Heej ;) moje opowiadanie, fikcyjny pamiętnik....
T
tajemnicza2653.1k pkt
2.7k wyświetleń
kiedyś dodałam początek teraz trochę więcej :) mam nadzieję że się spodoba. piszcie swoje zdanie .
Piątek, 15 kwietnia
Dzień, jak co dzień… Tylko żeby miało to jakiś sens. Jak ja nienawidzę rutyny! Codziennie wstaje o 6.00. Kto normalny zrywa się tak wcześnie? No tak, matka twierdzi, że trzeba wstać, zjeść i inne żmudne, codzienne i swoją drogą niepotrzebne czynności. Takie już to życie bywa…
No dobra może bym zaczęła od początku. Pożarłam się z kumpelą, Werą i to tak nieźle. Przecież ja już od zawsze tak mam, że jestem szczera i to naprawdę nie moja wina. A wszystko przez to, że się z Marcinem przyjaźnie. Ludzie, przecież nie ma nic dziwnego w tym, że dogaduje się z nim świetnie a z resztą, kto doradzi w sprawach facetów lepiej niż sam facet? No właśnie. A ona się w nim zabujała, on nie chce albo nie wie, że ją chce. W każdym bądź razie ją odrzucił. Ok, szkoda mi jej, ale ja go nie zmuszę. A ona chce żebym wybrała; ona czy on? Przecież to tak jakbym miała wybierać, kogo chce uratować; babcię czy dziadka? Przecież kocham ich tak samo. No dziadka nie za bardzo pamiętam, ale kilka momentów jeszcze kojarzę… to jak siadałam mu na kolana, jak huśtał mnie na huśtawce. Miałam 5 lat jak umarł. Pamiętam ten dzień jak dzisiaj, ale trochę schodzę z tematu. O tym też kiedyś opowiem. Ale Wera zachowała się po prostu chamsko. I co ja mam teraz zrobić? Nie będę wybierać… Ale nie chce jej stracić. Co będzie to będzie, martwić będę się przed rozmową z nią.
A teraz trochę faktów o mnie. Na pozór zwykła nastolatka, ale dziewczyna doświadczona przez życie. Pieprzona optymistka, wiecznie mam pod górkę. Ale Bóg jest przy mnie i wiem, że mnie wspiera. Ogólnie nazywam się Jagoda. Lubię to imię… Dowiecie się o mnie więcej jak już zacznę pisać.
Sobota, 16 kwietnia
10:00
Wreszcie się wysapałam. Jakie to wspaniałe uczucie zwlec się z łóżka z własnej, nieprzymuszonej woli. Jestem w 2 gimnazjum i już nas próbnymi testami straszą. Ludzie przecież cały tydzień jeszcze a ja dzisiaj, w sobotę mam się uczyć! Gdyby tylko w szkole nie było nauki to byłoby najczęściej odwiedzane miejsce. No dobra tekst z demotów, ale w końcu jest to jedyna strona, bez której się w życiu nie obejdę. Tak to już jest, że mam w życiu po górkę i jakoś sobie z tym radzę. Przeszłości za bardzo opisywać nie będę kiedyś tam się dowiecie. Dzisiaj piszę trochę o niczym, ale lubię pisać opowiadania itp. Kiedyś się nawet za książkę zabierałam, ale nie wyszło. Kto wie, może wydam kiedyś ten pamiętnik. Fajnie by było zobaczyć swoje nazwisko na okładce książki. Autor: Jagoda Możejko. Marzenia marzeniami, ale może się kiedyś spełnią. Już na mnie krzyczą, już jest
- Jadźka! Ja nie wiem jak ty chcesz ten test zdać?! Nic się nie uczysz a wiedza sama do głowy nie wchodzi!
Moja matka już tak ma, że twierdzi, że się trzeba uczyć, uczyć i uczyć. A ja się uczyć nie muszę. Wystarczy, że posłucham na lekcji i pamiętam wszystko, chyba jedyna moja zaleta. Idę do książek, nie mam wyjścia.
18:30
Masakra! Ile jeszcze zasad gramatyki wymyślą żeby nas pogrążyć! Nie wspomniałam, że właśnie gramatyki nigdy nie zrozumiałam, ani jak podejrzewam nie zrozumiem. Ale jakoś muszę z tym żyć. Przynajmniej nie myślę o Werce i tym jej „żądaniu”. A w ogóle mogę nazwać ją, chociaż dobrą kumpelą? Nie słucha mnie, nie pozwala się wyżalić, to ja mam być jej „poduszką antydepresyjną”. Ja też mam uczucia i chyba jeszcze tylko Marcin o tym pamięta!
