Nie ma takich ludzi w dobie dzisiejszej, postępującej globalizacji. Kwoty? Bez pieniędzy nie przeżyjesz, fakt. Ale czy nie każdy marzy o odpoczynku (za który trzeba zapłacić), by oderwać się od tej chorej codzienności? Biedny co dzień liczy drobne błagając, by starczyło mu na chleb, a bogaty (jak to bogaty, pozycja obowiązuje) liczy grube pliki banknotów błagając, by dalej zachować stanowisko dyrektora. Oczywiście są to skrajne przypadki. Jak odnieść to do zwykłego Kowalskiego?
Kowalski zarabia średnią krajową. Załóżmy hipotetycznie, że jego silna wola, ideały i charakter podkreślają jego wnętrze i jest on przeciw "wszystkim szitom" - wierzy, że samochód czy model telefonu nie definiuje człowieka, żyje z dnia na dzień, kochając to, co ludzkie. Wyznacznikiem dla niego nie są celebryci a jego własne serce i głowa. Lecz czy jeśli dorobi się jakiegoś dobra materialnego uczciwie, ciężką pracą nie ma prawa z niego skorzystać? Pomyślisz, oczywiście, że ma prawo. I wcale nie znaczy to, że przywiązuje wagę do rzeczy materialnych - po prostu ułatwia sobie życie (nawet jeśli przez 3 lata ciężkiej pracy i odkładania oszczędności zarobił na iphone'a po to, by mieć telefon, który szybko się nie zepsuje - Haters gonna hate, pozdrawiam jednego z przedmówców).
Sprawy przyziemne zwykłego Kowalskiego to inny rozdział. Jest dużo ludzi którzy sami sobie na siłę sprowadzają problemy. Jak Kowalski ma się nie przejąć tym, że jutro nie będzie miał co jeść, bo go nie stać? Nie sposób. Ale, myśląc definicją spraw przyziemnych, jak Kowalski ma się nie przejąć tym, że jego kumpel kupił sobie identyczny markowy sweter? To dwie różne rzeczy. Sądzę, że drugi przykład to raczej to, do czego piłeś - dochodzimy tu do definicji materializmu.
Wnioski z tego pokręconego wywodu? Przeciętny Kowalski, nawet, gdyby bardzo chciał mieć 'wywalone' na pieniądze - nie da rady, bo musi z czegoś żyć, jednak nie powoduje to przyklejenia mu łatki 'I'm polish materialist'. Kowalski, jeśli ma swój olej w głowie kieruje się watrościami duchowymi, nie ogląda się na gwiazdy telewizyjne, nie zazdrości sąsiadowi samochodu, ani koledze telefonu, bo wie, że to nie to wyznacza wartość człowieka. Jeśli już chce mieć coś, do czego dojdzie uczciwie i systematycznie nie znaczy, że jego sposób myślenia się zmienił. Korzysta z idei "wszystko jest dla ludzi" wiedząc, że i tak wszyscy umrzemy.
Amen.
RozczochraniecPati
13 lat temu