Na tym właśnie polega wiara. Wierzyć- czyli dawać (czemuś/komuś) wiarę
2
A
ard111
14 lat temu
1
Moim zdaniem Bóg istnieje przecież jest wiele cudów na potwierdzenie tego .
1
K
karolcia0733
14 lat temu
-3
No bo waśnie o to chodzi. Nie ma dowodów. Jest jedynie wiara.
A pozatym czy można udowodnić że coś nie istnieje tylko dlatego że nie można udowodnić że istnieje.
Atomy tlenu w powietrzu istnieją, chociaż ich nie widać.
Ale są takie jakby teorie :
1. Teoria kostki domina (ja to tak nazwałam) Bóg wprawił świat w ruch, wszechświat stale się przeobraża, ale coś musiało go wcześniej pchnąć, żeby zaczął się poruszać. Nic nie porusza się samo z siebie. Musisz kopnąć piłkę, zeby zmieniła swoje położenie
2. Nic nie może być przyczyną samego siebie. Skoro nie ma Boga to co było początkiem? Nie urodzisz się, jeżeli nie urodzą sie twoi rodzice. Jeśli nie ma Boga to kto spowodowałby to, że ludzie zaistnieli. Jeśli nie ma pierwszej osoby nie będzie też drugiej ani trzeciej.
3. Gdyby nie było Boga to wszystko po pewnym czasie by umarło, ale nie odradzało by się już. Po pewnym czasie nie było by po prostu nic. Zero absolutne.
4. Jedne rzeczy są lepsze niż inne. Ale żeby istniały rzeczy lepsze czy gorsze musi istnieć coś Najlepszego. Coś od czego nic nie może być lepsze. Najlepsza może być odniesieniem do opisywania innych rzeczy. Każda względność zakłada istnienie absolutu. W Biblii absolutem jest Bóg.
5.Wszystko zostało zaprojektowane. Projekt jest dowodem istnienia projektanta. Nie ma czegoś takiego jak przypadek. Nic nie powstaje przypadkowo, wszystko ma swojego Twórcę.
Te pięć teorii zaczerpnęłam z książki Petera Kreefta ,,Łatwe odpowiedzi na trudne pytania
dotyczące chrześcijaństwa"
-3
H
HollowStar
14 lat temu
-4
przyczepiam się do odpowiedzi Effa17...wszystkim.
Wiara...to start w którym dostrzegasz Boga...i wtedy zdarzają sie w życiu takie mini cuda, wiesz, że Ktoś cię wysłucha i dzieje się to...
a dowody...są i to mnóstwo...ale i tak jeśli nie widzisz sensu w tym co pisze Biblia...to po co mam pisać. Musisz sama do tego dojść, bo jak nie można widzieć sensu w tym, ze tzreba np. miłować bliźniego...chciałabyś, żeby wszyscy sie na ulicach zabijali? Żeby sobie z zazdrości czy nienawiści psuli nerwy?