Znowu się tu znalazłam, ale nie wiem już co...
A
ana9414 pkt
418 wyświetleń
mam robić...
Ponad rok temu poznałam chłopaka, on wówczas miał dziewczynę ( z tym że ona mieszka w innym mieście)
Zaprzyjaźniliśmy się. On w styczniu rozstał się z tą swoją dziewczyną. I wtedy, albo właściwie to już trochę wcześniej, coś zaczęło się dziać... tzn między nami. Nawet mnie pocałował mnie etc, znajomi w szkole też myśleli że się coś kroi, ale on cały czas wspominał że to tylko przyjaźń. A ja przytakiwałam, że tak tak, tylko przyjaźń... Ale to było moim zdaniem coś wiecej, przyjaciele takich rzeczy nie robia. No i tak było miło ale się skończyło... Od jakiegos miesiaca oni znowu są razem... on nawet wprost mi o tym nie powiedział, dowiedzialam sie od przyjaciolki. Ale najbardziej boli mnie to ze niemal kompletnie zerwal ze mna kontakt...nic nie powiedzial, przestal pisac, prawie nie rozmawiamy, on praktycznie nie ma kontaktu ze swiatem, tylko caly czas pisze z nią, spotykaja sie w weekendy...
A ja czuję się troszke wykorzystana, tzn dotarlo do mnie ze bylam tylko zastepstwem na te pol roku kiedy oni sie rozstali... Wiem ze to tez moja wina, bo robilam sobie jakies nadzieje, ale mimo wszystko jest mi jakos tak przykro...
Ponad rok temu poznałam chłopaka, on wówczas miał dziewczynę ( z tym że ona mieszka w innym mieście)
Zaprzyjaźniliśmy się. On w styczniu rozstał się z tą swoją dziewczyną. I wtedy, albo właściwie to już trochę wcześniej, coś zaczęło się dziać... tzn między nami. Nawet mnie pocałował mnie etc, znajomi w szkole też myśleli że się coś kroi, ale on cały czas wspominał że to tylko przyjaźń. A ja przytakiwałam, że tak tak, tylko przyjaźń... Ale to było moim zdaniem coś wiecej, przyjaciele takich rzeczy nie robia. No i tak było miło ale się skończyło... Od jakiegos miesiaca oni znowu są razem... on nawet wprost mi o tym nie powiedział, dowiedzialam sie od przyjaciolki. Ale najbardziej boli mnie to ze niemal kompletnie zerwal ze mna kontakt...nic nie powiedzial, przestal pisac, prawie nie rozmawiamy, on praktycznie nie ma kontaktu ze swiatem, tylko caly czas pisze z nią, spotykaja sie w weekendy...
A ja czuję się troszke wykorzystana, tzn dotarlo do mnie ze bylam tylko zastepstwem na te pol roku kiedy oni sie rozstali... Wiem ze to tez moja wina, bo robilam sobie jakies nadzieje, ale mimo wszystko jest mi jakos tak przykro...