Witam. Zakochałam się w wykładowcy, jest...
N
Nostalginess1.7k pkt
2.9k wyświetleń
starszy ode mnie 13 lat. Nie ma rodziny, żony, dzieci. Przystojny, oczywiście inteligentny (jak na człowieka wykształconego przystało) no i oczywiście miły. Już jakis czas temu zauważyłam, że traktuje mnie trochę inaczej niż inne studentki. Sam zaczepiał mnie na korytarzu, pytając jak leci, jak zajęcia, a czasem nawet o rzeczy niezwiązane z uczelnią. Jak mnie mijał na korytarzu zawsze się uśmiechał czy machał. W lutym mam sesję, do której zaczęłam się przygotowywać już na początku listopada, bo później moge wszystkiego nie nadrobić. W związku z tym zaczęłam uczęszczać na konsulatcję do tegoż wykładowcy. Pewnego razu tak się złożyło, że byliśmy sami i "przypadkiem" musną moją dłoń. Wiadomo, poczuliśmy się niezręcznie. Wtedy też podał mi swój numer, gdybym miała problemy czy pytania związane z egzaminami. I wtedy wszystko się zaczęło, pisanie i spotykanie poza uczelnią, rozmowy na bardziej osobiste temat. Widzę, że między nami iskrzy i narasta jakieś ciśnienie, które może w końcu wybuchnąć, wiadomo o co chodzi. Boję się, że nasze spotkania wyjdą na jaw, że ktoś nas przypadkiem zobaczy w jakiejś kawiarni czy w kinie, ale z drugiej stroby nie ma przeciwwskazań do tego by kontynuować ten związek. On nie ma żony, dzieci, rodziny. Nie wiem co robić, ja go chyba pokochałam.