;d Dziś miałam w szkole 2 kartkówki; z maty i...
N
noaa84 pkt
1.7k wyświetleń
z niemca... Nie mogłam pójść, bo nie nauczyłam się na matematykę, a nie mogłam ryzykowć kolejnej 1! Z niemca jeszcze, bym sobie jakoś poradziła, ale też nie chciałam dostać złej oceny... No więc postanowiłam coś wymyślić, żeby nie iść.
Nie mogłam udawać choroby, bo mama i tak kazała by mi iść - ona już w to nie wierzy... A więc "spóźniłam się" na autobus.
Wszystko, było by super, gdyby tata nie wyjechał mi nagle z pomysłem, że skoro ma do załatwienia jakieś sprawy na mieście, to mnie podrzuci!!!
Zaczęłam się wykręcać, że skoro nie byłam na 1 lekcji, to już nie opłaca mi się iść do szkoły, a wychowawczyni będzie się czepiać o spóźnienie. Ale rodzice upierali się, że muszę iśc. A ja nadal swoje. Zrobiła się z tego awantura; mama zaczęła krzyczeć, że nie zdam liceum w ogóle i, że jak mam słabe stopnie to muszę chodzić; tata poszedł w jej ślady i powtarzał, że sprawiam same problemy, dużo lekcji opuszczam. (Nie mogłam tego słuchać)... w końcu doszli do wniosku, że spóźniłam się specjalnie i nie chciałam iść od początku... Olałam to powiedziałam ,że nie idę i już, kazałam im wyjść z pokoju.
Po chwili słyszałam, jak mówią, że muszą pogadać z wychowawczynią, bo nie wiedzą, co się ze mną dzieje; mówili też między sobą, że tyle robią dla mnie, a ja im tylko sprawiam problemy, a jak coś chce to od nich wszystko dostaje i za dużo mi pozwalają.
Najbardziej dobija mnie mama taką swoją ironią, jak mówi "najlepiej nie chodź do szkoły, bo po co...! Nie ucz się wcale, ciekawa jestem jak ty zdasz tą szkołę i co będziesz po niej robić.."
W ogóle mnie nie wspiera, tylko ciągle krytykuje ;c
Nienawidzę siebie za to,że ich oszukuje, ale czasem nie mam wyboru!
NIE WIEM CO MAM ZROBIĆ!! Nie długo jest wywiadówka, mama oszaleje jak zobaczy, same jedynki z matmy!!!CO ROBIĆ? Czy mam się przyznać, ze nie poszłam, z powodu kartkówki, czy po prostu olać i nie tłumaczyć się ?!
Przepraszam, za chaotyczność, mojej wypowiedzi. Pisałam to przez łzy. Nie dam rady znowu tego czytać, by poprawiać błędy.
Nie mogłam udawać choroby, bo mama i tak kazała by mi iść - ona już w to nie wierzy... A więc "spóźniłam się" na autobus.
Wszystko, było by super, gdyby tata nie wyjechał mi nagle z pomysłem, że skoro ma do załatwienia jakieś sprawy na mieście, to mnie podrzuci!!!
Zaczęłam się wykręcać, że skoro nie byłam na 1 lekcji, to już nie opłaca mi się iść do szkoły, a wychowawczyni będzie się czepiać o spóźnienie. Ale rodzice upierali się, że muszę iśc. A ja nadal swoje. Zrobiła się z tego awantura; mama zaczęła krzyczeć, że nie zdam liceum w ogóle i, że jak mam słabe stopnie to muszę chodzić; tata poszedł w jej ślady i powtarzał, że sprawiam same problemy, dużo lekcji opuszczam. (Nie mogłam tego słuchać)... w końcu doszli do wniosku, że spóźniłam się specjalnie i nie chciałam iść od początku... Olałam to powiedziałam ,że nie idę i już, kazałam im wyjść z pokoju.
Po chwili słyszałam, jak mówią, że muszą pogadać z wychowawczynią, bo nie wiedzą, co się ze mną dzieje; mówili też między sobą, że tyle robią dla mnie, a ja im tylko sprawiam problemy, a jak coś chce to od nich wszystko dostaje i za dużo mi pozwalają.
Najbardziej dobija mnie mama taką swoją ironią, jak mówi "najlepiej nie chodź do szkoły, bo po co...! Nie ucz się wcale, ciekawa jestem jak ty zdasz tą szkołę i co będziesz po niej robić.."
W ogóle mnie nie wspiera, tylko ciągle krytykuje ;c
Nienawidzę siebie za to,że ich oszukuje, ale czasem nie mam wyboru!
NIE WIEM CO MAM ZROBIĆ!! Nie długo jest wywiadówka, mama oszaleje jak zobaczy, same jedynki z matmy!!!CO ROBIĆ? Czy mam się przyznać, ze nie poszłam, z powodu kartkówki, czy po prostu olać i nie tłumaczyć się ?!
Przepraszam, za chaotyczność, mojej wypowiedzi. Pisałam to przez łzy. Nie dam rady znowu tego czytać, by poprawiać błędy.