Co o tym sądzicie?
V
Veronisia23 pkt
838 wyświetleń
Hej mam na imię Alice mam 15 lat i pochodzę z małego miasteczka o nazwie Fenix .
W Fenix z rodziny mam tylko mamę , tata umarł jak byłam jeszcze dzieckiem .
Nie wiele pamiętam z naszych wspólnych lat .
Pamiętam tylko jeden wieczór kiedy powiedział , że mam nigdy nie rezygnować ze swoich marzeń .
Mam też przyjaciółkę Lise , która zawsze mi pomoże . Moja mama jest zawodową pływaczką i oczekuje , żeby jej córcia też taka była , niestety nie wie , że mi w duszy gra co innego . Odkąd nauczyłam się chodzić od razu ciągnęło mnie do tańca i przez te 14 lat nie wiele się zmieniłam . Uwielbiam tańczyć ale moja mama tego nie rozumie .
Byłyśmy z mamą przyjaciółmi ale kiedy powiedziałam jej , że nie chce pływać wiele się zmieniło , zaczęły się kłótnie i już nie dogaduję się z nią tak jak kiedyś . Wszystko zaczęło się 23.03 kiedy wróciłam ze szkoły .
- Mamo już jestem ! - krzyknęłam jak tylko weszłam do domu .
- Dobrze na stole masz obiad , jedz szybko , pakuj sprzęt na basen i jedziemy . - krzyknęła ze swojego pokoju , który znajdował się na piętrze .
- Wiem ,wiem ale czy nie uważasz , że pływam za dużo ? Trzy razy w tygodniu to całkiem sporo - spytałam z miną marudnego dziecka jedząc zupe , która była na obiad.
- Jakie sporo?! - oburzyła się - Jak byłam w twoim wieku , nawet byłam młodsza od Ciebie , pływałam siedem razy w tygodniu i nie narzekałam .
- Dobra nie ważne - mruknęłam pod nosem i zaczęłam się pakować na basen .
Po jakiś 30 min. byłam gotowa i pojechaliśmy na pływalnie . Jak zwykle było ciężko ale jakoś wytrzymałam te 2 godz. męczarni .
Już od jakiegoś pół roku udaję , ze lubię pływać a tak na parwdę nie na widzę tego sportu .
Kiedy wróciliśmy do domu była 17:00 , uznałam , że najwyższy czas powiedzieć mamie co myślę na temat pływania .
- Mamo kiedy skończysz suszyć włosy przyjdź do kuchni muszę Ci coś powiedzieć - krzyknęłam lekko zestresowana .
- Dobrze daj mi sekundkę . - odpowiedziała .
Przyszła po jakiś 15 min. i spytała
- O co chodzi?
- No widzisz- zaczęłam trochę zdenerwowana - Bo , ja już nie lubię basenu ,
robiłam to tylko dla Ciebie , bo ty tak kochasz pływanie , a ja kocham ci innego moją pasją jest taniec .
Najpierw osłupiała a jakąś minutę później zaczęła się na mnie wydzierać
- Taniec?! Przecież to nawet nie jest zawód ! Jak ty chcesz się z tego utrzymać?! Jak ty chcesz z tego utrzymać rodzinę ?!
- A , pływanie to niby zawód?! Jak nie będę taka dobra jak ty to z pływania też się nie utrzymam ! Dostajesz kasę tylko wtedy jak jedziesz na jakieś zawody i to jeszcze zależy jakie miejsce zdobędziesz ! - wykrzyczałam jej w twarz .
- Oczywiście , że będziesz taka dobra jak ja , bo będziesz trenować a nie marnować czas na jakieś tańce-połamańce ! - odpowiedziała mi tym samym .
- Że , niby co ?! - nie zrozumiałam co chciała mi przekazać tymi słowami .
- A no to , że nie będziesz tańczyć tylko weźmiesz się za pływanie !
- Wiedziałam , że nie zrozumiesz ! - krzyknęłam i pobiegłam do siebie do pokoju .
Płakałam w poduszkę przez jakieś pół godziny , ponieważ jeszcze ani razu nie pokłóciłam się tak ostro z mamą .
Potem wzięłam kurtkę i wyszłam z domu trzaskając drzwiami .
Poszłam do mojej kochanej Lise się wyżalić .
