W większości Cię popieram evident, ale wiem co oznacza słowo "wojna". Teraz mamy pokój, i co? Młodzież nie chce się uczyć, wszyscy kłucą się o byle co, Polska się dzieli. Cały czas wierni wyznawcy PIS-u i PO rzucają się sobie do gardeł. Była katastrofa smoleńska, tyle było gadania o tym, że w takich chwilach Polacy się jednoczą. I co? Parę dni później się zaczęło, chować na wawelu czy nie, kto jest za katastrofę odpowiedzialny, później słynny krzyż przed pałacem. I to nie tylko o sprawy polityczne mi chodzi. Polska się cofa, następuje degeneracja narodu, jeżeli mogę tak to nazwać. Tak samo było za czasów Polski szlacheckiej. Liberum Veto droga pani. Polaków za przeproszeniem gów.no obchodziło co się stanie z ich krajem i innymi ludźmi, ważne, że sami nabrali kasy od wrogich mocarstw. Teraz jest podobnie, Polacy wszystko i wszystkich mają w du.pie, ważne by samemu się nachapać. A kiedy nadeszły rozbiory co się stało? Wszyscy diametralnie zmieniali swoje nastawienie. Ludzie narażali życie by uczyć się ojczystego języka i historii oraz innych przedmiotów. A dzisiejsza młodzież? Trzeba się cieszyć jeżeli im się chce w ogóle przyjść do szkoły. Wtedy ludzie chcieli odzyskać wolność wywołując powstania. Teraz? Wątpie czy ktokolwiek by palcem ruszył żeby bronić kraju. Podobnie było podczas drugiej wojny światowej, narażenie życia przez sprzeciwianie się hitlerowcom i potajemną naukę. Teraz by się cieszyli, że nie muszą się uczyć. To prawda, są wyjątki, w miarę normalni ludzie jak Ty i Ja, (choć po poznaniu moich poglądów raczej nie uznasz mnie za normalnego) ale to naprawdę niewiele osób. Zbyt długo dzisiejsze społeczeństwo cieszyło się pokojem, może wojna by coś zmieniła. Spytasz jak mógł bym pozwolić na coś takiego wobec otaczających mnie ludzi. Uwierz, gdy np. przewrócę się na ulicy i złamię nogę, prędzej mnie ktoś wyśmieje niż mi pomoże. Skoro oni mają mnie w du.pie, to dlaczego ja miał bym się przejmować nimi? Czy zagłada paru takich debili była by wystarczającą ceną za naprawę społeczeństwa? Naprawa samego siebie nie wystarczy, bo Ja i Ty spróbujemy się poprawić, ale cóż z tego skoro taki np. jak napisałaś, przeklinający 8-latek powie spi*****aj i nawet nie kiwnie palcem żeby spróbować coś zmienić. Ja myślę właśnie w ten sposób, poprawiać siebie próbowałem, nie palę, nie piję, nie ćpam, staram się nie przeklinać i próbuję innych też od tych rzeczy odciągnąć. I co z tego? Świat nadal jest jaki jest, to niczego nie zmienia. Więc proszę znajdź mi jakiś inny sposób zmiany świata na lepsze bo inaczej moich poglądów nie zmienię.