Niedziela, 17 kwiecień
13:00
Jak ja nie lubię rodzinnych zakupów. Rachunek; ok.200 zł a w koszyku tyle co nic. Dzisiaj szykuje się kolejna uroczystość rodzinna. Ale to akurat lubię. Kocham dzieci a właśnie dzisiaj będę miała okazję trochę je poniańczyć. Gadałam z Marcinem o Werce ale on jakoś dziwnie cicho siedział. Aż się normalnie o niego boję. Znam go od lat i jeszcze tak poważnego to go chyba nie widziałam. A może on faktycznie czuje chemię do Werki? Nie wiem już czego mam się spodziewać. Życie pisze naprawdę dziwne scenariusze.
23:30
Ludzie, jak ja się tam najadłam, a do tego z jakieś milion kilometrów wychodzonych za dziećmi. Cały urok spotkań w gronie jakże kochanej rodzinki. Znowu słyszę o testach, a matka nawet nie omieszkała nie zacząć tego tematu przy całym stowarzyszeniu ciotek. Dobrze że wujkowie po mojej stornie. Inaczej masakra by wyszła! Ja jedna a ich cały rój. Ale wujek Marek zaprotestował:
- Dziewczyna tyle teraz sukcesów osiągnęła a wy wyciągacie jakieś niestworzone rzeczy spod podłogi – wujek nie próbował nawet mówić jak człowiek, to nie w jego stylu.
- To co ona takiego zrobiła czym ja mam się chwalić? – mama jak zwykle musi się z kimś pokłócić. To już tradycja.
- No przecież konkursy recytatorskie ma podium, wybiera się na prestiżowe zajęcia aktorskie, konkursy ogólnopolskie i jeszcze przygodę ze śpiewem zaczęła.
No wujek nie ma dzieci to musi się mną chwalić. Ale ja jednak go kocham. Zresztą jak całą rodzinę. Wszyscy mówią że zawsze taka przytulaśna, najsłodsza w rodzinie, najbardziej odpowiedzialna. No ale ja tam tylko wady potrafię znaleźć. Każdy widzi ze swojej perspektywy, tak było, jest i będzie.
Poniedziałek, 18 kwiecień
6:40
Dzisiaj wreszcie muszę pogadać z Werą. Nie mam pojęcia co z tego będzie ale powiem wprost że nie życzę sobie takiego traktowania. Mam prawo mieć przyjaciół a ona robi sobie ze mnie niewolnicę. W przeszłości byłam zwykłą szarą myszką, teraz wreszcie zaistniałam, mam znajomych i nie pozwolę żeby ona mi to wszystko zniszczyła.
- Jadźka, ile można w tej łazience siedzieć? Wyłaź wreszcie! – no tak, zapomniałam powiedzieć że mam starszego, okrutnego brata! Ale i tak go kocham.
15:15
Chyba się zakochałam! Poznałam dzisiaj kolegę Rafała, tego mojego brata. Nazywa się Tomek, jest w 1 liceum i jest taki słodki . Ach… Nie mogę się doczekać następnego spotkania. Wydaje mi się że mnie polubił, ale jak pytał jaka jestem to poległam. Nie potrafię mówić o sobie. Co mu miałam powiedzieć? Jestem jakąś pieprzoną optymistką, dziewczyną która lubi mieć marzenia, żyje chwilą, ludzie twierdzą że szalona. I wtedy co by sobie pomyślał? Gadałam z Marcinem to twierdził że on nie czai jak ktoś zadaje takie pytania. Ale co mam się Tomkowi dziwić. Dla niego jestem zwykłą małolatą, w ogóle mnie nie zna no najwidoczniej taki już jest. Muszę zawrzeć pokój z Rafałem, może mi coś o nim powie. Masakra, zachowuje się jak dziewczynka która pierwszy raz się zakochała. Chociaż… może tak naprawdę pierwszy raz się zakochałam. Miałam wcześniej chłopaka i niby mi na nim zależało ale on się przeprowadził i kontakt się urwał a ja wcale za nim nie tęsknie. Może tak naprawdę go nie kochałam? Aj, sama nie wiem.
