Hello there, chciałbym poznać waszą opinię na...
V
Veeren181 pkt
905 wyświetleń
temat mojej obecnej sytuacji. Warto zaznaczyć, iż obecnie jestem w trzeciej klasie gimnazjum. A więc, jest pewna dziewczyna z klasy równoległej, która już od dłuższego czasu (a konkretniej końca drugiej klasy) mi się podoba. Jest ona baaardzo nieśmiała, i generalnie taki podręcznikowy przykład introwertyczki, dla mnie bomba :D Od około pół roku się spotykamy, jednak bardziej po koleżeńsku. Niedawno postanowiłem, że to już dobry moment na to, aby posunąć się o krok dalej. Zatem wczoraj gdy byliśmy na spacerze, podjąłem decyzję: THE TIME HAS COME. Gdy siedzieliśmy na ławce, wziąłem jej rękę i wyznałem jej to, co do niej czuję. Żeby nie było, nie doszło do czegoś w stylu "KOFAM CIE, BONDŹ MOJOM DZIEWCZYNOM PLIS", tylko wiecie, tak powoli, delikatnie i ładnie :) I tu się zaczynają problemy. Generalnie, mówiła że to już ostatni rok w tej szkole, że związki na odległość nie zawsze wypalają. Tu warto zaznaczyć, że szkoła znajduje się w Lublinie, ja mieszkam jakieś 20 km od miasta, ona na przedmieściach. Niedługo ona się przeprowadza, co w sumie da jakieś 30 km. Oczywiście ja dałem argument czy dwa na to, że to nie tak daleko, bla bla. Generalnie, temat zakończył się na tym, że "Zobaczymy jak to będzie, dobrze?" i długim uściskiem. Ogólnie mój obecny plan zakłada czekanie na rozwój sytuacji, danie jej czasu na przemyślenie i tak dalej. Myślę, że jeszcze wiele może się zmienić, zarówno w przypadku mojej osoby jak i jej. Wiecie, jest jeszcze bal gimnazjalny (na który już oczywiście ją zaprosiłem, ba, zrobiłem to już dawno). Co sądzicie? W moim wypadku jedno jest pewne: nie zamierzam się poddawać, ponieważ jeszcze nigdy mi tak bardzo nie zależało na dziewczynie. Każdą porażkę w sprawach sercowych traktuję jako wzmocnienie, choć idąc tym tropem, powinienem być już tytanem :) Huh, no to się lekko rozpisałem, ale cóż, taki już jestem :D