Zaginiony wampir. Witajcie :&am
L
ladyagatha320 pkt
1.3k wyświetleń
zabieram się do napisania młodzieżowej książki.. Co sądzicie o prologu?
- Kiedyś będziesz musiał uciec. – powiedziała Kasia patrząc na zachodzące słońce.
Wieczór był ciepły. Powietrze pachniało wiosennymi kwiatami. Ptaki krążyły nisko na niebie zwiastując nadchodzącą burzę.
- Wiem o tym, siostrzyczko. – rzekł Adam popijając sok marchwiowy i patrząc na swoje własne buty. – Pamiętaj, że dla nas setki lat to jak dla zwykłego człowieka kilka miesięcy.
Obydwoje zaśmiali się ponuro. Ich brat, Dawid, postanowił zemścić się na Adamie. Wielki żal, że to nie on stał się alfą klanu wampirów obudził wielką nienawiść, która przez tysiąc lat tkwiła w jego młodym sercu.
- Zamierzasz wyjechać do siedziby naszych dziadków? – zapytała podejrzliwie widząc figlarny uśmiech na twarzy krewnego.
- Dowiesz się w swoim czasie. - wstał, zmiął kartonik po napoju i cisnął nim w przepaść. – Co by się nie wydarzyło, mam nadzieję, że kiedyś spotkamy się ponownie. Póki co władza znów będzie w rękach naszego ojca.- odwrócił się i powoli, pełną piersią wciągnął powietrze. Jego wysoka postać o szerokich barach i umięśnionych rękach rzucała długi cień na skalne odłamki. Czarne włosy nieobcinane przez kilka tygodni wesoło tańczyły na wietrze. Dziewiętnastoletnia twarz była poważna, jednak delikatna jak jedwab. Szare oczy nie wyrażały żadnych emocji.
- A jeśli coś pójdzie nie tak jak trzeba?
- Spokojnie. Niebawem znów się spotkamy. – podał jej łańcuszek z wisiorkiem w kształcie czarnego psa.- Pamiętaj tylko, aby mieć oczy i uszy szeroko otwarte! – ucałował Kasię w mokry od łez policzek, uścisnął dłonie, złożył na nich pocałunek, ukłonił się i puścił pędem w ciemną otchłań lasu.
- Wierzę, że wiesz co robisz. Będę za tobą tęsknić. – wyszeptała, jednak była pewna, że Adam usłyszał jej słowa.
- Kiedyś będziesz musiał uciec. – powiedziała Kasia patrząc na zachodzące słońce.
Wieczór był ciepły. Powietrze pachniało wiosennymi kwiatami. Ptaki krążyły nisko na niebie zwiastując nadchodzącą burzę.
- Wiem o tym, siostrzyczko. – rzekł Adam popijając sok marchwiowy i patrząc na swoje własne buty. – Pamiętaj, że dla nas setki lat to jak dla zwykłego człowieka kilka miesięcy.
Obydwoje zaśmiali się ponuro. Ich brat, Dawid, postanowił zemścić się na Adamie. Wielki żal, że to nie on stał się alfą klanu wampirów obudził wielką nienawiść, która przez tysiąc lat tkwiła w jego młodym sercu.
- Zamierzasz wyjechać do siedziby naszych dziadków? – zapytała podejrzliwie widząc figlarny uśmiech na twarzy krewnego.
- Dowiesz się w swoim czasie. - wstał, zmiął kartonik po napoju i cisnął nim w przepaść. – Co by się nie wydarzyło, mam nadzieję, że kiedyś spotkamy się ponownie. Póki co władza znów będzie w rękach naszego ojca.- odwrócił się i powoli, pełną piersią wciągnął powietrze. Jego wysoka postać o szerokich barach i umięśnionych rękach rzucała długi cień na skalne odłamki. Czarne włosy nieobcinane przez kilka tygodni wesoło tańczyły na wietrze. Dziewiętnastoletnia twarz była poważna, jednak delikatna jak jedwab. Szare oczy nie wyrażały żadnych emocji.
- A jeśli coś pójdzie nie tak jak trzeba?
- Spokojnie. Niebawem znów się spotkamy. – podał jej łańcuszek z wisiorkiem w kształcie czarnego psa.- Pamiętaj tylko, aby mieć oczy i uszy szeroko otwarte! – ucałował Kasię w mokry od łez policzek, uścisnął dłonie, złożył na nich pocałunek, ukłonił się i puścił pędem w ciemną otchłań lasu.
- Wierzę, że wiesz co robisz. Będę za tobą tęsknić. – wyszeptała, jednak była pewna, że Adam usłyszał jej słowa.