Wtorek, 19 kwiecień
01:30
Czekałam 2 godziny w pokoju zanim łaskawie zejdzie z komputera żeby pogadać ze mną. Czekałabym pewnie jeszcze dwie ale poszłam do sklepu po jego ulubione ciastka. A on się zastanawia jeszcze czy może mi powiedzieć coś o Tomku. Oczywiście kochany braciszek taki już jest.
- Jadźka, ja naprawdę nie znam go za dobrze. Doszedł tydzień temu do naszej klasy. Wiem że przeprowadził się z Gdyni. Jego ojciec nie żyje, zginął w katastrofie lotniczej. Tomek miał wtedy jakieś 8-9 lat. Jego była dziewczyna okazała się po prostu szmatą, zdradzała go na prawo i lewo… Czekaj, czekaj. Ty się w nim zabujałaś? – ja oczywiście oblałam się rumieńcami, kolejna moja wada.
- Sam nie wiem czemu ci to powiedziałem. Ale nie dam ci jego numeru, nawet nie proś. Skoczysz po jeszcze jedną paczkę ciastek?
- Za dużo byś chciał. Dzięki za bardzo cenne informacje. Kocham cię braciszku! – podeszłam i pocałowałam go w policzek. Niech widzi że mi zależało na tych informacjach. Może zmięknie i da mi numer? Teraz idę spać bo jutro czeka mnie jakże przemiły dzień. Sprawdzian z gegry, matmy i przygotowania do testów. Jeszcze na jakiś festiwal za tydzień jadę.
10:00
Właśnie skończyłam pisać sprawdzian z gegry. Muszę siedzieć cicho dopóki inni nie oddadzą to będę pisać. Wczoraj się tak na sprawę Tomka nakręciłam że zapomniałam opowiedzieć o mojej rozmowie z Werką. No to tylko zauważyła że wchodzę do szkoły już do mnie biegnie i sapie:
- No i co? Mnie wybrałaś prawda? – masakra, i jak ja mogłam uważać ją za dobrą kumpelę?!
- Nie mam zamiaru wybierać. Marcin jest dla mnie ważny. A ty? Traktujesz mnie jak niewolnicę, jakbym nie miała własnych praw. Powinnaś już zrozumieć iluzje.
- Ja wiem dlaczego ty mnie odrzucasz. Zakochałaś się w nim i nie możesz dopuścić myśli że on woli inną! Ty…ty…ty….
- No mów co ci na sercu leży. Proszę bardzo powiedz co o mnie myślisz! – zdenerwowałam się nie na żarty.
- Nie będę się więcej spowiadać przed tobą. Zejdź mi z oczu! – Werka też chyba już osiągała szczyty furii.
- Ja mam ci zejść z oczu ?! Przypominam ci że stoimy przed moją szafką i jak ci coś nie pasuje to możesz iść. Ja cię nie zatrzymuje. I przyjmij do wiadomości że Marcin jest moim przyjacielem! Kocham go jak brata! – wściekłość już mną zawładnęła. Musiałam ugryźć się w język żeby nie palnąć czegoś o wiele gorszego.
Już reszta oddaje sprawdziany, zaraz jeszcze wykład że było takie proste i jak nie napiszemy dobrze to jesteśmy nieuki… Nauczyciele są bardzo przewidywalni. Zresztą nie tylko oni.
14:30
Wreszcie w domu! Dzisiejszy dzień mogę podsumować jednym, prostym wyrazem: NUDY! Ale przynajmniej Werka się odczepiła a ja mam święty spokój i dużo czasu na fantazjowanie o Tomku. Marcin oczywiście twierdzi że ja mam fajne życie bo mam brata, który bądź, co bądź mnie wspiera. Ale nie mam odwagi nawet przed nim powiedzieć o tym co mam z matką. Na pozór jest idealna. Ale przejmuje się tylko tym co mówią inni. Jak jesteśmy same w domu to zaczyna się męczarnia. Ja nie mam prawa być chora, a jak mówię że źle się czuje to tylko mi się obrywa. Bije mnie, dosłownie się znęca. Ale ja po prostu nie mam odwagi wyjawić tego nikomu, nawet Rafałowi czy Marcinowi. Oni by mnie po prostu wyśmiali. Znają tylko jedno jej oblicze. Ale wolę o tym nie myśleć.
