chyba wkurzyłam mojego chłopaka... w sumie to...
R
readytodie75 pkt
716 wyświetleń
głupia sprawa, bo pojechałam na kolonie, dwa tygodnie bez niego, trochę dostawałam do głowy... w każdym razie, chodzi o to, ze przed wyjazdem obiecałam mu, ze się nie upije do tego stopnia, ze zarzygam całą łazienkę. oczywiście ja jak to ja, z tęsknoty za moja pierwszą miłością (ua, zajechało tandetą), upiłam się z kolegami. martin, mój chłopak, jakimś cudem się o tym dowiedział i nie ukrywam, ze miał z tym duży problem. na szczęście, pół dnia później napisał, ze przeprasza, że to moje życie i mogę robić co chcę, a on po prostu się martwi. okej, rozumiem, cieplutko na serduszku, ale następnego dnia, po tym jak dostal snapa, ze leży na mnie kolega, który był BARDZO spizgany znowu zrobił awanturę. tylko po pierwszej sam przeprosił, a po tej nie chciał się odezwać. dzisiaj wróciłam i pojechaliśmy razem nad jezioro. siedzimy razem w łódce, romantycznie bardzo, a on mi zaczyna to wytykać. przeprosiłam, bo nie mam siły się z nim kłócić, ale on ma dalej z tym problem - cały czas jak chce go przytulić, czy cokolwiek słyszę tylko „idź do benka”. jak w cywilizowany sposób wytłumaczyć mu, ze mi na nim zależy i nieważne co by sobie nie wyobrażał, nie zostawiłabym go dla nowego kumpla?
ps. nie komentujcie jakoś specjalnie tego, ze się upiłam, proszę
ps. nie komentujcie jakoś specjalnie tego, ze się upiłam, proszę