Iść na studniówkę?
A
Arya4.4k pkt
882 wyświetlenia
Niby to raz w życiu i wgl, ale zawsze przed tego typu imprezami mam dylemat. Na komers nie chciałam iść, ale wpłacałam kasę. Ostatecznie poszłam i żałowałam tego. Byłam wściekła jak nigdy. Mówiłam, że po co iść, przecież to zwykła dyskoteka, których nie znoszę, a inni, że idź, to całkiem co innego - było to samo, tyle że w elegantszej wersji.
Nie lubię głośnej muzyki - po niej, po kilku godzinach słuchania dostaję nerwicy. Za tańcem też nie przepadam, wolę patrzeć jak ktoś tańczy, więc jak inni będą tańczyć (pewnie przez cały czas), to będę siedzieć sama przy stole i z nikim nie pogadam. Pewnie będzie trzeba elegancko się ubrać, a ja wręcz nienawidzę sukienek. Na komersie miałam włożoną i przez cały czas gapiłam się na krocze, czy przypadkiem mi majtek nie widać. Polonez natomiast wyglądał tak, że niby miałam partnera, ale mój partner w ostatniej chwili zmienił sobie partnerkę, a mnie wystawiono z jakimś kolesiem, którego nie znałam...
Obawiam się, że na studniówce będzie tak samo, że tak samo wyjdę wściekła i wgl... Ale z drugiej strony obawiam się, że ludzie uznają mnie za aspołeczną. Niedawno moje kumpele okazały się świniami, a w nowej klasie (przenosiłam się, jestem w 2 kl. LO) nie dogaduję się za bardzo z ludźmi. Jak teraz powiem, że nie idę, pewnie nawet jak są osoby, które może chciałyby się ze mną zapoznać, na pewno uznają, że nie warto się ze mną zadawać.
Nie lubię głośnej muzyki - po niej, po kilku godzinach słuchania dostaję nerwicy. Za tańcem też nie przepadam, wolę patrzeć jak ktoś tańczy, więc jak inni będą tańczyć (pewnie przez cały czas), to będę siedzieć sama przy stole i z nikim nie pogadam. Pewnie będzie trzeba elegancko się ubrać, a ja wręcz nienawidzę sukienek. Na komersie miałam włożoną i przez cały czas gapiłam się na krocze, czy przypadkiem mi majtek nie widać. Polonez natomiast wyglądał tak, że niby miałam partnera, ale mój partner w ostatniej chwili zmienił sobie partnerkę, a mnie wystawiono z jakimś kolesiem, którego nie znałam...
Obawiam się, że na studniówce będzie tak samo, że tak samo wyjdę wściekła i wgl... Ale z drugiej strony obawiam się, że ludzie uznają mnie za aspołeczną. Niedawno moje kumpele okazały się świniami, a w nowej klasie (przenosiłam się, jestem w 2 kl. LO) nie dogaduję się za bardzo z ludźmi. Jak teraz powiem, że nie idę, pewnie nawet jak są osoby, które może chciałyby się ze mną zapoznać, na pewno uznają, że nie warto się ze mną zadawać.