Środa, 20 kwiecień
06:45
Zrywam się tak wcześnie (o przepraszam, ja się nie zrywam, mnie wywlekają z łóżka) tylko po to żeby potem siedzieć pół godziny w aucie i czekać na resztę? Tak się zastanawiam czy nie przejść na wegetarianizm ? Szkoda mi tych biednych zwierząt, które JA jem! Ale pewnie od razu by się to spotkało z odrzuceniem ze strony rodziny:
- Rośniesz jeszcze, musisz jeść białko! Mięso jest zdrowe i się bardziej najesz niż jakimś zielskiem! – zapewne tak by mówili.
Ale może jednak spróbuje.
17:00
Jestem głupia! Zapisałam się na pływanie tylko dlatego ze Tomek ma prowadzić zajęcia. Ale ja nie znoszę wody i nie umiem pływać. Narobię sobie obciachu i tyle. Chociaż… Jak będę się „topić” on mnie będzie musiał ratować. Dostrzegam plusy! A co do wegetarianizmu oczywiście oni gadają swoje ale ja mam swoje zdanie i nie zjem więcej mięsa! Jeszcze tylko Marcinowi przekaże wiadomość że z naszymi piątkowymi hamburgerami koniec! Ale chyba są takie wegetariańskie…
Czwartek, 21 kwiecień
16:50
Jutro te testy! Mi to lata ale mojej matce najwidoczniej nie bardzo. Wchodzi do pokoju i widzi że nie mam książki w ręce to jest krzyk. Dlatego pisze… Może się odczepi. Marcin oczywiście stwierdził że nie wytrzymam. Oczywiście wszystko widzi w ciemnych kolorach. Ale ja go kocham. Fajnie mieć takiego przyjaciela. FOREVER! Zaczęliśmy się przyjaźnić chyba jeszcze w przedszkolu po śmierci mojego dziadka. Siedziałam taka przygnębiona i się nie chciałam z nikim bawić a on nie był za bardzo lubiany to usiadł przy mnie, przytulił mnie i powiedział że też jest smutny. Pamiętam to jak dzisiaj. Potem byliśmy prawie nierozłączni. On nigdy nie miał dziewczyny a jest przystojny i mi się wydaje że przeze mnie. No bo cały czas chodzimy razem i wcale bym się nie zdziwiła jakby ludzie myśleli że jesteśmy parą. Gadałam z nim o tym że obwiniam siebie ale twierdzi, że jakby chciał to by sobie dziewczynę znalazł. A ja… Jakoś tak wyszło że się chyba za dobrze z facetami dogaduję. Na razie Tomek jest na pierwszym miejscu w mojej głowie. Dzisiaj o 18 są te zajęcia. Może to przeżyje.
22:15
Aaaa…. Było całkiem fajnie. Zarywałam do niego i chyba się to mu spodobało. Oczywiście za grosz nie umiem pływać dlatego prawie cały czas się topiłam ale mi to nie przeszkadzało;). Ale chyba faktycznie ta jego była zepsuła mu pogląd na dziewczyny. Będę się musiała nieźle postarać żeby go zdobyć. Ale dla chcącego nic trudnego!
Piątek, 22 kwiecień
15:00
Testy były prościutkie. Dostałam 100 zł za to że mi dobrze poszło. Tylko na co ja to wydam… Trzymam się tego wegetarianizmu ostro. Matka protestuje, jak zwykle zresztą ale ja się dobrze czuje. Taka…lekka. Brzmi głupio ale zrozumiałam że tak naprawdę jadłam tego biednego królika. Brr… Przynajmniej mam spokój duchowy. Werka patrzy się na mnie jak co najmniej na stwora z innej planety ale mi to naprawdę nie przeszkadza. Dzisiaj dyskoteka. Trzeba uczcić tą swobodę po testach. Tylko w co ja się ubiorę? Wiem że przyjdzie Tomek, a przynajmniej ma przyjść. Jeszcze nigdy nie miałam takiej obsesji na punkcie chłopaka. Kiedyś musi być ten pierwszy raz.
23:45
Jestem wykończona! Ale muszę teraz napisać relację. Było… bosko! Przyszedł Tomek, ogólnie to jeszcze nie zna ludzi z miasta, a tak poza tym był prawie sam mój rocznik. No to od razu podszedł do mnie. Najpierw się czaił, stał pod ścianą ale jak zaczęliśmy tańczyć to czas popłynął jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Potem mnie odprowadził do domu i trochę pogadaliśmy. Czuje że coś z tego będzie. Muszę odpocząć.
