Związek na odległość, co mam robić?
M
mila224472 pkt
663 wyświetlenia
Jestem z M już prawie 10 miesięcy. Chodziliśmy do klasy kilka lat, ale w lutym tego roku zaczęliśmy wracać razem ze szkoły, złapaliśmy świetny kontakt i z tej przyjaźni wyłoniła się silna miłość. Widziałam, że mu zależało; był cudowny, czuły, umiał mnie rozbawić, pocieszyć, pogadać o wszystkim, słuchał mnie i reagował na moje prośby. To szło w dwie strony. Bardzo go pokochałam, jak nigdy dotąd żadnego. Było trudno - zerwałam z byłym, moja mama zabraniała mi się spotykać z M... Ale on nigdy mnie nie zawiódł, zapewniał, że mnie kocha i zrobi dla mnie wszystko. W jego ramionach czułam się bezpieczna i szczęśliwa.
Niestety na wakacjach przeprowadził się i zmienił szkołę. Bardzo nad tym ubolewał, ale co może zrobić 15 latek...? Postanowiliśmy, że za nic nie zerwiemy kontaktu. Dzieli nas 55 km, ale on jest z ubogiej rodziny i trudno mu przyjeżdżać, a moja mama nie jest do M do końca przekonana i na razie nie chce mnie do niego puszczać. Jesteśmy w związku na odległość, od wakacji widzieliśmy się raz w październiku, było cudownie <3 Planujemy spotkać się w styczniu, ale to jak zwykle jest pod znakiem zapytania...
No i główny problem: kiedy ja do niego napiszę, zadzwonię, zawsze ma czas, jest miły i mówi, że mnie kocha.
Ale on pierwszy nie odezwie się nigdy... Rozmawiałam z nim o tym, ale bardzo się zdenerwował i powiedział, że jak mi nie pasuje, to może wgl ze mną nie gadać i nie odzywaliśmy się kilka dni. Dziwnie mi, że to zawsze ja pierwsza muszę się odzywać, mam wrażenie, że mu się narzucam, chociaż on twierdzi, że nie. Czy może mu na mnie nie zależy tak naprawdę? Co mam zrobić? Czzy to jest w porządku?
Niestety na wakacjach przeprowadził się i zmienił szkołę. Bardzo nad tym ubolewał, ale co może zrobić 15 latek...? Postanowiliśmy, że za nic nie zerwiemy kontaktu. Dzieli nas 55 km, ale on jest z ubogiej rodziny i trudno mu przyjeżdżać, a moja mama nie jest do M do końca przekonana i na razie nie chce mnie do niego puszczać. Jesteśmy w związku na odległość, od wakacji widzieliśmy się raz w październiku, było cudownie <3 Planujemy spotkać się w styczniu, ale to jak zwykle jest pod znakiem zapytania...
No i główny problem: kiedy ja do niego napiszę, zadzwonię, zawsze ma czas, jest miły i mówi, że mnie kocha.
Ale on pierwszy nie odezwie się nigdy... Rozmawiałam z nim o tym, ale bardzo się zdenerwował i powiedział, że jak mi nie pasuje, to może wgl ze mną nie gadać i nie odzywaliśmy się kilka dni. Dziwnie mi, że to zawsze ja pierwsza muszę się odzywać, mam wrażenie, że mu się narzucam, chociaż on twierdzi, że nie. Czy może mu na mnie nie zależy tak naprawdę? Co mam zrobić? Czzy to jest w porządku?