Witam wszystkich ciepło w ten jesienny dzień :D...
A
Ala0017982 pkt
497 wyświetleń
.
Moje problemy jak zwykle są z dość nie typowej paki :).
Mam problem z otwartością do ludzi i wiarą w siebie.
W życiu dostałam w kość a jestem nieśmiałą i wrażliwą obecnie 20 latką.
nie pracuję jeszcze choć mam taki zamiar ponieważ pasjonuję się wynonywaniem paznokci ,cieczy mnie to niezmiernie.
Ćwiczę na znajomych oraz walczę z nieśmiałością, umiejętności dużo dają .
Mam lęk przed pracą z osobami wpółpracującymi
, dość mocno przeżyłam zawodówkę,generalnie nie miałam szczęścia do szefowej i bardzo przedmiotowo mnie traktowała, moja mama tego też u nie mogła znieść.
Została trauma ktorej nie umiem sama się pozbyć.
Zbyt mocno przeżyłam ... z czasem dużo przeszło ,jednak teraz znowu trzeba wejśc w głęboką wodę, a jestem taka że jak jakiś ogień cięzki do zgryzienia musiałam mieć to jeszcze bardziej podchodzi mi sie potem do wyzwania .
Uniknęłam w wakacje cudem niesfornej atmosfery ponieważ babka się rozmyślała z przyjęciem mnie a to trwało z 6 tygodni... już myślałam że wyjdę z siebie.
Nie mogę dotrzeć do samej siebie jak się odważyć i naprawdę iść na całość i przekonać kogoś o ten staż . Byłam niekiedy pewna siebie gdy byłam a rozmowie, bardzo od nastroju zależy jaki mam dzień, a tamten był dobry :P .
Co prawda nie załuję że ucze się w domu tego bo nie stresuję się i lepiej mi wychodzi . Tylko że niektorzy mowią ze musze w koncu wyjść i zacząć prace.
Czuję się jak zmuszana, nie czuję jeszcze takiej weny do pracy.. czuję potrzebe przygotowania się do tego solidnie i bezstresowo. Kiedyś nie będę mieć czasu na myślenie o tym ze klientce coś nie nie spowodowało.
Chcę walczyć o profesjonalizm i perfekcyjny efekt oraz z machnięciem na czas :)
Jest to dość nie łatwe choć się wydaje , to jednak paznokcie ' .
Tylko jednak cała wiedza jest wykonywana na tych paznokciach , a do tego dochodzi praktyka ;).
jestem w stanie kiedyś naprawdę udowodnić że umiem robić najlepsze paznokcie wśród profesjonalistek i warto było tyle o to walczyć .
Kurs dał mi jakieś umiejętności lecz musiałam rozwinąć je z czasem bo szczerze mówiąc od dopiero otworzył mi oczy że nie umiem nic generalnie zrobić z paznokciami :D , jakiś czas temu sprawiało mi trud pomalowanie lakierem ( oj nie tak łatwo było ) .
Co o tym wszystkim myślicie ? , nie powinnam się martwić o przyszłość ... ? Fryzjerką już nie chce być , nawet idąc do tej szkoły miałam wątpliwości ,jednak żadna szkoła nie przyciągała mnie na równe nogi :P
Coś za coś więc dostało mi się . Myślicie że powinnam iść do psychologa ?, nie jedna osoba mi mówi że muszę jakoś działać i się pozbyć tego .
Z jednej strony mi zależy a z drugiej jakoś tak przechodzi mnie rezygnacja bo dobrych opinii psycholog nie ma , idzie tylko na prochy a one działają jeszcze gorzej , poza tym uważam ze żadne proszki nie są mi potrzebne, wręcz rozmowa i zrozumienie, skuteczne zlikwidowanie tego problemu, chce by ktoś dotarł do mojej psychiki i sprawił że trauma nie powróci i nie będę się już tym przejmować o chce żyć i cieszyć się życiem a nie tracić zaufanie do ludzi przez jakąś jędzę .
Jeśli ktoś mi obecnie robi przykrość to jakoś na mnie już nie działa, mam w zadku, lecz zostało to co było i tego chce się pozbyć :) .
Jakie kolwiek słowo i dobre chęci pomocy zawsze cenne i myślę że w jakiś sposób pomogę komuś też wyjść z podobnej sytuacji ponieważ dostrzeże że nie tylko ja mam problem .