Piątek, 15 kwietnia
Dzień, jak co dzień… Tylko żeby miało to jakiś sens. Jak ja nienawidzę rutyny! Codziennie wstaje o 6.00. Kto normalny zrywa się tak wcześnie? No tak, matka twierdzi, że trzeba wstać, zjeść i inne żmudne, codzienne i swoją drogą niepotrzebne czynności. Takie już to życie bywa…
No dobra może bym zaczęła od początku. Pożarłam się z kumpelą, Werą i to tak nieźle. Przecież ja już od zawsze tak mam, że jestem szczera i to naprawdę nie moja wina. A wszystko przez to, że się z Marcinem przyjaźnie. Ludzie, przecież nie ma nic dziwnego w tym, że dogaduje się z nim świetnie a z resztą, kto doradzi w sprawach facetów lepiej niż sam facet? No właśnie. A ona się w nim zabujała, on nie chce albo nie wie, że ją chce. W każdym bądź razie ją odrzucił. Ok, szkoda mi jej, ale ja go nie zmuszę. A ona chce żebym wybrała; ona czy on? Przecież to tak jakbym miała wybierać, kogo chce uratować; babcię czy dziadka? Przecież kocham ich tak samo. No dziadka nie za bardzo pamiętam, ale kilka momentów jeszcze kojarzę… to jak siadałam mu na kolana, jak huśtał mnie na huśtawce. Miałam 5 lat jak umarł. Pamiętam ten dzień jak dzisiaj, ale trochę schodzę z tematu. O tym też kiedyś opowiem. Ale Wera zachowała się po prostu chamsko. I co ja mam teraz zrobić? Nie będę wybierać… Ale nie chce jej stracić. Co będzie to będzie, martwić będę się przed rozmową z nią.
A teraz trochę faktów o mnie. Na pozór zwykła nastolatka, ale dziewczyna doświadczona przez życie. Pieprzona optymistka, wiecznie mam pod górkę. Ale Bóg jest przy mnie i wiem, że mnie wspiera. Ogólnie nazywam się Jagoda. Lubię to imię… Dowiecie się o mnie więcej jak już zacznę pisać.
Sobota, 16 kwietnia
10:00
Wreszcie się wysapałam. Jakie to wspaniałe uczucie zwlec się z łóżka z własnej, nieprzymuszonej woli. Jestem w 2 gimnazjum i już nas próbnymi testami straszą. Ludzie przecież cały tydzień jeszcze a ja dzisiaj, w sobotę mam się uczyć! Gdyby tylko w szkole nie było nauki to byłoby najczęściej odwiedzane miejsce. No dobra tekst z demotów, ale w końcu jest to jedyna strona, bez której się w życiu nie obejdę. Tak to już jest, że mam w życiu po górkę i jakoś sobie z tym radzę. Przeszłości za bardzo opisywać nie będę kiedyś tam się dowiecie. Dzisiaj piszę trochę o niczym, ale lubię pisać opowiadania itp. Kiedyś się nawet za książkę zabierałam, ale nie wyszło. Kto wie, może wydam kiedyś ten pamiętnik. Fajnie by było zobaczyć swoje nazwisko na okładce książki. Autor: Jagoda Możejko. Marzenia marzeniami, ale może się kiedyś spełnią. Już na mnie krzyczą, już jest
- Jadźka! Ja nie wiem jak ty chcesz ten test zdać?! Nic się nie uczysz a wiedza sama do głowy nie wchodzi!
Moja matka już tak ma, że twierdzi, że się trzeba uczyć, uczyć i uczyć. A ja się uczyć nie muszę. Wystarczy, że posłucham na lekcji i pamiętam wszystko, chyba jedyna moja zaleta. Idę do książek, nie mam wyjścia.
18:30
Masakra! Ile jeszcze zasad gramatyki wymyślą żeby nas pogrążyć! Nie wspomniałam, że właśnie gramatyki nigdy nie zrozumiałam, ani jak podejrzewam nie zrozumiem. Ale jakoś muszę z tym żyć. Przynajmniej nie myślę o Werce i tym jej „żądaniu”. A w ogóle mogę nazwać ją, chociaż dobrą kumpelą? Nie słucha mnie, nie pozwala się wyżalić, to ja mam być jej „poduszką antydepresyjną”. Ja też mam uczucia i chyba jeszcze tylko Marcin o tym pamięta!
