Witam wszystkich. Mam ogromny problem i chciałabym aby...
A
anna9715 pkt
895 wyświetleń
ktoś obiektywnie spojrzał na to i doradził mi coś praktycznego.
Jestem w związku rok i 4 miesiące. Na początku było miło, fajnie itp. Jednak mój chłopak studiuje i żyjemy w związku na odległość, przyzwyczaiłam się już do tego.
Po tym pięknym czasie, okłamał mnie raz i moje zaufanie legło w gruzach, byłam zazdrosna, płakałam, histeria, kłótnie i tak za każdym razem gdy gdzieś wychodził. Zawsze decydowałam się, że postaram się z tym walczyć i nie będę go ograniczała (wyglądało to tak, że on mi mówi że gdzieś idzie, ja histeria, płacz, nerwy, stres, on mówi że mam go nie ograniczać bo i tak wyjdzie, i wychodził a ja miałam dawać sobie rade). Nie chciałam tak reagować dla nas bo to mnie i jego niszczyło. W moim postanowieniu nie wytrwałam długo, okłamał mnie ale tylko dlatego abym sie nie denerwowała. Rozstaliśmy się na aż 2 dni :/ znów postanowiłam ze będę z tym walczyć a on stwierdził że będzie mnie w tym wspierał. Jestem bardzo zazdrosna o niego, a to nie pozwala mi normalnie funkcjonować bo gdziekolwiek wyjdzie tam ja widze zdrade i inne dziewczyny mimo iż zapewnia mnie że nic nigdy nie zrobił i nie zrobi.
Przy każdej kłótni mówi mi że on ma swoje życie, wyrzuca mi wszystko, przeklina, rozłącza się, mówi że mam mu dać spokój, bardzo brzydko się do mnie odzywa i nazywa ale zawsze mnie przeprosi i mówi że to przemyslał i zrozumiał. Po czym przy następnej kłótni robi to samo.
Ja nie daje sobie rady bo zazdrość to dośc duży problem i chce z nim walczyć a w momencie gdy mówie mu na spokojnnie swoje obawy to on sie denerwuje, mówi mi że mu nie ufam i że go nnie kocham. A nie ufam bo mnie okłamał i cieżko mi zaufać po trzech tygodniach od tak gdy on nie wykazuje jakiegoś zainteresowania. Mówi że chce mieć koleżanki, wychodzić, odpocząc ode mnie, że mam mu dawać spokój a on sie bedzie odzywał gdy będzie miał chęci i będzie miał mi coś do powiedzenia.
Wczoraj umówiliśmy się że po meczu (22:30) pogadamy na skype i szybko skończymy bo on wie że wstaje o 5:30 do szkoły. Gdy wrócił po meczu, powiedział że idzie z kolegami na piwo i wróci około 23. Czekałam i wrócił o północy, śmiał się że mówił że wróci około 23 a nie że o 23. Wyśmiewał się ze mnie, mówił że mnie nie kocha, a później że mnie kocha, zachowywał się nie jak wypity ale jak zjarany. Tłumaczył że wolał kolegów bo ze mną jest bez sensu, że on ma swoje życie i ja mam dać mu spokój, że ma na mnie wy****ne już, że da sobie beze mnie rade, nie to co ja.
Rozumiem że moja zazdrość wpłyneła ale bardzo sie staram zawsze tłumaczyć mu na spokojnie, chodzilam awet do psychologa dlatego że on chciał.
Dodam że za miesiac mam mature a taki stres zwiazany z kłótniami powoduje że nie mam ochoty na nauke ani na cokolwiek. Jestem zmęczona tym wszystkim i nie wiem co powinnam zrobić, rozumiem swoje błędy i chciałam z nimi walczyć ale nie wiem czy jest sens gdy on za każdym razem mówi mi dość przykre rzeczy.
Liczę na porządnego kopniaka moralnego bez mówienia że to moja wina.
Pozdrawiam i czekam :)
Jestem w związku rok i 4 miesiące. Na początku było miło, fajnie itp. Jednak mój chłopak studiuje i żyjemy w związku na odległość, przyzwyczaiłam się już do tego.
Po tym pięknym czasie, okłamał mnie raz i moje zaufanie legło w gruzach, byłam zazdrosna, płakałam, histeria, kłótnie i tak za każdym razem gdy gdzieś wychodził. Zawsze decydowałam się, że postaram się z tym walczyć i nie będę go ograniczała (wyglądało to tak, że on mi mówi że gdzieś idzie, ja histeria, płacz, nerwy, stres, on mówi że mam go nie ograniczać bo i tak wyjdzie, i wychodził a ja miałam dawać sobie rade). Nie chciałam tak reagować dla nas bo to mnie i jego niszczyło. W moim postanowieniu nie wytrwałam długo, okłamał mnie ale tylko dlatego abym sie nie denerwowała. Rozstaliśmy się na aż 2 dni :/ znów postanowiłam ze będę z tym walczyć a on stwierdził że będzie mnie w tym wspierał. Jestem bardzo zazdrosna o niego, a to nie pozwala mi normalnie funkcjonować bo gdziekolwiek wyjdzie tam ja widze zdrade i inne dziewczyny mimo iż zapewnia mnie że nic nigdy nie zrobił i nie zrobi.
Przy każdej kłótni mówi mi że on ma swoje życie, wyrzuca mi wszystko, przeklina, rozłącza się, mówi że mam mu dać spokój, bardzo brzydko się do mnie odzywa i nazywa ale zawsze mnie przeprosi i mówi że to przemyslał i zrozumiał. Po czym przy następnej kłótni robi to samo.
Ja nie daje sobie rady bo zazdrość to dośc duży problem i chce z nim walczyć a w momencie gdy mówie mu na spokojnnie swoje obawy to on sie denerwuje, mówi mi że mu nie ufam i że go nnie kocham. A nie ufam bo mnie okłamał i cieżko mi zaufać po trzech tygodniach od tak gdy on nie wykazuje jakiegoś zainteresowania. Mówi że chce mieć koleżanki, wychodzić, odpocząc ode mnie, że mam mu dawać spokój a on sie bedzie odzywał gdy będzie miał chęci i będzie miał mi coś do powiedzenia.
Wczoraj umówiliśmy się że po meczu (22:30) pogadamy na skype i szybko skończymy bo on wie że wstaje o 5:30 do szkoły. Gdy wrócił po meczu, powiedział że idzie z kolegami na piwo i wróci około 23. Czekałam i wrócił o północy, śmiał się że mówił że wróci około 23 a nie że o 23. Wyśmiewał się ze mnie, mówił że mnie nie kocha, a później że mnie kocha, zachowywał się nie jak wypity ale jak zjarany. Tłumaczył że wolał kolegów bo ze mną jest bez sensu, że on ma swoje życie i ja mam dać mu spokój, że ma na mnie wy****ne już, że da sobie beze mnie rade, nie to co ja.
Rozumiem że moja zazdrość wpłyneła ale bardzo sie staram zawsze tłumaczyć mu na spokojnie, chodzilam awet do psychologa dlatego że on chciał.
Dodam że za miesiac mam mature a taki stres zwiazany z kłótniami powoduje że nie mam ochoty na nauke ani na cokolwiek. Jestem zmęczona tym wszystkim i nie wiem co powinnam zrobić, rozumiem swoje błędy i chciałam z nimi walczyć ale nie wiem czy jest sens gdy on za każdym razem mówi mi dość przykre rzeczy.
Liczę na porządnego kopniaka moralnego bez mówienia że to moja wina.
Pozdrawiam i czekam :)