Pierwszy dzień majówki był kiepski, było około 10 stopni i lało. Tego dnia akurat zaczynał sie sezon u mnie w okolicznych górach, jednak sobie odpuściłem wchodzenie przy takich warunkach, mimo że bardzo chciałem i też potrzebowałem się po coś udać. Rano biegałem, im dalej biegłem tym większe błoto było. W końcu gdy kończyły sie pola, a wraz z nimi trawa błoto stawało się coraz gorsze, w końcu zaczynało mi sie momentami zanurzać nawet pół buta więc odpuscilem sobie bieg do lasu i zawróciłem do miasta. Dostałem esa z wiadomością, że rano jest trening co mnie ucieszyło bo dzien wczesniej nie było więc mogłem sie odkuć wobec sumienia. Reszte dnia nie zajmowałem sie niczym ważnym, głównie słuchanie muzyki, pisanie ze znajomymi, czytanie etc.
Nastepnego dnia postanowiłem nieco ogarnąć bałagan w domu(własciwie to bałagan jest u mnie w pokoju, w innych pomieszczeniach to bardziej zasługuje na range "chlew" lub nawet melina), kończyłem myć gary i musiałem się już zbierać na trening(swoją drogą widać, że majówka, tylko ja byłem na treningu x)). Po powrocie ujrzałem przykry widok porozlewanego oleju i rozsypanej mąki w kuchni oraz brudne naczynia. Moje starania szlak trafił, a coś mi mówiło przy wyjściu, ze lepiej pochować gary nim "ktoś inny" skorzysta z nich pod moją nieobecność. Zrezygnowany dalszymi porządkami, reszte dnia siedziałem przy kompie słuchając muzyki.
W sobote znowu bieganie, też było błoto na szczęscie mniejsze i nawet mgły na polach nie było. Jak wracałem i skakałem przez płot na działkach(szybsza droga z pól do miasta) podjechała jakaś audica i zaczeła na mnie trąbić, nie wiem o co gościowi chodziło, raczej jak skakałem przez płot to chyba oczywiste, że nie miałem mu jak otworzyć :D? Potem byłem na miescie, zrobiłem sobie i dziadkowi małe zakupy, coś do jedzenia, troche się szwendałem, a na koniec standardowo przy kompie z słuchawkami na uszach + dodatek w postaci paru obejrzanych walk k1 max.
Dziś ostatni dzień, własnie mnie dobija świadomość, że miałem przepisać 2 zeszyty, a za chwile wsiadam na rower. Swoją drogą dziś znalazłem utwór który szukałem od pewnego czasu(pamietałem tylko wygląd okładki), pół godziny wertowanie historii ...
(jakby ktoś chciał: http://youtu.be/TcIC-V_N5RE)
Pis Jou.