Zerwał ze mną chłopak, w dosyć dziwnych...
L
Lilanda69 pkt
888 wyświetleń
okolicznościach. Zawsze zrywaliśmy przez głupoty ze sobą, ale zawsze wracaliśmy, bo się kochaliśmy. Zaczęło się od tego, że obydwoje mieliśmy super humor, od rana do popołudnia. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się itd. No i zaczęliśmy rozmawiać o charakterach najpierw o kumplu charakterze, a potem o mnie... Że jestem wg niego dziecinna i uczuciowa (przesadnie). Natomiast ja powiedziałam, że jest "gorącą głową" i niezrównoważony uczuciowo, się zapytał co to oznacza. Ja na to: "że jak się kłócimy to zrywasz". No i po chwili takiej rozmowy, która go już denerwowała, powiedział, że koniec tematu, siedzieliśmy cicho i on zaczął mówić sam do siebie o pogodzie. Na to ja "masz focha?" No i się zaczęło.. Wyrwał się i poszedł, to ja zadzwoniłam, żeby mnie odprowadził chociaż.. Przyszedł pod klatkę i nie chciał dać buziaka, bo był zły. Zaczęłam mu tłumaczyć itd., że jego zachowanie jest dziecinne w tym momencie. Na co się wkurzył, zaczął się śmiać i poszedł, po chwili wrócił oddał mi swój naszyjnik (który dostał ode mnie) no i zerwał.. Nie chce wrócić, zależy mi na nim i go kocham. Co mogę zrobić? Znajomi mi mówią (nawet jego siostra), że wróci jak ochłonie itd itp. Ale on nie chce nawet rozmawiać. POMOCY. Mówił mi cały czas, że mu zależy, że mnie kocha itd itp. Że będzie to jego największy błąd jak zerwiemy..
PS. Zerwaliśmy głównie dlatego, że jestem wyczulona na jego fochy i tylko dlatego, że się zapytałam, czy ma focha. To tyle...