Co ty o tym kawalątku prozy?
M
Motorola1.7k pkt
2.4k wyświetleń
Myślałam dużo. Cholernie dużo. Litery pojawiają się z kilkusekundowym opóźnieniem. Dziwnie pokazywać to, co jest w tej zasranej łepetynie. Bajzel, syf, burdel, a myśli ladacznice. Zwiększymy trochę, żeby te mrówcze znaczki było widać. Szatańskie znaki, durne alegorie, ale czy „pe” oznacza „pe”? Nieważne. Od zamysłu do sukcesu. Uczucie to takie smutne jest. Znaczy, właściwie nie. Czujesz się głupio. Cholera no. On to wymyślił, rozwinął i zrobił klocek dobrej roboty, a ty żyłeś z czymś takim pod jednym dachem przez 20/40/70 lat i jedyne, co zrobiłeś, to poranne siku i jajecznica na śniadanie. Jak to jest, że on pomyślał: „Eureka” i zaczął dziergać ten pomysł, jak babcia sweterek na drutach, a ty pomyślałeś: „Wóda ryje mi beret” i zająłeś się swoimi zabawkami do wymóżdżania (w sensie czysto metaforycznym, chyba, że pracujesz w rzeźni). Ludzie różni bywają, domy inne mają, ale jedni mają coś szerszego w sobie (mózgi, tyłki). Powiedzieliby ci, gdyby w pojęcie mieli. Przynajmniej taką masz nadzieję, bo wierzysz w tych inteligentnych/kreatywnych/silnych skurczybyków. Ustawili się w kółko i podtrzymują świat nad twoją głową, żeby się nie zwalał. Nie stój jak sierota, tylko wyciągnij ręce, to nie męczeństwo, przecież i tak chcesz to robić. A jak nie masz rąk, wystarczy podziękować.