dostałam kiedyś niepodpisany liścik miłosny....
O
oli2388 pkt
7 wyświetleń
nie wiedziałam od kogo jest, ale przyznam, że to było słodkie! <3 kilka dni później kolega sie przyznał że to od niego, byłam zawstydzona. cały dzień do mn zagadywał, ale ja go zbywałam. następnego dnia postanowiłam rozkręcić tę sprawę i sprawdzić czy on na serio sie we mn buja. okazało sie że tak. odbyliśmy szczerą rozmowę. on od roku sie we mn kochał, ale wstydził sie przyznać. ja go uważałam za dobrego kumpla i tak dziwnie mi było myśleć o nim w inny sposób. zaprosił mn na łyżwy i był niezwykle czarujący. następnego dnia do kina na komedię romantyczną i wtedy mnie w sobie rozkochał! podczas pocałunków brał mnie za rękę, co chwila szeptał komplementy i że cieszy się, żę wkońcu jesteśmy razem. potem odprowadził mn do domu i dał buziaka na dobranoc (niestety w policzek -,-) potem w szkole nie ukrywaliśmy tego i cieszyliśmy się miłością. spędziłam z nim tyle magicznych chwil... i pomyśleć, że wszystko zaczęło się od jednego liściku... <3 teraz ta smutniejsza część. któregoś dnia powiedział mi że za miesiąc wyjeżdża do łodzi bo jego tata (biznesmen^^) dostał tam pracę. chcieliśmy wypróbować ''związek na odległość''. do tego spędzaliśmy ze sb każdą wolną chwilę. ale każdy dzień był dla mn męczarnią.... nie mogłam znieść myśli, że niedługo nie będę się już tulić w jego objęciach, że nie będzie tych słodkich pocałunków (nie z języczkiem!), że nie będzie już muskał ustami mojej szyi, ramion, palców. to mnie wyniszczało od środka. 4 dni przed jego odjazdem zerwałam z nim... powiedziałam, że to dla jego dobra, że może znajdzie sobie inną. ale on nie chciał słuchać. powiedział że nie wyobraża sobie życia z inną dziewczyną, mając świadomość, że ja cierpię. lecz ja byłam nieugięta. powiedziałam mu że...(nie miałam innego wyjścia) mam innego... był przerażony! po powrocie do domu płakałam całą noc... w szkole dopytywał się kim jest ''on''! ja nie odpowiadałam, ignorowałam go. w końcu dzień przed odjazdem zorientował się, że nikogo nie mam. domyślił się czemu tak postąpiłam. chciał ze mną pogadać. myślałam że już po mnie. następnego dnia tuż przed jego wyjazdem poszłam się z nim zobaczyć. gdy tylko mnie ujrzał od razu nie przytulił i powiedział, że mnie kocha, a potem... pocałował. ale tak prawdziwie, głęboko i czule (tak, tym razem w usta!) boże jak ja nie mogłam się doczekać kiedy on się na to zbierze! trwaliśmy w takim uścisku bardzo długo ale niechętnie się od niego odsunęłam. powiedział, że kiedyś wróci. że praca jego taty jest tylko na 2,5 roku. ucieszyłam się! teraz na niego czekam, aż wróci. odmieniony, dojrzalszy i przystojniejszy. co dziennie odtwarzam w myślach ten ostatni pocałunek. przed tym byłam uporządkowaną, odpowiedzialną i wybitną uczennicą, ale on mnie zmienił. teraz jestem rozmarzoną romantyczką, która ciągle buja w obłokach... bosz, aż sie popłkałam jak to pisałam! chcałam się podzielić z wami moją historią. ach! zostały jeszcze 2 lata i 1 miesiąc! pomyśleć, że minęły już 4 miesiące! nie mogę się doczekać!