Hej. Dzisiaj byłam z przyjaciółką i dwoma...
Z
zetka0402202 pkt
834 wyświetlenia
kolegami na boisku szkolnym. Rozmawialiśmy o badaniach które ostatnio mieliśmy w szkole, no i padł temat wagi -,-....Nie wiem co mnie poniosło,ale powiedziałam w końcu ile ważę, a mianowicie 48 kg przy wzroście 162 cm. Mój "koleżka" powiedział że to nie możliwe, że ważę za dużo itd... To ja się bardzo zawstydziłam no i wymyśliłam na poczekaniu że na wadze w domu jakimś cudem miałam 45 kg. Tak wiem co teraz myślisz takie trochę mało prawdopodobne, ale no cóż. Ten idiota zaczął gadać że to niemożliwe bo to też za dużo -,-. Potem okazało się że on waży 59 kg a ma tyle wzrostu ile ja. Zaczęłam się bronić że powinnam według kalkulatora ważyć 55 kg (co jest prawdą), tak samo mówiłam że w okresie dojrzewania się przybywa na wadzę (kolejna prawda). No i cała sytuacja była taka niezręczna że o Jezu...Ale z grubsza chodzi o to że chciałam by mu coś jeszcze w szkole na ten temat wypowiedzieć no ale co mogę mu przygadać? I jeszcze jedno czy ważę dobrze czy tylko przez tego idi*tę mi się coś ubzdurało? Ps.Nie rozumiem też tego, jak można przyczepić się do dziewczyny która ćwiczy sport razy w tygodniu i jeździ na zawody, a on jest po prostu GRUBY!!!!! wytłumaczy mi ktoś?A jakoś nie przyczepił się do mojej przyjaciółki która ma 172 cm i waży 57 kg...