Dzięki :) . Jeśli coś nie jasne odpowiem w komentarzu :)
Moje problemy jak zwykle są z dość nie typowej paki :).
Mam problem z otwartością do ludzi i wiarą w siebie.
W życiu dostałam w kość a jestem nieśmiałą i wrażliwą obecnie 20 latką.
nie pracuję jeszcze choć mam taki zamiar ponieważ pasjonuję się wynonywaniem paznokci ,cieczy mnie to niezmiernie.
Ćwiczę na znajomych oraz walczę z nieśmiałością, umiejętności dużo dają .
Mam lęk przed pracą z osobami wpółpracującymi
, dość mocno przeżyłam zawodówkę,generalnie nie miałam szczęścia do szefowej i bardzo przedmiotowo mnie traktowała, moja mama tego też u nie mogła znieść.
Została trauma ktorej nie umiem sama się pozbyć.
Zbyt mocno przeżyłam ... z czasem dużo przeszło ,jednak teraz znowu trzeba wejśc w głęboką wodę, a jestem taka że jak jakiś ogień cięzki do zgryzienia musiałam mieć to jeszcze bardziej podchodzi mi sie potem do wyzwania .
Uniknęłam w wakacje cudem niesfornej atmosfery ponieważ babka się rozmyślała z przyjęciem mnie a to trwało z 6 tygodni... już myślałam że wyjdę z siebie.
Nie mogę dotrzeć do samej siebie jak się odważyć i naprawdę iść na całość i przekonać kogoś o ten staż . Byłam niekiedy pewna siebie gdy byłam a rozmowie, bardzo od nastroju zależy jaki mam dzień, a tamten był dobry :P .
Co prawda nie załuję że ucze się w domu tego bo nie stresuję się i lepiej mi wychodzi . Tylko że niektorzy mowią ze musze w koncu wyjść i zacząć prace.
Czuję się jak zmuszana, nie czuję jeszcze takiej weny do pracy.. czuję potrzebe przygotowania się do tego solidnie i bezstresowo. Kiedyś nie będę mieć czasu na myślenie o tym ze klientce coś nie nie spowodowało.
Chcę walczyć o profesjonalizm i perfekcyjny efekt oraz z machnięciem na czas :)
Jest to dość nie łatwe choć się wydaje , to jednak paznokcie ' .
Tylko jednak cała wiedza jest wykonywana na tych paznokciach , a do tego dochodzi praktyka ;).
jestem w stanie kiedyś naprawdę udowodnić że umiem robić najlepsze paznokcie wśród profesjonalistek i warto było tyle o to walczyć .
Kurs dał mi jakieś umiejętności lecz musiałam rozwinąć je z czasem bo szczerze mówiąc od dopiero otworzył mi oczy że nie umiem nic generalnie zrobić z paznokciami :D , jakiś czas temu sprawiało mi trud pomalowanie lakierem ( oj nie tak łatwo było ) .
Co o tym wszystkim myślicie ? , nie powinnam się martwić o przyszłość ... ? Fryzjerką już nie chce być , nawet idąc do tej szkoły miałam wątpliwości ,jednak żadna szkoła nie przyciągała mnie na równe nogi :P
Coś za coś więc dostało mi się . Myślicie że powinnam iść do psychologa ?, nie jedna osoba mi mówi że muszę jakoś działać i się pozbyć tego .
Z jednej strony mi zależy a z drugiej jakoś tak przechodzi mnie rezygnacja bo dobrych opinii psycholog nie ma , idzie tylko na prochy a one działają jeszcze gorzej , poza tym uważam ze żadne proszki nie są mi potrzebne, wręcz rozmowa i zrozumienie, skuteczne zlikwidowanie tego problemu, chce by ktoś dotarł do mojej psychiki i sprawił że trauma nie powróci i nie będę się już tym przejmować o chce żyć i cieszyć się życiem a nie tracić zaufanie do ludzi przez jakąś jędzę .
Jeśli ktoś mi obecnie robi przykrość to jakoś na mnie już nie działa, mam w zadku, lecz zostało to co było i tego chce się pozbyć :) .
Jakie kolwiek słowo i dobre chęci pomocy zawsze cenne i myślę że w jakiś sposób pomogę komuś też wyjść z podobnej sytuacji ponieważ dostrzeże że nie tylko ja mam problem .
Dzięki :) . Jeśli coś nie jasne odpowiem w komentarzu :)