Znacie jakieś smutne opowidaania o miłości?
D
dells474 pkt
518 wyświetleń
Typu np. Szła nocą przez puste zakamarki miasta. Padał deszcz , tłumił każdy odgłos uderzając o ziemię.. Było zimno, a ona płakała szła .. Usłyszała za sobą jakiś szmer. Odwróciła się raz , drugi , trzeci , ktoś za nią szedł. Nie bała się, było jej wszystko jedno .. Nagle złapał ją za szyję i zaczął dusić , nawet nie próbowała krzyczeć, szukała w tym wszystkim drugiego dna. Może to on ją do siebie wzywa ? Tam, na górę ? Straciła przytomność. Jedyne co czuła to ogromny ból .. świadoma była, że ją rozebrał , że chce ją skrzywdzić . Zrobił to .. Ona nie krzyczała, nie próbowała uciekać.. Chciała by to już minęło i pogrążyła się w nicości . Po chwili coś przemknęło jej przed oczyma , ujrzała mężczyznę był smutny , ale zarazem szczęśliwy . Powiedział do niej - Nie poddawaj się . Obiecałaś mi ! Obiecałaś ! Zrób to dla mnie ! Nie poddawaj się ! . Nagle się ocknęła .Już go nie było .. Ani jej ukochanego, ani napastnika .. Była sama w środku lasu , naga , ze świadomością , że nie może się poddać . Czołgała się w stronę jezdni , by ją ktoś zobaczył.. Na próżno . Została tam . I zmarła, ale przecież się nie poddała, doczołgała się do tej jezdni . Nie zawiodła Go .. Teraz może spokojnie z Nim być już na zawsze, już na wieczność.