Witam wszystkich;) Myślę, że może wy...
O
Ona11501450 pkt
675 wyświetleń
doradzicie.
Jest taki problem mój sąsiad zaproponował mi spotkanie w 2010 roku zrobił to przez gg bo ciężko mnie złapac kiedy jestem wolna od zajęc więc napisał do mnie na gg wtedy i rozmawialiśmy i zaproponował mi spotkanie. Domyślałam się o co chodzi,bo to wynikało z jego pisania. Zgodziłam się na to spotkanie i tam zaczęły się komplementy i wgl. Nie jest ciężko się domyślic kiedy mówi takie cos. Zaproponował mi abym się zastanowiła czy chcę abyśmy byli razem. Powiedziałam, mu, że się zastanowię. Na następny dzień napisał do mnie czy już wiem ja na to, że tak i wtedy powiedziałam mu,że możemy spróbowac. Na kolejny dzień chciał się spotkac dla mnie nie było problemu, aby się z nim spotkac. Spotkaliśmy się tylko fakt faktem wciągnął mnie na siłę za słomę nie było nic złego w tym. Wiadomo jak to na spotkaniu rozmawialiśmy,komplementy też były, zaczęliśmy się również droczyć(przekomarzać) chodzi głównie o pocałunek. On chciał ja nie chciałam. Chciałabym dodac, że jak miałam się spotkac z nim ten 1 raz jechało na rowerze takich 2 chłopaków znanych oczywiście z mojej wioski i zaczęli cos tam krzyczec" O już stoją zakochańcy, ciekawe czy uda mu się ten zakład" To mi dało cos do myślenia na tym spotkaniu kiedy się droczyliśmy i zapytałam się go o co im chodziło? Czy to na prawdę jakiś zakład jest o cos? Zamotał się odpowiadając mi wiec wiedziałam, że cos kreci i kłamie. Wiec powiedział mu, że "Na razie na pocałunek jakikolwiek nie ma co liczyc, bo go narazie nie dostanie dopóki mi nie wyjaśni co to miało znaczyc" Nie dostałam odpowiedzi do dzisiaj. Również na tym spotkaniu zaproponował mi następne czyli na następny dzień i zapytał się czy dostanie jutro tego buziaka. Ja na to" Jak mi wytłumaczy o co im chodziło, bo nie jestem głupia i nie ma mnie oszukiwac" On, że "Nie wie o co im chodziło". Wiem, że kłamał. Rozstalismy się nie spałam pół nocy, po głowie chodziły mi pytania o co w tym wszystkim chodzi?Dlaczego nie chce mi powiedziec prawdy? Nastepnego dnia napisałam mu na tel, że nie spotkamy się dzisiaj bo źle się czuje. ON,że Ok.
Po południu zerwałam z nim przez tel,znaczy się piszac mu sms. Wiec on odpisał takie cos " Fajnie,że mnie oszukujesz, własnie widac jak się źle czujesz. Ktos Ci w tym pomaga czy co?"
Odpisałam mu: "Nikt mi w tym nie pomaga, też mnie oszukujesz, wiem, że też oszukujesz mnie.
Nie odzywalismy się do siebie przez 3 miesiace chcociaz mieszalismy obok siebie to nic zero reakcji. W grudniu 2010 roku zaczał o mnie znowu walczyc byly spotkania i wgl. Proponował mi abym wrociła do niego. Nie wrociłam. Przed świętami pisał ze mna bo sam zaczynał 1 pisac do mnie to mu odpisałam juz. Ale po 2 godzinach pisania z nim odruchowo dostałam takiego sms: "Sms są dla małych dzieci. Chciałbym pogadac jak dorosli ludzie. Wez napisz jak bedziesz chciała pogadac....Zachowujesz się jak dziecko.
2. Chcesz zachowywac się jak dziecko... Ja Ci nie bronie daj mi znac jak dorosniesz....
Jak odczytałam te sms łzy mi się same polały wiec mu takie cos napisałam " Jakbys sam nie zauważył sam do mnie zawsze 1 pisałes. Wiec nie pisz do mnie wiecej jak masz do mnie jakies zale teraz"
Do lata 2011 r nie odzywalismy sie wcale do siebie i on napisał do mnie, ze: "Chciałby sie spotkac i wgl." Ja na to: " Juz zapomniałes twoich sms o tym, ze sa dla malych dzieci, że jestem dla ciebie malym dzieckiem zapomniałes, jak do Ciebie mowilam czesc a Ty nie potrafiłes mi odpowiedziec. Na co Ty teraz liczysz?" On juz nic nie odpisał mi. Wtedy napisałam ja do niego pierwsza cos w lipcu siedzac na drzewie i myslac co dalej bedzie. Poprostu nic nie odpisał a widzial, ze tam jestem bo akurat szedl na spacer ze swoim psem. Próbowałam do niego zagadac, ale on mnie zignorowal. Dzisiaj jest 08.01.2012 r. nie odzywamy sie do siebie, nie piszemy ze soba. Nie wiem co robic?
Miał po mnie jeszcze 1 dziewczyne byl z nia 2 miesiace ale juz nie jest.
Chciałabym aby było jak dawniej, żebysmy mogli ze soba rozmawiac, byc na czesc, zeby mi odpisywal na sms. Dzisiaj nie wiem czy napisac do niego normalnie sms po tym co sie stało miedzy nami. Boje się,że mi nie odpisze jak napisze do niego.
Co wy byscie zrobili w takiej sytuacji byscie napisali do niego? Byscie sprobowali to naprawic wszystko?
Chciałabym dodac pomimo ze jest starszy odemnie 2 lata, ale i tak zalezy mi na tej znajomosci. Po prostu chce aby bylo tak jak dawniej.
