hej potrzebuje pomocy! A więc mam 17 lat,...
M
madziaaaam126 pkt
719 wyświetleń
jestem dość niska jakieś 156 cm wzrostu,jestem brunetką o długich i kręconych włosach... jestem przeciętna i naprawdę nie wydaje mi sie żebym była jakaś niezwykła jak to mówią moje przyjaciółki. A więc mam kumpla,spędziłam z nim Sylwestra ale tylko sie kumplujemy a on ma od niedawna dziewczynę, jego kumpel <którego ja znam tylko z widzenia> ost do mnie zadzwonił i zaprosił do kina,odmówiłam mu bo myślałam że to jakis głupi żart. No bo jak ktoś kto mnie nie zna,od razu zaprasza mnie do kina bo jak wcześniej wspomniałam mu że mam zły humor. Kiedy mu odmówiłam,w jego głosie można było usłyszeć smutek. Minęło troche czasu dokladnie,miesiąc po czym odezwał sie do mnie w formie smsa : Hej,co tam porabiasz? nie odpisałam mu ponieważ byłam u rodziny a po drugie nie miałam środków na koncie. Kiedy tego samego dnia weszłam ns fb ,zaczepił mnie a następnie napisal czemu nie odpisałam mu na smsa,powiedziałam że nie mogłam i itd,potem gadaliśmy.Cały czas,codziennie z sb pisalismy,on chciał się spotkać żeby pogadać ale o czym do licha?! nie wiem,nie rozumiem,go jego kumpel co jest i moim kumplem<z nim spędziłam sylwestra> też go nie rozumie,czego on chce odemnie i dlaczego ze mną pisze i chce się spotkać. Zapraszał mnie już chyba na wszystko,...a ja odmawiałam ale w zeszły wtorek znalazłam czas,zadzwonił i zapytał o której kończe, powiedział że przyjedzie po mnie pod szkołę...pod koniec zajęć strasznie się bałam tego spotkania nwm...dlaeczego. Kiedy zobaczyłam go przed szkołą...serce mi zamarzło,potem mnie przytulił.nie mogłam powiedzieć słowa....on się na mnie centralnie patrzył a ja odwracałam wzrok,w końcu poszliśmy na spacer do parku, zaczęliśmy gadać tak o wszystkim...minęło parę minut powiiedział że zabiera mnie teraz na lody powiedziałam że nie mogę że muszę do domu wracać i wgl, powiedział że idę z nim i koniec,...ja serio ale nie mogłam,ale...otworzył mi drzwi od samochodu,weszłam zamknął za mną i ...już pojechałam z nim ale powiedziałam,że na lody nie bo... mam gardło bolące to on na to że na rurkę z kremem, a ja że nie mogę...bo mam uczulenie,w końcu spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem i powiedział żebym mu tego nie robiła...dobra, pojechaliśmy na ''sok''. Otworzył mi drzwi od samochodu...weszliśmy do kawiarni,a więc tam walnęłam wtopę po prostu przestałam myśleć i powiedziałam, coś z czego on się smiał <ale to nie było nic zboczonego> on zamówił sobie loda, i wróciliśmy do samochodu rozmawiając o wszystkim. Pamiętam,jak mówił mi o pewnej dziewczynie jaką poznał w klubie, sam mnie tam zapraszał,ale nie poszłam,powiedział że mu się podoba i spróbuje do niej zagadać kiedy jednak wróciłam do tego tematu to powiedział,żebyśmy o tym nie gadali to temat zamknięty. Ach...i po spotkaniu nic...się do niego nie odzywałam ani on do mnie....<odwiózł mnie do domu> powiedział,że dziękuje,za sok i wgl za wszystko,on spojrzał się na mnie usmiechnął i powiedział nie ma za co. I tak,po nie odzywaniu się przez jeden dzień,do niego napisał do mnie : hej,a ty się na mnie obraziłaś czy coś? że się nie odzywasz do mnie ;)?
odpisałam,że nie. A on nie raczył odpisać na fb też do mniie wgl nie napisał, ....nwm,o co mu chodzi? czego on chce odemnie? i wspomniał mi wczoraj znów coś o tamtej dziewczynie....
odpisałam,że nie. A on nie raczył odpisać na fb też do mniie wgl nie napisał, ....nwm,o co mu chodzi? czego on chce odemnie? i wspomniał mi wczoraj znów coś o tamtej dziewczynie....