Zastanawia mnie jedno. Właściwie to nie jest jakiś...
T
tocha05331 pkt
501 wyświetleń
problem czy coś, ale dziwnie się czuję. Jak spotykam się z chłopakiem (oczywiście to tylko kolega) z którym kiedyś kręciłam, to czuję jakąś niechęć do niego. Tu nie chodzi o to, że mi z nim nie wyszło czy coś, tylko jest jakaś bariera między nami.
Inny zaś, w nocy napisał mi, że się we mnie zakochał, że nie może sobie z tym poradzić itd. Wczoraj się z nim widziałam i czuję się przy nim dokładnie tak samo jak przy tym pierwszym. Przy kolegach z klasy niby lepiej się czuję, ale też drażnią mnie ich wady czy coś. (Nie zmienia faktu jednak, że staram się być dla nich miła i nie okazuję swoich "uczuć"). Jedynie przy swoim chłopaku czuję się normalnie, mogłabym z nim spędzać jak najwięcej czasu, nie przeszkadza mi w nim nic. Jak myślicie, czy te "bariery" które 'oddzielają' mnie od innych chłopaków, mają wpływ na to jak bardzo kocham Jego?
Inny zaś, w nocy napisał mi, że się we mnie zakochał, że nie może sobie z tym poradzić itd. Wczoraj się z nim widziałam i czuję się przy nim dokładnie tak samo jak przy tym pierwszym. Przy kolegach z klasy niby lepiej się czuję, ale też drażnią mnie ich wady czy coś. (Nie zmienia faktu jednak, że staram się być dla nich miła i nie okazuję swoich "uczuć"). Jedynie przy swoim chłopaku czuję się normalnie, mogłabym z nim spędzać jak najwięcej czasu, nie przeszkadza mi w nim nic. Jak myślicie, czy te "bariery" które 'oddzielają' mnie od innych chłopaków, mają wpływ na to jak bardzo kocham Jego?