Przejdź do treści głównej

Hej! a więc, tak...ostatnio chodzę cały czas...

M
madziaaaam126 pkt
685 wyświetleń
jakaś smutna do tego mam doła i zły humor. Przyjaciółki twierdzą że wpadam w depresję. Trochę się boję sama o siebie. Chodzi o sprawy sercowe, w gimnazjum zakochał się we mnie kolega z klasy <i to jeszcze taki nie z mojego otoczenia> chodzi mi tu o szarą myszkę-jaką byłam, a on był po prostu bardzo popularny i nie było laski która by do niego nie ciągnęła, ale oprócz mnie ponieważ uważałam siebie za nic, stwierdziłam że nie mam u niego szans. Zresztą kleiła się do niego taka jedna z mojej klasy, on również chodził ze mną do klasy. Kiedy między nami zaczęło się układać i uwierzyłam w naszą miłość, on drugiego dnia zaprosił mnie do parku i powiedział że to chyba nie to. Załamałam się, ... on na drugi dzień zaczął chodzić z tamtą laską, nie miałam siły chodzić do szkoły,czułam się strasznie widząc jak on ją obejmuje itd.
Po pewnym czasie, doszedł do nas jakiś nowy chłopak do szkoły. Ona zerwała z nim i poszła do tego. A on próbował jakoś odzyskać mnie, ale ja mu na to nie pozwalałam strasznie mnie skrzywdził... I tak wakacje, sobie myślałam jak to będzie w szkole średniej...dostałam się to technikum. Na spotkaniu klasowym, byłam strasznie nieśmiała, na szęście dostałam się do tej szkoły wraz z jedną z przyjaciółek. Wpadł mi w oko, taki jeden chłopak, zauważyłam że spogląda na mnie...ale nie byłam do końca pewna. Odpuściłam,sobie. Musiłam wcześnie wyjść z spotkania. I kiedy zaczął się rok szkolny on zaczął od zwykłego zagadania mnie na fb. W szkole,jakoś próbował zagadać. Udało nam, się jakoś zostać przyjaciółmi ale na krótko on zaczął mi się podobać a ja jemu....to wszystko popsuło. On znalazł sobie inne koleżanki, a ja odeszłam w zapomniane ... nasze drogi się rozeszły. Kłóciliśmy się strasznie o siebie nawzajem. Mieliśmy zupełnie urwać kontakt ale kiedy w sylwestrową noc zadzwonił do mnie o północy byłam w szoku,podziękowałam itd. i powiedziałam ze przecież mieliśmy urwać kontakt a on tylko odpowiedział : no wiesz... - w tle było słychać jedną z jego teraźniejszych przyjaciółek u której był na sylwestra. Jakoś w styczniu zadzwonił do mnie chłopak z mojej okolicy, chciał się umówić ze mną do kina. Ale ja go nie znałam, więc odmówiłam. On nie odpuszczał, chciał pogadać sobie. Zapraszał mnie itd. np. czy pojade z nim <ma samochód> do galerii i pomogę wybrać mu koszulę. Nie mogłam, pojechać. Ale minęło parę dni, podjechał pod moją szkołę,mieliśmy pogadać. Tym czasem, on zaprosił mnie na lody i jeszcze odwiózł do domu. Pod koniec nie wiedziałam jak mam się zachować...uśmiechnęłam się do niego powiedziałam mu,dzięki i tak po prostu sobie poszłam. Na drugi dzień, odezwał się do mnie z pytaniem czy jestem na niego obrażona że się nie odzywam do niego. No kurczę,... to nie była przecież randka że ja miałam się odezwać do niego...chyba że była,albo on myślał że była. Tak czy inaczej, nie czułam nic do niego. Nie byłabym nawet w stanie ponieważ ciagle, myśle o tym co chodzę z nim teraz do klasy, do szkoły średniej. Nasze relacje się polepszyły od stycznia <wiedział że spotkałam się z tamtym i że coś...> podpytywał się mnie co mnie z nim łączy itd. a ja się tego nie domyśliłam ;/ na zajęciach był zazdrosny że nie proszę go o pomoc, tylko mojego kumpla proszę itd. Patrzy w moim kierunku,spogląda,uśmiecha ale udaje że nic nie jest. Myślałam sobie że mam jakąś obsesje czy coś xd ale jednak nie. On mówił mi parę razy że mnie kocha itd. Ale ja się tylko śmiałam. A kiedy ja mu tak powiedziałam to powiedział że wie o tym i on mnie też. Ah itd. Ale teraz niedawno była wycieczka, pojechał tam z jedną ze swoich koleżanek <bliskich> na zdj robionych przez niego wyglądają jak gołąbki...;/ co mnie smuci. Na lekcji kiedy omawiał on tak te zdj. Kiedy wszyscy zaczęli że on z tą koleżanką coś, odezwał się mówiąc a co? z kim miałem sb robić zdj z kolegą?! jakby się tłumaczył. Po tej lekcji nie miałam humoru...on to zauważył. Usiadłamsię w końcie a on kręcił się obok mnie i czekał na odpowiedni moment żeby podejść do mnie. Ale zleciały się moje koleżanki i przyjaciółka. On zrezygnował,ale był w pobliżu i nas obserwował. Kiedy na lekcji już siedziałam w ławce, on podszedł do mnie i położył swój plecak na mojej ławce spojrzałam się na niego strasznym wzrokiem, odsunęłam od niego i powiedziałam : a ty weź się tak niespułfalaj co?! wiem,że spojrzał się na mnie , chciał usiąść obok mnie w środkowym rzędzie, ale stwierdził że raczej nie i poszedł do kumpla. I teraz nwm, dać mu szanse? no ale nawet jak napisałam do niego w dzień wycieczki że mu życzę miłej wycieczki, to nawet nie odpisał mi nic. Czy to jest możliwe ze tak się może zachowywać chłopak któremu zależy ? pomócie mi proszę. Krytyka wskazana ale proszę was doradzajcie mi więcej...! dziękuję ;*

4 odpowiedzi

dziękuje, proszę o więcej ;)
15
M

madziaaaam

13 lat temu

a może warto tak pogadać na spokojnie. w realu czy przez neta. Jeśli nie wprost to chociaż trochę wybadać teren na czym stoisz. Bo takie zgadywanie i analiza zachowań to do niczego dobrego nie prowadzi. wszystkiego obserwacje będą tylko przypuszczeniami,zero konkretów,zero faktów. czy tego chcesz? raczej nie. Dlatego postaraj się działać na ile możesz. wynik tego niekoniecznie musi być taki jaki chciałabyś aby był,ale chociaż będziesz miała pewność jak wygląda sytuacja.
Powodzenia :)
0
S

spoxkler

13 lat temu

Moim zdaniem pewnie tym chce wzbudzić twoją zazdrość. Widać że mu na tobie zależy więc powinnaś porozmawiać z nim co on do ciebie czuje i po co było to wszystko. Daj mu szansę.
0
O

Olcia098

13 lat temu

dziękuje, proszę o więcej
-8
M

madziaaaam

13 lat temu