Co zrobic? Proszę pomóżcie.
Jest taki problem mój sąsiad zaproponował mi spotkanie w 2010 roku zrobił to przez gg bo ciężko mnie złapac kiedy jestem wolna od zajęc więc napisał do mnie na gg wtedy i rozmawialiśmy i zaproponował mi spotkanie. Domyślałam się o co chodzi,bo to wynikało z jego pisania. Zgodziłam się na to spotkanie i tam zaczęły się komplementy i wgl. Nie jest ciężko się domyślic kiedy mówi takie cos. Zaproponował mi abym się zastanowiła czy chcę abyśmy byli razem. Powiedziałam, mu, że się zastanowię. Na następny dzień napisał do mnie czy już wiem ja na to, że tak i wtedy powiedziałam mu,że możemy spróbowac. Na kolejny dzień chciał się spotkac dla mnie nie było problemu, aby się z nim spotkac. Spotkaliśmy się tylko fakt faktem wciągnął mnie na siłę za słomę nie było nic złego w tym. Wiadomo jak to na spotkaniu rozmawialiśmy,komplementy też były, zaczęliśmy się również droczyć(przekomarzać) chodzi głównie o pocałunek. On chciał ja nie chciałam. Chciałabym dodac, że jak miałam się spotkac z nim ten 1 raz jechało na rowerze takich 2 chłopaków znanych oczywiście z mojej wioski i zaczęli cos tam krzyczec" O już stoją zakochańcy, ciekawe czy uda mu się ten zakład" To mi dało cos do myślenia na tym spotkaniu kiedy się droczyliśmy i zapytałam się go o co im chodziło? Czy to na prawdę jakiś zakład jest o cos? Zamotał się odpowiadając mi wiec wiedziałam, że cos kreci i kłamie. Wiec powiedział mu, że "Na razie na pocałunek jakikolwiek nie ma co liczyc, bo go narazie nie dostanie dopóki mi nie wyjaśni co to miało znaczyc" Nie dostałam odpowiedzi do dzisiaj. Również na tym spotkaniu zaproponował mi następne czyli na następny dzień i zapytał się czy dostanie jutro tego buziaka. Ja na to" Jak mi wytłumaczy o co im chodziło, bo nie jestem głupia i nie ma mnie oszukiwac" On, że "Nie wie o co im chodziło". Wiem, że kłamał. Rozstalismy się nie spałam pół nocy, po głowie chodziły mi pytania o co w tym wszystkim chodzi?Dlaczego nie chce mi powiedziec prawdy? Nastepnego dnia napisałam mu na tel, że nie spotkamy się dzisiaj bo źle się czuje. ON,że Ok.
Po południu zerwałam z nim przez tel,znaczy się piszac mu sms. Wiec on odpisał takie cos " Fajnie,że mnie oszukujesz, własnie widac jak się źle czujesz. Ktos Ci w tym pomaga czy co?"
Odpisałam mu: "Nikt mi w tym nie pomaga, też mnie oszukujesz, wiem, że też oszukujesz mnie.
Nie odzywalismy się do siebie przez 3 miesiace chcociaz mieszalismy obok siebie to nic zero reakcji. W grudniu 2010 roku zaczał o mnie znowu walczyc byly spotkania i wgl. Proponował mi abym wrociła do niego. Nie wrociłam. Przed świętami pisał ze mna bo sam zaczynał 1 pisac do mnie to mu odpisałam juz. Ale po 2 godzinach pisania z nim odruchowo dostałam takiego sms: "Sms są dla małych dzieci. Chciałbym pogadac jak dorosli ludzie. Wez napisz jak bedziesz chciała pogadac....Zachowujesz się jak dziecko.
2. Chcesz zachowywac się jak dziecko... Ja Ci nie bronie daj mi znac jak dorosniesz....
Jak odczytałam te sms łzy mi się same polały wiec mu takie cos napisałam " Jakbys sam nie zauważył sam do mnie zawsze 1 pisałes. Wiec nie pisz do mnie wiecej jak masz do mnie jakies zale teraz"
Do lata 2011 r nie odzywalismy sie wcale do siebie i on napisał do mnie, ze: "Chciałby sie spotkac i wgl." Ja na to: " Juz zapomniałes twoich sms o tym, ze sa dla malych dzieci, że jestem dla ciebie malym dzieckiem zapomniałes, jak do Ciebie mowilam czesc a Ty nie potrafiłes mi odpowiedziec. Na co Ty teraz liczysz?" On juz nic nie odpisał mi. Wtedy napisałam ja do niego pierwsza cos w lipcu siedzac na drzewie i myslac co dalej bedzie. Poprostu nic nie odpisał a widzial, ze tam jestem bo akurat szedl na spacer ze swoim psem. Próbowałam do niego zagadac, ale on mnie zignorowal. Dzisiaj jest 08.01.2012 r. nie odzywamy sie do siebie, nie piszemy ze soba. Nie wiem co robic?
Miał po mnie jeszcze 1 dziewczyne byl z nia 2 miesiace ale juz nie jest.
Chciałabym aby było jak dawniej, żebysmy mogli ze soba rozmawiac, byc na czesc, zeby mi odpisywal na sms. Dzisiaj nie wiem czy napisac do niego normalnie sms po tym co sie stało miedzy nami. Boje się,że mi nie odpisze jak napisze do niego.
Co wy byscie zrobili w takiej sytuacji byscie napisali do niego? Byscie sprobowali to naprawic wszystko?
Chciałabym dodac pomimo ze jest starszy odemnie 2 lata, ale i tak zalezy mi na tej znajomosci. Po prostu chce aby bylo tak jak dawniej.
Co zrobic? Proszę pomóżcie.