2 lata temu poznalam w wakacje mojego pierwszego...
L
lusia19881 pkt
19 wyświetleń
chlopaka. Był to niestety związek na odległość, dzieliło nas 120 km i postanowiliśmy się rozstać w przyjazni. Jak to zawsze bywa, on obiecał mi przyjaźń, będziemy mieć kontakt. Hah, pisaliśmy co trzy miesiące, w dodatku miał już po mnie dziewczynę. Byłam załamana :c
Obiecałam sobie, że muszę o nim zapomnieć :( nie dałam rady :< Chcialam znow poejchać z nim na obóz. Jezdzimy z tego samego biura podrozy i ku mojemu zdziwieniu pojechaliśmy razem na tą samą kolonię! :/ jej.. po prostu nie wierze, że w to samo miejsce, termin. Jechaliśmy do Hiszpanii. On był tam z dwoma kumplami, a ja sama. Siedziałam z nim przez całą drogę.. dzień i noc. Umawialiśmy się tylko na kumplowanie, więc nie było żadnych zastrzeżeń... . Na początku normalnie rozmawialiśmy. On już nic do mnei nie czuł, ja do niego też "nic" :( Jedyna radość, jaką czułam to to, że był blisko mnie. ..........................................
Pod wieczór siedzieliśmy, on objął mnie, zasnęliśmy na około 2 godziny. Trzymał ręke na moim kolanie, "jezdzil" ręką po udach, spał na moich udach. Potem gładził swoją ręką po mojej, aż się złapaliśmy za ręce. 'Głaskał' mnie po plecach, gdy sie do niego przytulałam.. zjeżdżał niżej (wiadomo gdzie), całowaliśmy się .... (wtedy już wszyscy spali, ktorzy obok ans siedzieli, bylo ciemno). Było cudownie! Tylko nie rozumiem jednej rzeczy :'( Rozmawiał z moją przyjaciółką, która od zawsze mówi, ze mamy znów być razem i powiedział jej, że nic do mnie nie czuje, że traktuje mnie jako świetną przyjaciółkę, a nie dziewczynę. Po co tyle zachodu? Jak myślicie o co mu chodzi? :( Kocham Go!! 2 lata to długi okres czasu! :(
Obiecałam sobie, że muszę o nim zapomnieć :( nie dałam rady :< Chcialam znow poejchać z nim na obóz. Jezdzimy z tego samego biura podrozy i ku mojemu zdziwieniu pojechaliśmy razem na tą samą kolonię! :/ jej.. po prostu nie wierze, że w to samo miejsce, termin. Jechaliśmy do Hiszpanii. On był tam z dwoma kumplami, a ja sama. Siedziałam z nim przez całą drogę.. dzień i noc. Umawialiśmy się tylko na kumplowanie, więc nie było żadnych zastrzeżeń... . Na początku normalnie rozmawialiśmy. On już nic do mnei nie czuł, ja do niego też "nic" :( Jedyna radość, jaką czułam to to, że był blisko mnie. ..........................................
Pod wieczór siedzieliśmy, on objął mnie, zasnęliśmy na około 2 godziny. Trzymał ręke na moim kolanie, "jezdzil" ręką po udach, spał na moich udach. Potem gładził swoją ręką po mojej, aż się złapaliśmy za ręce. 'Głaskał' mnie po plecach, gdy sie do niego przytulałam.. zjeżdżał niżej (wiadomo gdzie), całowaliśmy się .... (wtedy już wszyscy spali, ktorzy obok ans siedzieli, bylo ciemno). Było cudownie! Tylko nie rozumiem jednej rzeczy :'( Rozmawiał z moją przyjaciółką, która od zawsze mówi, ze mamy znów być razem i powiedział jej, że nic do mnie nie czuje, że traktuje mnie jako świetną przyjaciółkę, a nie dziewczynę. Po co tyle zachodu? Jak myślicie o co mu chodzi? :( Kocham Go!! 2 lata to długi okres czasu! :(