Trudno mi dokładnie określić, ale zaczęła się mniej więcej pod koniec podstawówki. Trwała ok. 2 lata. Wspominam, że miałem kłopoty z głosem, częste chrypki. Kończyłem akurat szkołę muzyczną i dzięki niej mogłem wymigać się od zajęć z chóru, bo śpiewanie jest niemożliwe. Głos mi skakał, załamywał się, stawał się chrapliwy, nie potrafiłem dociągnąć wysokich dźwięków. Niekiedy czułem się niekomfortowo, ale było i minęło. Później głos zmieniał się powoli, aż do barwy obecnej. Stare dzieje.