Niedziela, 17 kwiecień
13:00
Jak ja nie lubię rodzinnych zakupów. Rachunek; ok.200 zł a w koszyku tyle co nic. Dzisiaj szykuje się kolejna uroczystość rodzinna. Ale to akurat lubię. Kocham dzieci a właśnie dzisiaj będę miała okazję trochę je poniańczyć. Gadałam z Marcinem o Werce ale on jakoś dziwnie cicho siedział. Aż się normalnie o niego boję. Znam go od lat i jeszcze tak poważnego to go chyba nie widziałam. A może on faktycznie czuje chemię do Werki? Nie wiem już czego mam się spodziewać. Życie pisze naprawdę dziwne scenariusze.
23:30
Ludzie, jak ja się tam najadłam, a do tego z jakieś milion kilometrów wychodzonych za dziećmi. Cały urok spotkań w gronie jakże kochanej rodzinki. Znowu słyszę o testach, a matka nawet nie omieszkała nie zacząć tego tematu przy całym stowarzyszeniu ciotek. Dobrze że wujkowie po mojej stornie. Inaczej masakra by wyszła! Ja jedna a ich cały rój. Ale wujek Marek zaprotestował:
- Dziewczyna tyle teraz sukcesów osiągnęła a wy wyciągacie jakieś niestworzone rzeczy spod podłogi – wujek nie próbował nawet mówić jak człowiek, to nie w jego stylu.
- To co ona takiego zrobiła czym ja mam się chwalić? – mama jak zwykle musi się z kimś pokłócić. To już tradycja.
- No przecież konkursy recytatorskie ma podium, wybiera się na prestiżowe zajęcia aktorskie, konkursy ogólnopolskie i jeszcze przygodę ze śpiewem zaczęła.
No wujek nie ma dzieci to musi się mną chwalić. Ale ja jednak go kocham. Zresztą jak całą rodzinę. Wszyscy mówią że zawsze taka przytulaśna, najsłodsza w rodzinie, najbardziej odpowiedzialna. No ale ja tam tylko wady potrafię znaleźć. Każdy widzi ze swojej perspektywy, tak było, jest i będzie.
Poniedziałek, 18 kwiecień
6:40
Dzisiaj wreszcie muszę pogadać z Werą. Nie mam pojęcia co z tego będzie ale powiem wprost że nie życzę sobie takiego traktowania. Mam prawo mieć przyjaciół a ona robi sobie ze mnie niewolnicę. W przeszłości byłam zwykłą szarą myszką, teraz wreszcie zaistniałam, mam znajomych i nie pozwolę żeby ona mi to wszystko zniszczyła.
- Jadźka, ile można w tej łazience siedzieć? Wyłaź wreszcie! – no tak, zapomniałam powiedzieć że mam starszego, okrutnego brata! Ale i tak go kocham.
15:15
Chyba się zakochałam! Poznałam dzisiaj kolegę Rafała, tego mojego brata. Nazywa się Tomek, jest w 1 liceum i jest taki słodki . Ach… Nie mogę się doczekać następnego spotkania. Wydaje mi się że mnie polubił, ale jak pytał jaka jestem to poległam. Nie potrafię mówić o sobie. Co mu miałam powiedzieć? Jestem jakąś pieprzoną optymistką, dziewczyną która lubi mieć marzenia, żyje chwilą, ludzie twierdzą że szalona. I wtedy co by sobie pomyślał? Gadałam z Marcinem to twierdził że on nie czai jak ktoś zadaje takie pytania. Ale co mam się Tomkowi dziwić. Dla niego jestem zwykłą małolatą, w ogóle mnie nie zna no najwidoczniej taki już jest. Muszę zawrzeć pokój z Rafałem, może mi coś o nim powie. Masakra, zachowuje się jak dziewczynka która pierwszy raz się zakochała. Chociaż… może tak naprawdę pierwszy raz się zakochałam. Miałam wcześniej chłopaka i niby mi na nim zależało ale on się przeprowadził i kontakt się urwał a ja wcale za nim nie tęsknie. Może tak naprawdę go nie kochałam? Aj, sama nie wiem.
