Witam,otóż tak. Jestem w 3 kl. liceum. Za 3...
J
JustCzlowiek2.1k pkt
765 wyświetleń
tygodnie koniec szkoły, matury. W klasie jest pewna dziewczyna, całkiem fajna. Przez większość tychże 3 klas zawsze wysyłaliśmy sobie lekcje, gdy jedno nie było w szkole, niekiedy w szkole pogadaliśmy,
fajnie się rozmawiało ale to tyle. Przez te już prawie 3 lata, nic do niej nie czułem. A tu nagle od gdzieś miesiąca jak ją widzę typowe objawy, nie wiem jak to nazwać.... Pewnie na tym etapie zauroczenie, mniejsza z tym. Myślałem by sobie darować i jak wielokrotnie przed tym przecierpieć te parę miesięcy i postarać się zapomnieć. Nigdy nie byłem, w żadnym
"związku", zawsze jak jakaś dziewczyna mi się podobała, to nic nie potrafiłem zrobić by jej to pokazać. Zawsze bałem się,
że i tak pewnie ma już chłopaka i sobie darowałem. Miałem już tak trzykrotnie. Tylko za każdym razem solidnie się nacierpiałem, zawsze kończy się to głębszym obniżeniem samooceny (teraz, uważam się, po prostu już za nieśmiałego d*bila). Jestem typem nieśmiałego, nieporadnego życiowo romantyka... Stwierdziłem, że może warto by spróbować tym razem coś zrobić. I tu zaczynają się schody.... Nic poza rozmowami nie jestem w stanie nic sensownego zrobić. Zresztą nawet nie wiem, czy ma chłopaka czy nie, a jeśli nie, to czy jest jakakolwiek szansa na jakieś głębsze relacje między nami. Jej najlepsza koleżanka, to papla, więc nic z prób dowiedzenia się. Z czynników korzystnych, to mimo, że nie mam fb,
(ogólnie rzecz biorąc jestem przeciwny wszelkim niebezpośrednim źródłom kontaktu z drugim człowiekiem, oczywiście, poza koniecznościami czy luźnymi rozmowami ze znajomymi) dowiedziałem się o jej prawdopodobnych zainteresowaniach, dzięki grupom, w których jest na fb, poza tym mam już samochód. Jakieś idee, pomysły?
fajnie się rozmawiało ale to tyle. Przez te już prawie 3 lata, nic do niej nie czułem. A tu nagle od gdzieś miesiąca jak ją widzę typowe objawy, nie wiem jak to nazwać.... Pewnie na tym etapie zauroczenie, mniejsza z tym. Myślałem by sobie darować i jak wielokrotnie przed tym przecierpieć te parę miesięcy i postarać się zapomnieć. Nigdy nie byłem, w żadnym
"związku", zawsze jak jakaś dziewczyna mi się podobała, to nic nie potrafiłem zrobić by jej to pokazać. Zawsze bałem się,
że i tak pewnie ma już chłopaka i sobie darowałem. Miałem już tak trzykrotnie. Tylko za każdym razem solidnie się nacierpiałem, zawsze kończy się to głębszym obniżeniem samooceny (teraz, uważam się, po prostu już za nieśmiałego d*bila). Jestem typem nieśmiałego, nieporadnego życiowo romantyka... Stwierdziłem, że może warto by spróbować tym razem coś zrobić. I tu zaczynają się schody.... Nic poza rozmowami nie jestem w stanie nic sensownego zrobić. Zresztą nawet nie wiem, czy ma chłopaka czy nie, a jeśli nie, to czy jest jakakolwiek szansa na jakieś głębsze relacje między nami. Jej najlepsza koleżanka, to papla, więc nic z prób dowiedzenia się. Z czynników korzystnych, to mimo, że nie mam fb,
(ogólnie rzecz biorąc jestem przeciwny wszelkim niebezpośrednim źródłom kontaktu z drugim człowiekiem, oczywiście, poza koniecznościami czy luźnymi rozmowami ze znajomymi) dowiedziałem się o jej prawdopodobnych zainteresowaniach, dzięki grupom, w których jest na fb, poza tym mam już samochód. Jakieś idee, pomysły?