Każdy z nas ma inne przeżycia i doświadczenia, ja moze i jestem bardzo swoisty w swych słowach, zamiarach, sposobie działania, ale spostrzegam seks przez pryzmat miłości, która nie opiera się na wizualności żadnej ze stron.
Zacznijmy od tego, że seks nie powinien wynikac z podwyższonego libido, chęci zaspokojenia własnych potrzeb, lecz z ukazaniu swojej drugiej połówce innego wymiaru miłości, a kocha się duchem, a nie ciałem.
Wygląd to pierwsza rzecz, która przykuwa naszą uwagę widząc osobę nieznaną nam wcześniej dotąd na ulicy.
To właśnie od pierwszego wrażenia, od pierwszych refleksji, zależy nasz kąt patrzenia na drugą osobę, na to czy dojdzie ponownie do spotkania, od naszego wirtualnego obrazu stworzonego w umysłach,
Idąc ulicą, widząc atrakcyjną kobietę nie zastanawiasz się jakimi światopoglądami dysponuję, natomiast zauważasz to, ze ma piękne włosy, lazurowe spojrzenie, nieskazitelną cerę, niepowtarzalną sylwetkę i rzadko spotykaną urodę.
"Jak nas widzą, tak nas piszą"
W drugiej fazie spotkania (jeżeli nas nie przestraszy deformacja osoby z którą obcujemy) dochodzi do weryfikacji wyników uzyskanych w fazie pierwszej,dogłębnej wiedzy o swoich osobowościach, poznanie siebie i w ten czas wygląd ucieka na drugi plan.
Poza tym przymiotniki "ładna/przystojny" są przymiotnikami względnymi, dla każdego oznaczają one co innego.