Wtorek, 19 kwiecień
01:30
Czekałam 2 godziny w pokoju zanim łaskawie zejdzie z komputera żeby pogadać ze mną. Czekałabym pewnie jeszcze dwie ale poszłam do sklepu po jego ulubione ciastka. A on się zastanawia jeszcze czy może mi powiedzieć coś o Tomku. Oczywiście kochany braciszek taki już jest.
- Jadźka, ja naprawdę nie znam go za dobrze. Doszedł tydzień temu do naszej klasy. Wiem że przeprowadził się z Gdyni. Jego ojciec nie żyje, zginął w katastrofie lotniczej. Tomek miał wtedy jakieś 8-9 lat. Jego była dziewczyna okazała się po prostu szmatą, zdradzała go na prawo i lewo… Czekaj, czekaj. Ty się w nim zabujałaś? – ja oczywiście oblałam się rumieńcami, kolejna moja wada.
- Sam nie wiem czemu ci to powiedziałem. Ale nie dam ci jego numeru, nawet nie proś. Skoczysz po jeszcze jedną paczkę ciastek?
- Za dużo byś chciał. Dzięki za bardzo cenne informacje. Kocham cię braciszku! – podeszłam i pocałowałam go w policzek. Niech widzi że mi zależało na tych informacjach. Może zmięknie i da mi numer? Teraz idę spać bo jutro czeka mnie jakże przemiły dzień. Sprawdzian z gegry, matmy i przygotowania do testów. Jeszcze na jakiś festiwal za tydzień jadę.
10:00
Właśnie skończyłam pisać sprawdzian z gegry. Muszę siedzieć cicho dopóki inni nie oddadzą to będę pisać. Wczoraj się tak na sprawę Tomka nakręciłam że zapomniałam opowiedzieć o mojej rozmowie z Werką. No to tylko zauważyła że wchodzę do szkoły już do mnie biegnie i sapie:
- No i co? Mnie wybrałaś prawda? – masakra, i jak ja mogłam uważać ją za dobrą kumpelę?!
- Nie mam zamiaru wybierać. Marcin jest dla mnie ważny. A ty? Traktujesz mnie jak niewolnicę, jakbym nie miała własnych praw. Powinnaś już zrozumieć iluzje.
- Ja wiem dlaczego ty mnie odrzucasz. Zakochałaś się w nim i nie możesz dopuścić myśli że on woli inną! Ty…ty…ty….
- No mów co ci na sercu leży. Proszę bardzo powiedz co o mnie myślisz! – zdenerwowałam się nie na żarty.
- Nie będę się więcej spowiadać przed tobą. Zejdź mi z oczu! – Werka też chyba już osiągała szczyty furii.
- Ja mam ci zejść z oczu ?! Przypominam ci że stoimy przed moją szafką i jak ci coś nie pasuje to możesz iść. Ja cię nie zatrzymuje. I przyjmij do wiadomości że Marcin jest moim przyjacielem! Kocham go jak brata! – wściekłość już mną zawładnęła. Musiałam ugryźć się w język żeby nie palnąć czegoś o wiele gorszego.
Już reszta oddaje sprawdziany, zaraz jeszcze wykład że było takie proste i jak nie napiszemy dobrze to jesteśmy nieuki… Nauczyciele są bardzo przewidywalni. Zresztą nie tylko oni.
14:30
Wreszcie w domu! Dzisiejszy dzień mogę podsumować jednym, prostym wyrazem: NUDY! Ale przynajmniej Werka się odczepiła a ja mam święty spokój i dużo czasu na fantazjowanie o Tomku. Marcin oczywiście twierdzi że ja mam fajne życie bo mam brata, który bądź, co bądź mnie wspiera. Ale nie mam odwagi nawet przed nim powiedzieć o tym co mam z matką. Na pozór jest idealna. Ale przejmuje się tylko tym co mówią inni. Jak jesteśmy same w domu to zaczyna się męczarnia. Ja nie mam prawa być chora, a jak mówię że źle się czuje to tylko mi się obrywa. Bije mnie, dosłownie się znęca. Ale ja po prostu nie mam odwagi wyjawić tego nikomu, nawet Rafałowi czy Marcinowi. Oni by mnie po prostu wyśmiali. Znają tylko jedno jej oblicze. Ale wolę o tym nie myśleć.
