Witam. Ostatnio zabrałam sie za pisanie pewnej...
P
Phoebe886 pkt
825 wyświetleń
książki. Ledwo zaczęłam, a już się zacięłam. A zaczyna się tak:
Właśnie wróciła ze studniówki.
Piękna, rumiana, uśmiechnięta blondynka o zielonych oczach i jasnej karnacji.
Na imię jej było Linda. Mieszkała w niewielkiej wsi, gdzie koguty piały od świtu po zmierzch, a ludziom żyło się dostatnio.
Uczęszczała do liceum o profilu mundurowym w małym miasteczku Węgierka, a za kilka miesięcy miała zdawać maturę.
Była jedynaczką, ale miała chłopaka o którym wkrótce opowiem.
Miała wielu przyjaciół z którymi często się spotykała, a także rodziców z którymi świetnie sie dogadywała i bardzo ich kochała.
Uwielbiała koszykówkę i pływanie, a co za tym szło brała udział w zawodach sportowych. Nie wadząc nikomu, żyła jak na cywilizowanego człowieka przystało.
- Jak studniówka? - spytała mama
- Bawiłam się świetnie. - odpowiedziała rozanielona Linda.
- Z kim tańczyłaś? - dociekała matka.
- Z Sebastianem i jego przyjacielem, ale ten sie popisywał więc częściej z Sebastianem.
- Mam nadzieję, że nikt się tam nie pobiłz twojego powodu. - odparł tata.
- Na szczęście, nie.
Linda była naprawdę piękna, a do tego bardzo rozmowna i uśmiechnięta, dlatego koledzy z klasy nazwali ją ,,gadatliwą ślicznotką'', co Lindzie schlebiało.
Potrafiła śmiać się z siebie, ale nigdy perfidnie nie wyśmiewała sie z innych, nie kłamała, a przede wszystkim niosła pomoc tym którzy jej potrzebowali.
Na tym poległam. Nie wiem , co dalej. To ma być książka przygodowa, a taką jak wiadomo trudno napisać. Jeżeli macie pomysły, to proszę o nie w komentarzach.
Właśnie wróciła ze studniówki.
Piękna, rumiana, uśmiechnięta blondynka o zielonych oczach i jasnej karnacji.
Na imię jej było Linda. Mieszkała w niewielkiej wsi, gdzie koguty piały od świtu po zmierzch, a ludziom żyło się dostatnio.
Uczęszczała do liceum o profilu mundurowym w małym miasteczku Węgierka, a za kilka miesięcy miała zdawać maturę.
Była jedynaczką, ale miała chłopaka o którym wkrótce opowiem.
Miała wielu przyjaciół z którymi często się spotykała, a także rodziców z którymi świetnie sie dogadywała i bardzo ich kochała.
Uwielbiała koszykówkę i pływanie, a co za tym szło brała udział w zawodach sportowych. Nie wadząc nikomu, żyła jak na cywilizowanego człowieka przystało.
- Jak studniówka? - spytała mama
- Bawiłam się świetnie. - odpowiedziała rozanielona Linda.
- Z kim tańczyłaś? - dociekała matka.
- Z Sebastianem i jego przyjacielem, ale ten sie popisywał więc częściej z Sebastianem.
- Mam nadzieję, że nikt się tam nie pobiłz twojego powodu. - odparł tata.
- Na szczęście, nie.
Linda była naprawdę piękna, a do tego bardzo rozmowna i uśmiechnięta, dlatego koledzy z klasy nazwali ją ,,gadatliwą ślicznotką'', co Lindzie schlebiało.
Potrafiła śmiać się z siebie, ale nigdy perfidnie nie wyśmiewała sie z innych, nie kłamała, a przede wszystkim niosła pomoc tym którzy jej potrzebowali.
Na tym poległam. Nie wiem , co dalej. To ma być książka przygodowa, a taką jak wiadomo trudno napisać. Jeżeli macie pomysły, to proszę o nie w komentarzach.