Chyba już kompletnie zeschizowałam, ale nie...
B
blackforeststories11.4k pkt
860 wyświetleń
będę tego opisywać, ponieważ nie mam ochoty... Między innymi przez moją nieodwzajemnioną miłość, której nigdy się nie pozbędę. W domu mam ciągłe awantury o nic. Dostanę jedynkę z matmy i już wielka burda, a ogólnie mam dobre oceny i nauczyciele mnie bardzo lubią. Ostatnio na moich oczach tramwaj rozjechał człowieka (tak centralnie przede mną). W ogóle ostatnio nie śpię, jestem nerwowa i cały czas rozpaczam. Nawet mojej ukochanej zrobiło się mnie żal... Eh.. Ale co mi z tego wszystkiego. Zastanawiam się jak poprosić moich rodziców o pozwolenie na pójście do psychiatry, jeżeli oni są stanowczo na "nie". Nienawidzą mojej psycholog, jak i większości nauczycieli, a ja tak bardzo potrzebuję pomocy. Jest mi z dnia na dzień co raz trudniej, gdyż większość znajomych ma mnie za wariatkę i nie chcą mnie słuchać. :< Co mogę ze sobą zrobić? Jest dla mnie jeszcze jakaś nadzieja?