To początek mojej książki co o tym sądzicie? Tylko prosze o szczere odpowiedzi i bez głupich komentarzy ;d Z góry dzięki ;)
W Fenix z rodziny mam tylko mamę , tata umarł jak byłam jeszcze dzieckiem .
Nie wiele pamiętam z naszych wspólnych lat .
Pamiętam tylko jeden wieczór kiedy powiedział , że mam nigdy nie rezygnować ze swoich marzeń .
Mam też przyjaciółkę Lise , która zawsze mi pomoże . Moja mama jest zawodową pływaczką i oczekuje , żeby jej córcia też taka była , niestety nie wie , że mi w duszy gra co innego . Odkąd nauczyłam się chodzić od razu ciągnęło mnie do tańca i przez te 14 lat nie wiele się zmieniłam . Uwielbiam tańczyć ale moja mama tego nie rozumie .
Byłyśmy z mamą przyjaciółmi ale kiedy powiedziałam jej , że nie chce pływać wiele się zmieniło , zaczęły się kłótnie i już nie dogaduję się z nią tak jak kiedyś . Wszystko zaczęło się 23.03 kiedy wróciłam ze szkoły .
- Mamo już jestem ! - krzyknęłam jak tylko weszłam do domu .
- Dobrze na stole masz obiad , jedz szybko , pakuj sprzęt na basen i jedziemy . - krzyknęła ze swojego pokoju , który znajdował się na piętrze .
- Wiem ,wiem ale czy nie uważasz , że pływam za dużo ? Trzy razy w tygodniu to całkiem sporo - spytałam z miną marudnego dziecka jedząc zupe , która była na obiad.
- Jakie sporo?! - oburzyła się - Jak byłam w twoim wieku , nawet byłam młodsza od Ciebie , pływałam siedem razy w tygodniu i nie narzekałam .
- Dobra nie ważne - mruknęłam pod nosem i zaczęłam się pakować na basen .
Po jakiś 30 min. byłam gotowa i pojechaliśmy na pływalnie . Jak zwykle było ciężko ale jakoś wytrzymałam te 2 godz. męczarni .
Już od jakiegoś pół roku udaję , ze lubię pływać a tak na parwdę nie na widzę tego sportu .
Kiedy wróciliśmy do domu była 17:00 , uznałam , że najwyższy czas powiedzieć mamie co myślę na temat pływania .
- Mamo kiedy skończysz suszyć włosy przyjdź do kuchni muszę Ci coś powiedzieć - krzyknęłam lekko zestresowana .
- Dobrze daj mi sekundkę . - odpowiedziała .
Przyszła po jakiś 15 min. i spytała
- O co chodzi?
- No widzisz- zaczęłam trochę zdenerwowana - Bo , ja już nie lubię basenu ,
robiłam to tylko dla Ciebie , bo ty tak kochasz pływanie , a ja kocham ci innego moją pasją jest taniec .
Najpierw osłupiała a jakąś minutę później zaczęła się na mnie wydzierać
- Taniec?! Przecież to nawet nie jest zawód ! Jak ty chcesz się z tego utrzymać?! Jak ty chcesz z tego utrzymać rodzinę ?!
- A , pływanie to niby zawód?! Jak nie będę taka dobra jak ty to z pływania też się nie utrzymam ! Dostajesz kasę tylko wtedy jak jedziesz na jakieś zawody i to jeszcze zależy jakie miejsce zdobędziesz ! - wykrzyczałam jej w twarz .
- Oczywiście , że będziesz taka dobra jak ja , bo będziesz trenować a nie marnować czas na jakieś tańce-połamańce ! - odpowiedziała mi tym samym .
- Że , niby co ?! - nie zrozumiałam co chciała mi przekazać tymi słowami .
- A no to , że nie będziesz tańczyć tylko weźmiesz się za pływanie !
- Wiedziałam , że nie zrozumiesz ! - krzyknęłam i pobiegłam do siebie do pokoju .
Płakałam w poduszkę przez jakieś pół godziny , ponieważ jeszcze ani razu nie pokłóciłam się tak ostro z mamą .
Potem wzięłam kurtkę i wyszłam z domu trzaskając drzwiami .
Poszłam do mojej kochanej Lise się wyżalić .
To początek mojej książki co o tym sądzicie? Tylko prosze o szczere odpowiedzi i bez głupich komentarzy ;d Z góry dzięki ;)