Teraz siedzę w kącie i płaczę. Płaczę, bo nigdy nie zdążyłam Ci powiedzieć, ile tak naprawdę dla mnie znaczysz.
już nie piszesz. przyzwyczaiłam się. ale to, że spoglądam na Twój status co chwila to już inna bajka.
Każdy błysk w Jego oczach wywoływał u niej gęsią skórkę. Jego spojrzenie hipnotyzowało, a ton Jego głosu był niczym ulubiona piosenka, którą chciała nagrać na płytę i odtwarzać bez końca.
- Ty patrz, ona co chwilę na mnie zerka i się uśmiecha, ale oczy to ma jakieś smutne.. - ... ona Cię kocha
- Ty ale on jest przystojny, i ten słodki uśmiech... - proszę, nie popełniaj tego samego błędu co ja.
` włącz muzykę , najgłośniej jak tylko można ! mam dosyć mych myśli ... On .On .On .On .On .On . i tak w kółko . głośniej kurwa .
Jedyne na co Cię teraz stać, po tym wszystkim, to unikanie mojego wzroku, zapachu, głosu, dotyku, mojej osoby. Gratuluję odwagi, tchórzu.
próbuję to wszystko ogarnąć, wybacz, ale nie dam rady.
przepraszam, ale to wszystko już mnie przerasta.
Wydawało mi się, że już zapomniałam. Niestety, wystarczyło przypadkowe spotkanie, żeby uświadomić sobie, iż to tylko złudzenie. Tak naprawdę, nie zapomniałam. Wmówiłam to sobie, by chociaż przez chwilę czuć się lepiej, bez ciągłych myśli o Tobie
Bywają dni , kiedy nienawidzę wszystkich którzy znają moje imię.