Cześć, nie wiem jak sobie z tym wszystkim...
N
Nexave24 pkt
755 wyświetleń
poradzić i jak wrócić do stanu w jakim byłem ponad rok temu i dlatego właśnie tutaj pisze, nie wiem czy ktoś mi pomoże no ale cóż zawsze warto spróbować... A więc byłem z pewną dziewczyną 15 miesięcy, którą poznałem zupełnie przypadkiem. tak zakochałem się i to właśnie był chyba największy błąd jak dotąd. Napisałem umówiliśmy się jakoś, spotkanie byłem bardzo zaczarowany i już wiem ze mogłem dla niej zrobić wszystko.. Narobiła mi przede wszystkim na samym początku nadziei byłem z nią jeden cały dzień po czym ze mną zerwała dla swojego byłego - zrozumiałem to lecz jednak już wtedy pierwszy raz poważnie się załamałem po tygodniu jakoś się stało że byliśmy razem i zaczęło się potrafiłem poświęcić wszystko nawet mojego najlepszego kolegę.. Nie mogłem kompletnie nic robić albo byłem u niej albo siedziałem sam w domu, bałem się każdej jej reakcji, zapytanie kończyło się kłótnią - byłem zwykła zabawką miotaną z kąta w kąt. Codziennie po szkole jak kończyłem lekcje jeździłem do niej żeby odprowadzić ją z szkoły do domu widywaliśmy się tak czasami przez cały tydzień po 10 minut - Nie okazywała mi żadnych emocji myślałem że tak to ma już wyglądać jednak cały czas starałem się coś wyciągnąć od niej. Robiłem bardzo wiele niespodzianek, cały czas okazywałem jakiekolwiek wsparcie już nie mówiąc o tym że pisaliśmy ze sobą przez cały dzień non-stop na gg. Nadszedł wrzesień tamtego roku wakacje były wg. mnie nawet dobre, tego miesiąca po tym jak poszła do szkoły zmieniła się strasznie... Chciała wznowić kontakt z swoim byłym - nie wiem dlaczego pozwoliłem na to... chyba byłem zbyt pewny tego że nic się nie wydarzy.. I od października rozpoczęło się na dobre pozwalałem jej pisać z nim oni chodzili razem z sobą do klasy ja jednak chodziłem do szkoły na osiedlu obok gdzie zresztą mieszkałem, Starsza znajoma powiedziała mi w połowie października że oni każdą przerwę spędzają razem przytulając się co jakiś czas itd. Porozmawiałem z moją byłą lubą i dowiedziałem się że nic nigdy takiego nie miało miejsca - Ja w tym czasie dalej biegałem jak pies za nią (Niespodzianki więcej niespodzianek) przyszedł listopad dalej się to ciągnęło, wtedy porzuciłem już wszystkich znajomych (W tym mojego przyjaciela..) których miałem do tej pory i którym mogłem powiedzieć chociaż głupie "cześć" Smutek dochodził we mnie już do takiego stopnia że zacząłem się ciąć w niewidocznych miejscach, nie wiem dlaczego ale wtedy tylko to dawało mi ulgę - Rozmawiałem o tym z dziewczyną powiedziała mi że tak jeszcze musi trochę potrwać i na pewno mnie kocha itd. (żyłem w kłamstwie cały czas) Na koniec listopada wylądowałem przez to wszystko w szpitalu miałem straszne problemy z brzuchem stwierdzono u mnie zespół jelita nadwrażliwego nie chciałem jednak zostać w szpitalu i pojechałem z rodzicami do domu. Dwa dni później mieliśmy swoje pół roku, dostałem okropnej grypy jelitowej gdzie przez ponad pół dnia wymiotowałem samą żółcią, Moja dziewczyna oczywiście nie przejęła się żadną z tych wiadomości i w tym samym czasie pisała z swoim byłym jak się później dowiedziałem była z nami obydwoma.. Przeżywałem straszne piekło wewnątrz sobie, cały czas myślałem o swoich nadchodzących urodzinach po drodze jakoś to wszystko się skończyło moja dziewczyna powiedziała mi że robiła to na nim tylko i wyłącznie dlatego żeby się na nim zemścić za to co on jej robił - Odżyłem na nowo. Jednak dwa dni przed swoimi urodzinami byłem z nią w kościele, ksiądz wygłosił kazanie o miłości itd. i o podobnej sytuacji którą ja przeżywałem. Płakała w trakcie mszy ja jednak nie wiedziałem o co chodzi i cały czas pytałem się jej jednak nic nie mówiła, po wyjściu z kościoła prosiłem się cała drogę żeby mi powiedziała i w końcu stało się przyznała się że to nie było z zemsty.. Wróciły jej wspomnienia z nim związane. Wybaczyłem jej... Załamałem się spowrotem.. dzień przed swoimi urodzinami nie mogłem wytrzymać i poszedłem po 0.5l do sklepu na dworzu wtedy był mróz -10 stopni chodziłem głównie sam, spotkałem znajomego byłem z nim w biedronce gdzie szok temperatur zrobił swoje i po pół godzinach nie umiałem już nic mówić, poszedłem w stronę domu lecz jednak nie poszedłem do niego usiadłem nie daleko byłem strasznie oziębły palce u rąk zaczynały się już robić powoli sine jednak pewna osoba zaprowadziła mnie do domu wręcz do niego wygoniła. Nadszedł dzień urodzin, wiedziałem ze ten dzień na pewno udany nie będzie.. Widziałem się z swoją dziewczyną na godzinę.. Dała mi prezent kupiony na szybko dzień przed, całą tą godzinę słyszałem użalanie się nad sobą że to zrobiła itd. ja jednak czułem dalej smutek, chciałem zmian a nie tkwienia dalej w tym samym. Z czasem dalej byliśmy razem dalej nic się za bardzo nie zmieniło jednak oni (Moja dziewczyna i jej były) zerwali z sobą już kontakt przynajmniej tak mi powiedziano. Z czasem na jego ask'u pojawiały się różne podejrzane pytania typu "Kocham Cie" itd. 14 miesiąca już wybuchłem nie miałem cierpliwości poprostu oszalałem, zacząłem wychodzić z domu samemu posiedzieć i pomyśleć, pisaliśmy ledwo pare wiadomości na dzień zaczęła się "starać" o mnie lecz dla mnie to już było za późno - Powiedziałem sobie dość. Ostatecznie zerwaliśmy ze sobą pod koniec sierpnia tego roku... Lecz ja dalej nie mam z kim porozmawiać i jak się po tym podnieść, dalej jestem sam ze sobą, wszystko duszę w sobie.. I mam nadzieje że pewnego dnia los uśmiechnie się do mnie i poznam naprawdę kogoś wartego siebie... Jeśli by ktoś chciał mi pomoc dzięki rozmowie niech się odezwie do mnie na priv, liczę też na jakieś wskazówki co mam dalej z sobą zrobić żeby jakoś się podnieść z tego dołku w którym tkwie już od bardzo dawna... Z góry dziękuje choć i tak wiem że 90% jak i nie 100% będzie miała to gdzieś.