Iść na komers?
A
Arya4.4k pkt
2.7k wyświetleń
Wiem, że sama powinnam zadecydować, ale zadaje sobie to pytanie od początku III klasy gim. Oczywiście pierwszą zaliczkę wpłaciłam, bo rodzice się uparli, ale już druga pójdzie tylko i wyłącznie zależnie ode mnie.
Na komers idzie większość mojej klasy. Nie będzie tylko dwóch osób + ja jeśli zadecyduję, że nie idę. W podstawówce też byl ten bal na zakończenie, ale mówiąc szczerze tylko siedziałam i gapiłam się w sufit. Nieliczni tańczyli i nic się nie działo. Po drugie nie przepadam za dyskotekami, a dla mnie komers to dyskoteka tyle, że z polonezem i jedzeniem.
Po trzecie nienawidzę sukienek. Nawet nie pamiętam kiedy takową miałam. Źle się w nich czuję, bardziej spięta, nie mogę się rozluzować, więc ze strojem również byłby duży problem. Nawet jakbym włożyła to tak właściwie po co bym tam szła? Po to, żeby spróbować się dobrze bawić czy siedzieć z krzywa miną i psuć nastrój wszystkim dookoła?
Po czwarte nie miałabym z kim gadać. Nie jestem popularna osobą. Jest zaledwie kilka osób, z którymi gadam regularnie. Jednej z tych osób nie będzie... Mam dwie koleżanki, z którymi trzymam zawsze, lecz cóż... jak na horyzoncie pojawia się taka typa to one lgną do niej, zaczynają się wygłupiać, a jak chcę coś powiedzieć to to ignorują i słuchają tylko siebie. Mnie się natomiast nie chce ich przekrzykiwać i pewnie tak samo będzie na komersie, a ta typa na pewno idzie.
Są jeszcze osoby z innych klas, ale z nimi najczęściej rozmowa wygląda:
-Cześć
-Cześć
-Co tam?
-Nic. A tam?
-Też nic.
I milczenie. Potem cięzko wymyślić jakiś temat.
Ciągle mam jednak wrażenie, że jak opuszczę tą imprezkę to ominie mnie coś ważnego, a nie chcę też isć tam po to, by siedzieć i zbijać bąki - tak sobie wyobrażam te kilka godzin.
Iść czy zostać?
Na komers idzie większość mojej klasy. Nie będzie tylko dwóch osób + ja jeśli zadecyduję, że nie idę. W podstawówce też byl ten bal na zakończenie, ale mówiąc szczerze tylko siedziałam i gapiłam się w sufit. Nieliczni tańczyli i nic się nie działo. Po drugie nie przepadam za dyskotekami, a dla mnie komers to dyskoteka tyle, że z polonezem i jedzeniem.
Po trzecie nienawidzę sukienek. Nawet nie pamiętam kiedy takową miałam. Źle się w nich czuję, bardziej spięta, nie mogę się rozluzować, więc ze strojem również byłby duży problem. Nawet jakbym włożyła to tak właściwie po co bym tam szła? Po to, żeby spróbować się dobrze bawić czy siedzieć z krzywa miną i psuć nastrój wszystkim dookoła?
Po czwarte nie miałabym z kim gadać. Nie jestem popularna osobą. Jest zaledwie kilka osób, z którymi gadam regularnie. Jednej z tych osób nie będzie... Mam dwie koleżanki, z którymi trzymam zawsze, lecz cóż... jak na horyzoncie pojawia się taka typa to one lgną do niej, zaczynają się wygłupiać, a jak chcę coś powiedzieć to to ignorują i słuchają tylko siebie. Mnie się natomiast nie chce ich przekrzykiwać i pewnie tak samo będzie na komersie, a ta typa na pewno idzie.
Są jeszcze osoby z innych klas, ale z nimi najczęściej rozmowa wygląda:
-Cześć
-Cześć
-Co tam?
-Nic. A tam?
-Też nic.
I milczenie. Potem cięzko wymyślić jakiś temat.
Ciągle mam jednak wrażenie, że jak opuszczę tą imprezkę to ominie mnie coś ważnego, a nie chcę też isć tam po to, by siedzieć i zbijać bąki - tak sobie wyobrażam te kilka godzin.
Iść czy zostać?