No dobra panie "mądry i inteligentny"
Załóżmy, że życie nie ma sensu. Założenie musi jednak objąć cały obszar życia, także sprawy mniejszej wagi, inaczej sytuacja będzie podobna tej, kiedy zakładamy, że na pustyni nie ma wody, po czym musimy w jakiś sposób wyjaśnić skąd wobec tego te "strzępki" traw. Musimy więc odpowiedzieć na przykład na pytanie, czy zaspakajanie pragnienia ma sens? Mentalnie oczywiście może go nie mieć cały czas, ale czy jesteśmy zdolni podążyć za tym, co myślimy? Czy uznając zaspakajanie pragnienia za bezsensowne nie będziemy także pić wody? Istnieją z pewnością "małe" sensy, sensem życia komórek jest tworzyć i odnawiać ciało. Pytamy więc dalej, czy ta odnowa, wykonane działanie ma sens, bo może lokalnie ma, ale patrząc z zewnątrz na wykonywaną pracę możemy ją uznać za bezużyteczny przepływ energii. Musimy jednak postąpić jak w przypadku wody na pustyni, jeżeli dostrzeżemy żywą roślinę pozostaje uznać nam fakt - woda istnieje w tym miejscu, może jest jej bardzo mało, ale jest. Mniejsze elementy tworzą większe i analizując ten proces dostrzegamy sens kolejnych jego już bardziej złożonych struktur, dowiadujemy się więc, że sens może dotyczyć także czegoś większego a potem jeszcze większego. Pytanie o sens życia, to pytania o jego całość, o największą możliwą złożoną strukturę i w tym miejscu utykamy w martwym punkcie. Mamy jednak podstawy przypuszczać, obserwując wiele pomniejszych sensownych zjawisk, które przechodzą w większe struktury nadal posiadające sens, że ta największa, zwana życiem, nie odbiega w swojej naturze od pozostałych. Przesłanki, a raczej poszlaki są racjonalne. Z drugiej strony obserwujemy także wiele irracjonalnych rzeczy, zdarzeń, które nie mają sensu. Ktoś np. próbuje naprawić grzejnik zalepiając go gliną - działanie bezsensowne, prawdopodobnie ten człowiek nie jest świadomy ciśnienia jakie jest w sieci ciepłowniczej. Brakuje mu wglądu w naturę rzeczy, może więc uznać, że w ogóle próby zasklepienia dziury są bezsensowne. Wszystkie religie głoszą pokój, zapewniają, że są zdolne go nieść, ale niemal każda ma krew na dłoniach - wtedy możemy powiedzieć o bezsensowności tych religii. Nieracjonalne działania wpływają destrukcyjnie, niszcząco - do nieracjonalnych działań należałoby wykluczenie wody z diety, brak higieny, zjadanie niewłaściwego pokarmu. Jednak i w tych irracjonalnych działaniach możemy odnaleźć sens, prawidłowości - zawsze kończą się one jakiegoś rodzaju cierpieniem lub problemami, które mocno będą utrudniać życie, czy wręcz je uniemożliwią. Wiele sensu ma to, że nasz "hydraulik" nie zasklepi grzejnika wymyśloną przez siebie metodą - uff, na szczęście, inaczej świat byłby irracjonalny, byłby także wtedy, gdyby wiara ludzi religii nie prowadziła do podziałów, do agresji, do wojny, do prób pozbycia się ze szkoł Teorii Ewolucji. Ma to bardzo wiele sensu, mówi nam po prostu, że irracjonalne działania są bezsensowne, szkodzą nam. Według mnie nie znajdziesz w tym świecie rzeczy, która w swoim finalnym wniosku nie miałaby ukrytego sensu, masz więc według mnie duże podstawy, aby sądzić, że życie jako całość, także go ma. Nie wypytywałbym jednak w kółko na lewo i prawo o dowody na sens życia, bo to jak pytanie o np. Tybet. Kiedy słyszysz setkę odpowiedzi i każda mniej lub bardziej różni się od innych, to nawet jeśli wśród nich jest ta właściwa, nie masz szans jej uchwycić. Inaczej mówiąc: musisz znaleźć się tam, a nie tu, musisz się w to zaangażować i zacząć doświadczać prawdy, albo lepiej dać sobie spokój z pytaniami. Na miejscu możesz jedynie ustalić pewne fałszywe tezy, które już przeczą twojemu doświadczeniu, jeżeli ktoś powie, że w Tybecie nie ma przyciągania ziemskiego, spokojnie możesz uznać to za irracjonalne twierdzenie. Wielu ludzi poświęca swoje życie na obalaniu irracjonalnych argumentów nie angażując się zarazem w samodzielne poznanie prawdy. Ich ruch jest jedynie reakcją na jawny fałsz i brakuje w nim inwencji, która pozwoliłaby wychodzić poza dotychczasowe doświadczenia. Mam takie właśnie wrażenie, że sens, w który zaczynasz wątpić jest jedynie reakcją na dostrzegany bezsens, który rzeczywiście istnieje. Trzeba jednak, że tak powiem ładnie, ruszyć t... i wkroczyć na obszary zupełnie obce do tej pory