Środa, 20 kwiecień
06:45
Zrywam się tak wcześnie (o przepraszam, ja się nie zrywam, mnie wywlekają z łóżka) tylko po to żeby potem siedzieć pół godziny w aucie i czekać na resztę? Tak się zastanawiam czy nie przejść na wegetarianizm ? Szkoda mi tych biednych zwierząt, które JA jem! Ale pewnie od razu by się to spotkało z odrzuceniem ze strony rodziny:
- Rośniesz jeszcze, musisz jeść białko! Mięso jest zdrowe i się bardziej najesz niż jakimś zielskiem! – zapewne tak by mówili.
Ale może jednak spróbuje.
17:00
Jestem głupia! Zapisałam się na pływanie tylko dlatego ze Tomek ma prowadzić zajęcia. Ale ja nie znoszę wody i nie umiem pływać. Narobię sobie obciachu i tyle. Chociaż… Jak będę się „topić” on mnie będzie musiał ratować. Dostrzegam plusy! A co do wegetarianizmu oczywiście oni gadają swoje ale ja mam swoje zdanie i nie zjem więcej mięsa! Jeszcze tylko Marcinowi przekaże wiadomość że z naszymi piątkowymi hamburgerami koniec! Ale chyba są takie wegetariańskie…
Czwartek, 21 kwiecień
16:50
Jutro te testy! Mi to lata ale mojej matce najwidoczniej nie bardzo. Wchodzi do pokoju i widzi że nie mam książki w ręce to jest krzyk. Dlatego pisze… Może się odczepi. Marcin oczywiście stwierdził że nie wytrzymam. Oczywiście wszystko widzi w ciemnych kolorach. Ale ja go kocham. Fajnie mieć takiego przyjaciela. FOREVER! Zaczęliśmy się przyjaźnić chyba jeszcze w przedszkolu po śmierci mojego dziadka. Siedziałam taka przygnębiona i się nie chciałam z nikim bawić a on nie był za bardzo lubiany to usiadł przy mnie, przytulił mnie i powiedział że też jest smutny. Pamiętam to jak dzisiaj. Potem byliśmy prawie nierozłączni. On nigdy nie miał dziewczyny a jest przystojny i mi się wydaje że przeze mnie. No bo cały czas chodzimy razem i wcale bym się nie zdziwiła jakby ludzie myśleli że jesteśmy parą. Gadałam z nim o tym że obwiniam siebie ale twierdzi, że jakby chciał to by sobie dziewczynę znalazł. A ja… Jakoś tak wyszło że się chyba za dobrze z facetami dogaduję. Na razie Tomek jest na pierwszym miejscu w mojej głowie. Dzisiaj o 18 są te zajęcia. Może to przeżyje.
22:15
Aaaa…. Było całkiem fajnie. Zarywałam do niego i chyba się to mu spodobało. Oczywiście za grosz nie umiem pływać dlatego prawie cały czas się topiłam ale mi to nie przeszkadzało;). Ale chyba faktycznie ta jego była zepsuła mu pogląd na dziewczyny. Będę się musiała nieźle postarać żeby go zdobyć. Ale dla chcącego nic trudnego!
Piątek, 22 kwiecień
15:00
Testy były prościutkie. Dostałam 100 zł za to że mi dobrze poszło. Tylko na co ja to wydam… Trzymam się tego wegetarianizmu ostro. Matka protestuje, jak zwykle zresztą ale ja się dobrze czuje. Taka…lekka. Brzmi głupio ale zrozumiałam że tak naprawdę jadłam tego biednego królika. Brr… Przynajmniej mam spokój duchowy. Werka patrzy się na mnie jak co najmniej na stwora z innej planety ale mi to naprawdę nie przeszkadza. Dzisiaj dyskoteka. Trzeba uczcić tą swobodę po testach. Tylko w co ja się ubiorę? Wiem że przyjdzie Tomek, a przynajmniej ma przyjść. Jeszcze nigdy nie miałam takiej obsesji na punkcie chłopaka. Kiedyś musi być ten pierwszy raz.
23:45
Jestem wykończona! Ale muszę teraz napisać relację. Było… bosko! Przyszedł Tomek, ogólnie to jeszcze nie zna ludzi z miasta, a tak poza tym był prawie sam mój rocznik. No to od razu podszedł do mnie. Najpierw się czaił, stał pod ścianą ale jak zaczęliśmy tańczyć to czas popłynął jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Potem mnie odprowadził do domu i trochę pogadaliśmy. Czuje że coś z tego będzie. Muszę odpocząć.