. I tak jakieś trzy miesiące temu podczas jednej z naszych rozmów oznajmiła mi ona że mnie kocha, nie wiedziałem co mam robić dała mi czas na przemyślenie i stwierdziłem że też ją kocham. Najgorsze jest o że dzieli nas 800 km. Wszystko niby jest dobrze ale ja boję się że zrobiłem to za pochopnie i ta „miłość” to miłość platoniczna w której będzie więź i zaufanie ale brak namiętności. Sam nie wiem co robić czy zostawić tak jak jest i „być” z drugą czy jednak ryzykować i próbować się przełamać z pierwszą dziewczyną. Kiedyś taką „historie” uznałbym za absurdalną i idiotyczną ale dotknęło mnie to i nie wiem co mam robić. Nie wiem czy komukolwiek będzie chciał to czytać i odpowiedzieć ale mam nadzieje że chociaż jedna, jedna jedyna osoba potraktuje mnie poważnie, jeśli zaś nikt nie odpisze, no cóż będę musiał sam sobie poradzić z tym. Nie wiem czemu to napisałem ale innego wyjścia nie mam.