Jak poradzić sobie z załamaniem?
A
Arya4.4k pkt
715 wyświetleń
Mamy w klasie dziewczynę "geniusza". Od samego początku, kiedy przeniosłam się do tej klasy, przez cały czas próbowałam się z nią porównywać. Obie lubimy francuski, obie piszemy opowiadania, obie chciałybyśmy zostać pisarkami, obie trzymamy jako taki poziom w klasie pod względem matematyki, obie mamy zajęcia indywidualne... Od samego początku czułam presję, bo z klasy tylko ja i geniusz mamy te zajęcia, więc muszę jej dorównać, nie mogę się potknąć itp. Dzisiaj natomiast już jest dla mnie za wiele...
W moje ręce trafił jej jeden z wielu tekstów... Jestem osobą, którą ciężko wzruszyć do łez. Coś musi być naprawdę dobre, bym wpadła w taki stan. Popłakałam się. Ten tekst był po prostu genialny, oryginalny, jedyny w swoim rodzaju...
Zwykle uważałam pisanie za swój największy talent, długo zajmowało mi oswojenie się z tym faktem, bo zawsze prosiłam Boga o talent typu śpiew, taniec - coś z czym mogłabym się pokazać... Z pisaniem ciężko... Również tą moją pewność siebie w tym, że to, co piszę, jest warte uwagi, budowałam przez bardzo długi czas w oparciu o opinie nauczycieli, rodziny, znajomych... Dzisiaj jednak, wszystko co udało mi się wybudować, legło w gruzach... Zdałam sobie sprawę z tego, że to, jak piszę, w porównaniu z tekstem tamtej dziewczyny, jest mega słabe, że przy niej nie mam szans, że tak właściwie nie mam talentu, a ludzie pewnie mówią z litości, że to jest super...
Od powrotu ze szkoły nic nie zrobiłam. Ciągle siedzę, myślę o tym, zrezygnowałam nawet z poprawy sprawdzianu z polskiego, do wypracowania nawet się nie przygotowuję...
Nagle wszystkie swoje teksty, nawet te, które uważałam w swoim "dorobku" za perełki, nagle stały się w moich oczach przeciętne, mało ciekawe, wręcz nudne...
Zaczęłam się również zastanawiać nad tym, po co w ogóle nauczycielka proponowała mi indywidualny tok nauczania... Po co, skoro obok siebie ma taką Perłę?
Jak znów odzyskać tą dawną pewność siebie? Jak poradzić sobie z tym załamaniem, bo naprawdę mnie to dobija....
W moje ręce trafił jej jeden z wielu tekstów... Jestem osobą, którą ciężko wzruszyć do łez. Coś musi być naprawdę dobre, bym wpadła w taki stan. Popłakałam się. Ten tekst był po prostu genialny, oryginalny, jedyny w swoim rodzaju...
Zwykle uważałam pisanie za swój największy talent, długo zajmowało mi oswojenie się z tym faktem, bo zawsze prosiłam Boga o talent typu śpiew, taniec - coś z czym mogłabym się pokazać... Z pisaniem ciężko... Również tą moją pewność siebie w tym, że to, co piszę, jest warte uwagi, budowałam przez bardzo długi czas w oparciu o opinie nauczycieli, rodziny, znajomych... Dzisiaj jednak, wszystko co udało mi się wybudować, legło w gruzach... Zdałam sobie sprawę z tego, że to, jak piszę, w porównaniu z tekstem tamtej dziewczyny, jest mega słabe, że przy niej nie mam szans, że tak właściwie nie mam talentu, a ludzie pewnie mówią z litości, że to jest super...
Od powrotu ze szkoły nic nie zrobiłam. Ciągle siedzę, myślę o tym, zrezygnowałam nawet z poprawy sprawdzianu z polskiego, do wypracowania nawet się nie przygotowuję...
Nagle wszystkie swoje teksty, nawet te, które uważałam w swoim "dorobku" za perełki, nagle stały się w moich oczach przeciętne, mało ciekawe, wręcz nudne...
Zaczęłam się również zastanawiać nad tym, po co w ogóle nauczycielka proponowała mi indywidualny tok nauczania... Po co, skoro obok siebie ma taką Perłę?
Jak znów odzyskać tą dawną pewność siebie? Jak poradzić sobie z tym załamaniem, bo naprawdę mnie to dobija....